Świąteczni kochankowie: tajemnicze dziecko milionera

Świąteczni kochankowie: tajemnicze dziecko milionera

Autor: iiiiiiris

Chapter 2
Autor: iiiiiiris
18 kwi 2025
[Skyler] Lato w końcu dobiegało końca, ale nie bez walki. Czułam, jak moja skóra rozciąga się w parnym upale, pociłam się, stopy mnie bolały, a kapelusz słomkowy z szerokim rondem, który miałam na sobie, wcale nie chronił mnie przed słońcem. Czekałam na Craiga w country clubie od kilku godzin. Stopy mi spuchły w sandałach, a dół pleców bolał od ciężaru rosnącego brzucha. Jak mam przetrwać kolejne miesiące? Ginekolog powiedział, że mam jeszcze trochę czasu, ale już czułam, że mogę pęknąć w każdej chwili. Czasami tego pragnęłam. Położyłam rękę na brzuchu i poczułam ruch moich dzieci. Starałam się wyobrazić sobie ich twarze, zgadnąć, które się porusza, które kopie mnie w pęcherz, a które powoduje zgagę. Czy w ogóle można kochać kogoś, kogo się jeszcze nie poznało? Craig podszedł do mnie nonszalancko przez green. Cały chłopięcy urok i uśmiechy, bez cienia skruchy. Był szczupły i wysportowany, górował nade mną. Jego ciemne włosy były przycięte i uczesane na żel, boki krótko przystrzyżone, a włosy na czubku głowy ułożone na żel i lakier w coś, co wyglądało na niedbałą fryzurę. Wiedziałam dokładnie, ile czasu zajęło mu dopracowanie każdego elementu swojego wyglądu. Od starannie wypielęgnowanych włosów po wypolerowane i błyszczące paznokcie – Craig był wzorowym metroseksualistą. "Hej, kochanie, hej, maluchy" – powiedział, pokazując rząd idealnie białych zębów. "Czekam od godzin, Craig. Mówiłam ci, że spotykamy się dzisiaj z moją mamą na lunch" – znowu narzekałam, wydawało się, że to wszystko, co ostatnio robiłam. To nie miało sensu, Craig rzadko dostrzegał swoje wady, chociaż szybko krytykował. "Powinnaś była usiąść" – zachichotał. "Spójrz na swoje palce u stóp. Wyglądają jak kiełbaski". Craig potrafił być taki niedojrzały. Denerwował mnie teraz bardziej niż kiedykolwiek. Denerwował mnie z każdym nagłym, pilnym parciem na toaletę, każdym niewygodnym krokiem i każdym centymetrem, o który rósł mój brzuch i to miało być moje życie? Nie mogę uwierzyć, że zgodziłam się za niego wyjść, ale z drugiej strony nie miałam wielkiego wyboru. Zostałam zmuszona do zaakceptowania oświadczyn Craiga z pomocą mojej matki. Moja mama nie widzi nic poza jego oszałamiającą urodą i chłopięcym urokiem. Śmieje się ze wszystkich jego żartów i świętuje wszystkie jego małe osiągnięcia, takie jak wygrane w krokieta na zbiórce pieniędzy dla kościoła lub udana zmiana opony. Był synem, którego nigdy nie miała, ale wkrótce będzie miała dzięki naszym zaręczynom i zbliżającemu się ślubowi. Byliśmy piękną parą, wszyscy to mówili, ale wygląd bywa zwodniczy, jeśli chodzi o Craiga. Nigdy nie jest otwarcie złośliwy ani okrutny, ale w miarę jak nasza relacja postępowała, pokazał się jako osoba nietroskliwa i bezmyślna. Dla niego wystarczyło, że był ze mną. Od jakiegoś czasu wiem, że wcale nie musi mnie kochać, ale ja go potrzebowałam. Nie zawsze tak było, byłam w nim zakochana po uszy. Rozpieszczałam go tak samo jak moja matka. Aż przestałam. Do tej pory przyzwyczaiłam się, że Craig mnie wystawia, że każe mi na siebie czekać, ale kiedy nie pojawił się na romantycznym wyjeździe, który skrupulatnie planowałam od miesięcy, wsiadłam sama do samolotu na Tahiti i postanowiłam, że z nim zrywam na dobre. I tak myślałam. Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, moja matka nie pozwoliłaby, aby jej jedyne dziecko było samotną matką, w dodatku bliźniaków. To była zniewaga, której nie zniosła. Było wiele rzeczy, których moja matka nie zniosła. "Sky, naprawdę chciałabym, żebyś tak nie człapała. Wystarczy, że kazałaś mi czekać. Sprawianie, żebym czuła, że zmarnowałyśmy te wszystkie godziny w szkole dobrych manier, jest po prostu okrutne" – Mama miała sposób na szeptanie, tak żeby cały pokój mógł ją usłyszeć. Ganiła mnie tym samym tonem, którego używała, kiedy byłam dzieckiem. Nigdy się to nie zmieniło. "Przepraszam, że się spóźniliśmy, Mamo" – przeprosiłam, prostując postawę i robiąc wszystko, co w mojej mocy, aby "gracioznie przesuwać się po pokoju", jak nauczyła mnie moja matka, nigdy nie ćwiczyłyśmy tego z ciężarem dwójki rosnących dzieci napierających na moją miednicę. Nie było sensu tłumaczyć, jak Craig kazał mi czekać w palącym upale, podczas gdy on kończył swoją grę w golfa. Zawsze wracało to do mnie. Moja matka zawsze znajdowała sposób, aby winą za błędy Craiga obarczyć mnie. "Craig, kochanie, mam nadzieję, że zjesz trochę ciasta. Odprawiłam lunch, bo dawno minęła pora obiadowa" – Mama kontynuowała, ignorując moje przeprosiny. Jane Howard była południową pięknością do szpiku kości. Nawet w obliczu choroby terminalnej emanowała głośną i płomienną gracją. Turban elegancko owinięty wokół głowy i pasująca letnia sukienka. Jej paznokcie były idealnie wypielęgnowane i nigdy nie nosiła płaskich butów. Jej stopy spoczywały na sandałach na niskim obcasie i jeśli kiedykolwiek ją bolały, nigdy tego nie okazywała. Podziwiałam jej siłę, w większości dni przekonywała mnie, że wcale nie umiera. "Naprawdę żałuję, że nie postarałaś się bardziej ze ślubem, zanim doszłaś do tego rozmiaru, Skyler. Nie możemy pozwolić, żebyś tak człapała po przejściu i psuła zdjęcia tym swoim gigantycznym brzuchem" – Mama nie rozmawiała ze mną, tylko mnie ganiła. Bez przerwy. "Teraz jedyną opcją jest ślub cywilny i zdjęcia, kiedy urodzą się te małe skarby" – dodała, podając Craigowi spory kawałek ciasta. "Wiem, jak bardzo lubisz moje niemieckie ciasto czekoladowe, Craig. Skyler będzie musiała nauczyć się je piec, zanim odejdę" – powiedziała Mama, uśmiechając się słodko do Craiga. Nienawidzę tego, jak moja matka mówi o swojej śmierci, jakby to była zbliżająca się podróż. Ma sposób na wysysanie z niej całej rozpaczy i ostateczności. Pewnie dlatego, że to kolejna rzecz, której po prostu nie zniesie. Nikt nie znosi własnej śmierci, to jest dla tych, którzy zostają, żeby to znieść, a jeśli Mama będzie miała coś do powiedzenia, zniosę to jako zamężna kobieta, wsparta na ramieniu mojego silnego i przystojnego męża Craiga. "Muszę was kochać i opuścić" – oznajmił Craig. Całkowicie pozbył się swojego akcentu. "Praca wzywa" – powiedział zadowolony z siebie. Przewróciłam oczami, to był odruch. Wiedziałam, że tak zrobi i wiedziałam, że moje przewrócenie oczami zirytuje moją matkę bardziej niż szybkie wyjście Craiga. "Dopiero co tu przyjechaliśmy" – znowu narzekałam. "Spóźniliśmy się. Mam spotkanie" – wyjaśnił, całując mnie w czoło. To był występ tylko dla mojej matki, ja to wiedziałam, on to wiedział i moja matka też to wiedziała. Mimo to Mama promieniała na widok swojego pracowitego i jakże kochającego zięcia, idąc z nim, gdy wychodził. Słyszałam, jak szepczą na werandzie, planują i knują. Wiedziałam, że cokolwiek planują, będzie miało dla mnie konsekwencje i nie spodoba mi się to, ale ja też miałam coś do ogłoszenia. Sięgnęłam po ciasto, wiedząc, że moja matka nie pochwali rozmiaru kawałka, który wygrzebywałam, ale potrzebowałam czekoladowej odwagi. Moja matka robiła wredne niemieckie ciasto czekoladowe, znałam oczywiście przepis, ale nie upiekłabym go dla Craiga. Może i bym to zrobiła wcześniej, ale teraz byłam pewna, że tego nie zrobię. Moja matka weszła, cmokając językiem i kręcąc głową z dezaprobatą. Ledwo usiadła z powrotem, kiedy wybuchłam. Nagle nie mogłam się doczekać, żeby jej to powiedzieć. "Mamo, nie mogę przez to przejść, po prostu nie mogę" – nie chciałam płakać ani być tak nagła, ale łzy napłynęły mi do oczu, a słowa nie chciały zostać w moich ustach. Moja matka przewróciła swoimi dużymi zielonymi oczami. Podobieństwo między nami było uderzające, wiedziałam dokładnie, jak musiałam wyglądać, przewracając oczami na Craiga wcześniej. "Znowu to samo. Skyler, hormony tobą rządzą, czepiasz się Craiga przy każdej okazji i odwołujesz ślub za każdym razem, gdy próbuje uciec od twojej zjadliwości" – westchnęła ciężko. Mama wyglądała na zmęczoną, tak nagle, jakby zdjęła maskę pełnego wdzięku zdrowia i stała się umierającą kobietą, za którą ciągle się podawała. Teraz miała twarz kruchej, umierającej kobiety. Byłam dzieckiem jej starości, stałam się całym jej życiem i dała mi wszystko, czego mała dziewczynka mogła zapragnąć. Z powodu częstych podróży służbowych mojego ojca często tylko we dwie urządzałyśmy przyjęcia herbaciane i piekłyśmy ciasta w wiejskiej rezydencji. Kiedy Janet Howard, moja matka, wyszła za mąż, planowała wychować w tej rezydencji dużą rodzinę, ale ostatecznie miała tylko mnie i wiedziałam, zawsze wiedziałam, że mnie kocha. Dla jej Skyler dobre było tylko to, co najlepsze, co czasami oznaczało, że nie dostawałam tego, czego chciałam. To był jeden z tych przypadków. "Mamo. To bardziej skomplikowane, niż myślisz. Nie powiedziałam ci wszystkiego i... po prostu nie wiem, jak to powiedzieć, ale nie mogę wyjść za Craiga" – błagałam rozpaczliwie, żeby moja matka zrozumiała. Znowu byłam małą dziewczynką błagającą o dołączenie do tańca jazzowego zamiast baletu. Zaczęłam spotykać się z Craigiem w liceum, po prostu wszystko pasowało wszystkim. Byłam królową balu, a on gwiazdą każdej drużyny sportowej w szkole. Wyjechaliśmy razem na studia do Oregonu i pod koniec pierwszego semestru pozbył się swojego południowego akcentu na bardziej neutralny, żeby lepiej się wpasować. Zmienił się tak szybko, że go nie poznawałam. Nadal byłam sobą, z moim południowym zaśpiewem i manierami, które Mama z miłością we mnie zaszczepiła. Nie pasowaliśmy już do siebie, ale mimo to trzymałam się go. Po prostu już nie mogłam. Koszt był zbyt wysoki. "Słuchaj, Skyler, nie będę ci tego powtarzać. Umieram i nie zostawię cię w tym wielkim, starym domu samej z dwójką dzieci bez ojca. Nie pozwolę na to, Skyler! Teraz załóż swoje grube spodnie i rób to, co musisz" – Mama krzyczała teraz. Oddychała ciężko, sapała i wiedziałam dokładnie, co będzie dalej. Ultimatum. "Nie pozwolę ci dłużej zawstydzać tej rodziny, niż już to zrobiłaś. Jeśli nie wyjdziesz za Craiga, to lepiej wyjdź z tego domu i nigdy nie wracaj" – wysapała. Wiedziałam, co nadchodzi, ale usłyszenie tego teraz od mojej matki bolało bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, ponieważ wiedziałam, że tym razem nie ulegnę jej żądaniom. To już koniec. Jeśli moja matka się nie ugnie, wychodzę, niech się dzieje, co chce. Kiedy moja matka po raz pierwszy powiedziała mi, że ma raka, dała jasno do zrozumienia, że jest to choroba terminalna i nie będzie walczyć. Zaczęłam sobie wyobrażać, jak siedzę przy jej łożu śmierci i patrzę, jak odchodzi. Złamało mi to serce. Ale w jakiś sposób pocieszyło mnie to, że będzie chciała być ze mną do samego końca, ale teraz było jasne, że jej matka chciała mnie tylko na swoich warunkach. Teraz, kiedy jej najbardziej potrzebowałam. Jej miłość była warunkowa i ja już nie spełniałam tych warunków. "Mamo, ja i Craig nie dogadujemy się od dawna. Ten cały ślub odbywa się tylko dlatego, że jestem w ciąży. To źle, Mamo... z więcej powodów, niż rozumiesz" – trzęsłam się z mieszaniny wściekłości, strachu i rozpaczliwej potrzeby, żeby moja mama zrozumiała i zaakceptowała moją sytuację. Mama wzięła mnie za rękę i próbowała mnie uspokoić. To nie miało zadziałać. "Cicho, Skyler, nie jest tak źle. Więc to ślub z musu? Wielka sprawa. Zdarza się" – powiedziała kojąco. To nie zadziałało, nie zostałam ukołysana. Pogarszała sytuację. "Ale Mamo, te dzieci nie są jego" – Skyler wypluła te słowa, prawie ją poparzyło w usta, żeby to powiedzieć. Mama westchnęła, nadal trzymając moją rękę, powoli puszczała mój uścisk. "Wiem. Każdy, kto umie liczyć, wie, Craig wie. A on i tak się z tobą ożeni. Kocha cię, chce się tobą zaopiekować i tymi dziećmi" – namawiała. Błagała, też była zrozpaczona. Nie byłam pewna, czy dobrze usłyszałam. Z pewnością się myliłam. Spodziewałam się fajerwerków i wściekłości, byłam gotowa na wstyd i karcenie. Moja matka wiedziała? Craig wiedział? I przez cały ten czas spokojnie planowali ten ślub z musu? "Powiem ci, jak to będzie wyglądać" – zaczęła znowu moja matka, spokojna i kojąca. "Wyjdziesz za Craiga. On wychowa te małe dzieci i pokocha je tak, jakby były jego własnymi w tym domu, który zostawił ci twój ojciec. Weźmie wszystkie te inwestycje i udziały, które twój ojciec i ja zgromadziliśmy przez lata i zaopiekuje się tobą. Tobie i tym dzieciom niczego nie zabraknie" – powiedziała Mama, jakby to była modlitwa. Jej słowa ociekały specyficzną odmianą agresywnej czułości, w której Skyler dorastała. To nie była przyszłość, w której Mama miała brać udział, ale to była przyszłość, którą była zdeterminowana kontrolować i zarządzać. Z tym chciała mnie zostawić. Skończyłam błagać. Wytarłam łzy grzbietem dłoni i stanęłam mocno. Mama musiała zobaczyć rozsądek. "Mamo, kocham cię. Potrzebuję cię bardziej niż ty mnie, ale Mamo, nie wyjdę za Craiga". Położyłam pierścionek zaręczynowy na stole. To już koniec, linia została narysowana na piasku, przekraczałam ją. Spojrzałam mojej matce w oczy, widziałam w jej oczach tę upartą determinację, której, jestem pewna, ona widziała w moich. To było wpatrywanie się w siebie. Obie podjęłyśmy decyzje i żadna nie była gotowa ugiąć się przed wolą drugiej, nie było wygranej. Mama odezwała się pierwsza. "Skyler, skończyłam cię wychowywać. Wróć i zrób to, co wiesz, że jest słuszne, kiedy dorośniesz. Nie wracaj tu, dopóki tego nie zrobisz" – powiedziała Mama, wstając i odchodząc od stołu. Byłam wściekła, byłam zrozpaczona, byłam kuszona, żeby przeprosić i zrobić to, czego chciała, tylko po to, żeby nie odwróciła się ode mnie w ten sposób. Muszę iść do toalety.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Chapter 2 – Świąteczni kochankowie: tajemnicze dziecko milionera | Czytaj powieści online na beletrystyka