Świąteczni kochankowie: tajemnicze dziecko milionera

Świąteczni kochankowie: tajemnicze dziecko milionera

Autor: iiiiiiris

Chapter 4
Autor: iiiiiiris
18 kwi 2025
[Skyler] – Albo masz poważne kłopoty, albo masz wielbiciela! – Valerie niemal piszczała po drugiej stronie linii. Zawsze bawiło mnie to, jak Valerie wszystko romantyzuje, ale nigdy nic z tego nie wynikało. Jestem samotną matką dwójki dzieci i mam wymagającą pracę. Nie jestem jeszcze gotowa na randki. Koniec moich zaręczyn z Craigiem wciąż pozostawiał gorzki smak w ustach, a co gorsza, przywoływał wspomnienia mojej ostatniej rozmowy z matką. Nigdy nie mogłam tego przeboleć, głos matki ciągle rozbrzmiewał mi w głowie. Nie mogłam nawet spojrzeć na mężczyznę, nie słysząc jej opinii na ten temat. Moje życie miłosne było nawiedzone. Val próbowała mnie umówić na niezliczone randki, a nawet zaaranżowała podwójną randkę z bratem swojego męża. Żadne wysiłki Valerie nie zakończyły się nawet iskrą romansu. Po prostu mnie to nie interesuje. – Mówisz, że był wysoki, miał blond włosy i zabójczo przystojny? – Drwienie z romantycznych zapędów Valerie było najzabawniejsze. Zachichotałam, powtarzając frazę „zabójczo przystojny”. Valerie zachichotała. Upierała się, że mężczyzna tak przystojny, że uśmiechnęła się jakby była singielką, przyszedł do punktu informacyjnego, żeby ze mną porozmawiać. Na myśl przyszedł mi tylko jeden mężczyzna. Jego lodowato niebieskie oczy wpatrywały się we mnie z taką intensywnością, jakby zaglądały w moją duszę, czytając mnie, znając mnie od pierwszego wejrzenia. W jego oczach było coś znajomego, ale nie mogłam sobie przypomnieć, skąd mogłam go znać. Upuścił zabawkę, podniosłam ją, a jego żona ją wzięła, nie dodając nawet „dziękuję”, chciałabym dodać. Byli jak jedna z tych wpływowych par z magazynów. Oboje emanowali siłą i wpływem, jakby byli właścicielami całego świata. Żona była ubrana w fioletowy garnitur biznesowy. Marynarka i spodnie o długości 7/8 idealnie dopasowane do jej krągłej i drobnej figury. Wszystko na swoim miejscu, od oszałamiająco subtelnego makijażu po szpilki z czerwoną podeszwą, które musiały ją kosztować fortunę, ale ona tego nie odczuje. – To nie jest bajka, którą sobie wyobrażasz, Valerie. Mężczyzna upuścił zabawkę, a ja ją podniosłam. To proste – wyjaśniłam. Pewnie było mu głupio, że nie podziękowali i chciał być uprzejmy. Ale Valerie była jak pies z mięsną kością, nie chciała zrezygnować z opłakanego stanu mojego życia miłosnego. Teraz uciekła się do wymyślania mi obiektów westchnień, bo w rzeczywistości nikogo nie było, ale byłam zadowolona. Kocham swoją pracę, a moje bliźnięta są dla mnie całym światem. Kiedy tylko wyląduję, Margot i Mica zajmują cały mój czas i całą moją miłość. W moim sercu po prostu nie ma miejsca dla nikogo innego. – Czyli jednak zauważyłaś, że był zabójczo przystojny? – droczyła się Valerie, trafiła mnie. W końcu wiedziałam dokładnie, o czym mówi, nawet po tak ogólnym opisie. – Nie planuj jeszcze ślubu, Val. Prawdopodobnie przyszedł tylko podziękować, a nie oświadczyć się. Poza tym był tam z żoną – wiedziałam, że wzmianka o żonie zatrzyma Val w miejscu. Żonaci mężczyźni są poza zasięgiem. Nie myślałam o nim drugi raz, dopóki Val nie wspomniała, że pytał o mnie. Mężczyzna z piękną żoną i pełnymi rękami pluszaków. Był wysoki, blond i zabójczo przystojny, tak jak opisała go Valerie, ale nie był w moim typie. Miałam już do czynienia z eleganckim, wyrafinowanym biznesmenem i z mojego doświadczenia wynika, że dobrego wyglądu nie warto przypłacać bólem serca. Lubię mężczyznę z charakterem, mężczyznę, który nie boi się ubrudzić sobie rąk, ale co ważniejsze, mężczyznę, który istnieje tylko w moich fantazjach, gdzie mam pełną kontrolę nad tym, co się dzieje, kiedy się dzieje i jak się dzieje. Prawdziwy związek wymagał czasu. Luksus, na który nie mogłam sobie pozwolić. – Mamo, Mica zabiera moją lalkę! – wrzeszczała Margot z drugiego pokoju. Słyszałam, jak Mica chichocze i ucieka przed siostrą, rozpoczął się pościg. Oboje dzieci śmiały się i biegały, piszcząc z dziecięcej radości. Uwielbiałam dźwięk śmiechu i zabawy moich dzieci. W moim domu nigdy nie było cicho, gdy bliźniaki nie spały. Niczym dom, w którym się wychowałam. Byłam cichym i grzecznym dzieckiem, często samotnym w przerośniętym domu moich rodziców. Wszystko było czyszczone i polerowane, aż lśniło. Mama miała drogie gusta i to było widać we wszystkim w tym domu, nie w takim domu, w którym dzieci czuły się swobodnie, biegając po nim. Skłamałabym, gdyby powiedziała, że nie była szczęśliwym dzieckiem. Mama zapewniała wszelkie wygody, to co najlepsze i całą swoją miłość i uwagę. Kocham swoje dzieci równie mocno. Nie mam czasu ani pieniędzy, żeby je obsypywać tak jak moja matka, ale mam delikatność i życzliwość, której moja matka, mimo całej swojej miłości, rzadko mi okazywała. – Porozmawiam z tobą jutro, Val. W moim salonie zaraz wybuchnie trzecia wojna światowa – pożegnałam się i rozłączyłam. W pełnym rozkwicie trwało łaskotanie. Mica jest zabawny i pobudliwy, ma w sobie tyle energii, a Margot jest delikatna i kobieca, jakby była mini dorosłą osobą żyjącą w ciele kręconowłosej, rumianoliciej trzylatki, przedwcześnie rozwiniętej. Ma zielone oczy mojej matki, tak jak ja, i bujną blond czuprynę, a pełne, wydatne usta to jedyna cecha, którą dzieli z bratem. Mica ma moje jaskrawo rude włosy i chłodne, niebieskie oczy w kształcie migdałów. Jest już znacznie wyższy od swojej siostry, a także szybszy, co często wykorzystuje, gdy ją drażni. Jako młoda dziewczyna zawsze wyobrażałam sobie, jak potoczy się jej życie. Zawsze było mniej więcej takie samo. Miałam być szczęśliwą mężatką z gromadką dzieci i wychowywać idealną rodzinę. A teraz jestem tutaj, wychowując moje idealne bliźniaki. Dzieci, które dzielę z mężczyzną, którego nawet nie pamiętam. Nikt nigdy nic nie powiedział, nie żeby ktoś kiedykolwiek słyszał tę historię, ale za nic w świecie nie rozumiem, co we mnie wstąpiło tej nocy. Może rozczarowanie, że Craig zostawił mnie samą na lotnisku, a może po prostu nie byłam przyzwyczajona do picia tak dużej ilości alkoholu. To było głupie i lekkomyślne, nigdy wcześniej nic takiego nie zrobiłam i nigdy więcej nie zrobię, ale kiedy widzę moje dwa małe aniołki, cieszę się, że spotkałam nieznajomego na wyspie tamtej nocy. Gdybym mogła coś zmienić, dodałabym więcej godzin do dnia, żeby móc spędzić je z moimi dziećmi. Dzieci spędzają większość dni w przedszkolu i mają opiekunkę tutaj prawie w każdy weekend i niektóre wieczory. Każda pracująca matka, którą znam, walczy z poczuciem winy za czas spędzony z dala od dzieci, ale ja uwielbiam latać. Zawsze tego chciałam, ale zrezygnowałam z tego marzenia, bo nie mogłam zawieść mojej matki. Zdobyłam dyplom z zarządzania biznesem, żeby zadowolić moją matkę, to rozsądne kwalifikacje, na które nalegała, ale doprowadziło to do nudnej profesji, którą znalazłam. Dopiero po tym, jak moja matka wydziedziczyła mnie, ja, w zaawansowanej ciąży i ze wszystkimi, postanowiłam podążać za swoim sercem, a nie, jak zawsze, za instrukcjami mojej matki. Sama, w ciąży, z niewielkimi pieniędzmi, myślę, że dobrze sobie poradziłam w Los Angeles, miejscu tak różnym od Teksasu. Widok śmiejących się i bawiących się dzieci zawsze przypominał mi, jak daleko zaszłam. Celowo zbudowałam sobie życie tak różne od tego nędznego, które moja matka zaplanowała mi z Craigiem. Craig nie był złym człowiekiem. Złym partnerem z pewnością, miał ustalone priorytety, a kochanie mnie było daleko na jego liście. Był ambitny i choć nie wiedziałam o tym na początku, wybrał mnie specjalnie, żeby spełnić te ambicje. Widział w mojej rodzinie, co mogą zdziałać pieniądze i pragnął tego rodzaju władzy i wpływów dla siebie. Zintegrowanie się z moją matką zapewniłoby mu miejsce w bogatej rodzinie. Nie liczył na to, że zerwę zaręczyny. Szczerze mówiąc, ja też nie. Zawsze byłam w nim tak zakochana. Zawsze byłam tak wyrozumiała, że był skłonny przymknąć oko na to, że będę miała dzieci innego mężczyzny, jeśli ja przymknę oko na to, że on mnie tak naprawdę nie kocha. Nie mogłam przymknąć oka na jego brak miłości, nie wyobrażałam sobie wychowywania moich dzieci z mężczyzną takim jak Craig. Jeszcze zanim się urodziły, wiedziałam o tym, a teraz, patrząc, jak dorastają, było jasne, że nie pasują do nieskazitelnej rezydencji mojej matki, ubrane jak grzeczne lalki. Wypolerowane i czyste, zawsze gotowe na gości, bez miejsca na wspinanie się i chichotanie. To małe mieszkanie z tanimi meblami, dziecięcymi dziełami sztuki i dobrze wyposażonymi pokojami było absolutnie idealne. Mój rodzaj idealnego, ale byłam samotna, nawet z dziećmi i pracą, czegoś brakuje. Przyznałabym się, jak samotna jestem, tylko w rozmowach, które prowadzę sama ze sobą, jedyną dorosłą osobą w domu. Pragnę rozmów z innym dorosłym poza pracą. Tęsknię za towarzystwem i czasami nie mogę powstrzymać się od zastanawiania się, jakby to było, gdyby dzieci miały kogoś w swoim życiu. Gdybym ja miała kogoś w swoim życiu. Pogodziłam się ze swoim losem, kiedy wyszłam z domu mojej matki tamtego lata przed narodzinami bliźniaków. Były po prostu pewne rzeczy, których nie będę miała ponownie. Nie miałam nic przeciwko odejściu z domu, od pieniędzy i chociaż mówiła to, nie sądziłam, że to będzie ostatni raz, kiedy widzę lub rozmawiam z moją matką. W tygodniach po wyjeździe z Teksasu miałam nadzieję i modliłam się, żeby zadzwoniła, żebyśmy wszystko wyjaśniły. Dowiedziałam się, że zmarła z SMS-a dzień po narodzinach bliźniaków. Moja ciotka przesłała mi kondolencje, nie będzie mogła uczestniczyć w pogrzebie. Cały mój świat zawalił się wokół nas, kłóciłyśmy się, ale była moją matką i odeszła. Nie było mnie przy niej, żeby potrzymać ją za rękę, kiedy umierała. Czy ktoś z nią był? I nigdy nie pozna swoich wnuków. Wiadomość, że moja matka zmarła, zanim zdążyłyśmy się pogodzić, była jak nóż w serce. Zadzwoniłam do jej księdza, on będzie wiedział. To prawda, matka nie żyła i będąc do końca damą z Południa, nie chciała nikomu sprawiać kłopotu swoim umieraniem i sama poczyniła wszystkie ustalenia na kilka tygodni wcześniej. Została skremowana bez rozgłosu, a jej prochy pochowane z tatą. Oczywiście wciąż jestem rozgoryczona i zła, nie dlatego, że moja matka odebrała mi spadek, ale dlatego, że nie miałam okazji się pożegnać, a moje wspomnienia o matce na zawsze będą skażone ostatnią rozmową, którą odbyłyśmy. Nie mam teraz matki, ale jestem matką i muszę być silna dla moich dzieci. Nie wiem, gdzie bym była bez nich. Bliźniaki zasypiały teraz, walcząc z tym, ale wkrótce będą miały słodkie sny, a samotność zamknie się wokół mnie. Znowu będę samotną kobietą, nie matką, nie stewardesą, samotną kobietą spędzającą kolejną noc samotnie. Moje ręce często wędrowały pod gumkę od piżamy, czasami zastanawiałam się, czy to normalne. Czy to nie za dużo? Wyobrażałam sobie, że to silne, stwardniałe ręce mężczyzny. Mężczyzny, który ciężko pracuje. Czasami był mechanikiem, czasami budowniczym lub stolarzem. Zawsze był silny, zdecydowanie męski, hojny, czuły, władczy, ale delikatny. Moje fantazje zostały najechane przez blond nieznajomego. Nie chciałam o nim myśleć, ale myślałam. Jego szerokie, muskularne ramiona były silne i sprawne, jego oczy wypełnione pożądaniem. Jego idealnie przystrzyżona broda łaskotała mnie, gdy całował moją szyję, a potem błysk obrączki. Obrączka ślubna? Moment przepadł. – Arg! – Jakie to frustrujące. O czym ja myślałam? Żonaty mężczyzna? Ale nie miał na sobie obrączki, kiedy go widziałam. Wpatrywał się we mnie, udawał, że skądś mnie zna, wszystko na oczach swojej żony! Jego żona nie czuła się nawet przeze mnie zagrożona. Wcale. Chcę być tak pewna siebie, panować nad sytuacją. Ciekawe, jak wygląda ich rodzina. Wszystkie te zabawki prawdopodobnie oznaczają, że mają dzieci. Mama i tata wracaliby do domu w swoich idealnych garniturach do swojej idealnej rodziny. Część mnie zastanawia się, jakby to było, gdybym rzeczywiście wyszła za Craiga. Może byłoby lepiej dla dzieci. Może nawet byłoby lepiej, gdyby ich prawdziwy ojciec był w ich życiu, ale gdzie miałabym zacząć go szukać?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Chapter 4 – Świąteczni kochankowie: tajemnicze dziecko milionera | Czytaj powieści online na beletrystyka