Świąteczni kochankowie: tajemnicze dziecko milionera

Świąteczni kochankowie: tajemnicze dziecko milionera

Autor: iiiiiiris

Chapter 6
Autor: iiiiiiris
18 kwi 2025
[Skyler] Nie spodziewałam się dziś żadnej paczki, a jednak stała tam, wielka ciężka skrzynia, a Val nie mogła się doczekać, aż ją otworzę. Nie było żadnej kartki, to był zakup online, który trafił prosto do biura. Przynajmniej dziwne. Zaadresowana do mnie, ale to pewnie pomyłka, jakieś pomieszanie albo chwyt reklamowy. Przyjrzałam się pudełku, badając je, próbując rozgryźć, co jest w środku. Może powinnam zadzwonić do firmy, która je wysłała, poprosić, żeby je zabrali albo przynajmniej upewnić się, że jest dla mnie, zanim je otworzę. – No otwórz to, Skyler! Ta niepewność mnie zabija – Val była podekscytowana, najwyraźniej miała własne fantastyczne pomysły na temat tego, co jest w pudełku. Ja też byłam więcej niż tylko trochę ciekawa. – Dobrze, Val, wątpię, żeby to było coś interesującego, może coś z majątku mojej mamy… – przerwałam w pół zdania. To nie było z majątku mojej mamy i nie były to zabawki, które zamówiłam dla bliźniaków, a które przyjechały zaskakująco wcześnie. Otworzyłam pudełko, a w środku były dwie skrzynki piwa Hinano. W pudełku ani na pudełku nie było żadnej kartki, a na formularzu zamówienia widniało jedynie imię James. Kim był James? – No cóż, to było antyklimatyczne – powiedziała Val, odchodząc wyraźnie rozczarowana zawartością mojej tajemniczej skrzynki. Nigdy nie lubiłam smaku piwa, może to pudełko trafiło tu przez pomyłkę, było przeznaczone dla kogoś innego i jakimś cudem skończyło się u mnie. To nie miało sensu. Zostawiłam pudełko w biurze i kontynuowałam swój dzień, pewna, że ktoś po nie wróci. – To było rozczarowujące. Masz ochotę na kawę? – zaproponowała Val. Wciąż myślałam o pudełku. – Piwo Hinano jest produkowane na Tahiti – próbowałam zrozumieć ten anonimowy prezent. Chociaż byłam pewna, że zostało wysłane do mnie przypadkowo, było zaadresowane do mnie, z moim imieniem i nazwiskiem oraz adresem pracy, wszystko widniało na pudełku. – Od kiedy stałaś się znawczynią piwa? – Val całkowicie straciła zainteresowanie pudełkiem. Byłaby bardziej podekscytowana, gdyby to było pudełko zabawek dla bliźniaków. – Byłam na Tahiti kilka lat temu i pojechałam na wycieczkę z przewodnikiem po wyspie. Jednym z miejsc, w których się zatrzymaliśmy, był browar, w którym robią Hinano. To było całkiem interesujące – zmiana w moim tonie była jeszcze bardziej interesująca, a Val z pewnością to zauważyła. Wycieczka po browarze była jedną z atrakcji, które zaplanowałam z myślą o Craigu. Uwielbiał piwa kraftowe i miał rosnącą kolekcję w domu. Pomyślałam, że spodoba mu się wycieczka do browaru i kupi trochę piwa do swojej kolekcji pomiędzy wszystkimi innymi romantycznymi rzeczami dla par, które dla nas zaplanowałam. Ale byłam tam sama i nieszczęśliwa w jednym z najpiękniejszych miejsc, jakie kiedykolwiek widziałam. – Tahiti, mówisz? Opowiedz mi więcej – Val wręcz się śliniła. Wyobrażała sobie, że moje życie jest bardziej interesujące, niż na to pozwalam. Myliła się. – No cóż, kiedy mieszkałam w Teksasie, spotykałam się z tym facetem. Zaplanowałam całą romantyczną wycieczkę na Tahiti. Mieliśmy się spotkać na lotnisku, a on się nie pojawił, więc pojechałam sama – uprościłam tę podróż, schowałam ją w swoich wspomnieniach, ale emocje wciąż tam były, surowe i delikatne. Po prawie dziesięciu latach randkowania zawsze spodziewałam się oświadczyn od Craiga. Oddaliliśmy się od siebie, coś się między nami zmieniło, ale wciąż byliśmy razem i dla mnie to stawiało nas na drodze do małżeństwa. Za każdym razem, gdy wychodziliśmy na kolację lub zbliżał się jakiś wyjątkowy dzień, przygotowywałam się na romantyczne oświadczyny; nosiłam wodoodporny tusz do rzęs i upewniałam się, że moje paznokcie wyglądają idealnie. Oczywiście za każdym razem byłam rozczarowana. Desperackie czasy wymagały spiskowania i intrygowania z moją mamą i wymyśliłyśmy romantyczną wycieczkę, która miała mnie zaprowadzić do ołtarza w ciągu kilku miesięcy. Nie zamierzałam oświadczać się Craigu ani niczego tak postępowego, coś takiego mogłoby wywołać u mojej mamy udar. Zamierzałam tylko przestać dawać aluzje i jasno wyrazić swoje oczekiwania w romantycznej scenerii, która wywoła romantyczne oświadczyny, o których mogłabym opowiedzieć moim przyjaciółkom w domu. Myśląc o tym, wzdrygnęłam się na myśl o tym, jaką kobietą kiedyś byłam. Jakich rzeczy chciałam. – Więc ten Craig, z którym miałaś jechać na Tahiti, to on jest…? – przez cały czas, kiedy znam Val, nigdy tak naprawdę nie rozmawiałyśmy o ojcu bliźniaków. To nie jest coś, o czym chciałabym rozmawiać w niezobowiązującej rozmowie. – Ojcem bliźniaków? Nie, nie on – wiedziałam, że Val nie będzie naciskać, wyczuwała, że czuję się nieswojo. – Dobrze, więc opowiedz mi o tym Craigu – powiedziała, wracając do bezpieczniejszego i wygodniejszego tematu. – Ten Craig to już przeszłość i będę szczęśliwa, jeśli nigdy więcej go nie zobaczę – zapomniałam, jak bardzo zraniła mnie cała ta sytuacja. Oczywiście w końcu nie chciałam poślubić Craiga, ale przejście z stanu zakochania po uszy do stanu, w którym nie mogłam na niego patrzeć, było chaotyczne. – W każdym razie – kontynuowałam, Val była tak zaintrygowana tą historią. Nigdy wcześniej nie byłam tak otwarta w stosunku do niej, ale komu innemu mogłam to powiedzieć? – Więc ja i moja mama zaplanowałyśmy całą tę romantyczną wycieczkę, porozmawiałabym z nim o małżeństwie i ponieważ był dżentelmenem, zobaczyłby rozsądek i oświadczyłby się sam z siebie – ślady podekscytowania, które czułam, planując tę wycieczkę, wciąż się utrzymywały. Nie miało to nic wspólnego z Craigiem, a wszystko z tym, że bez względu na jej surowe zasady i otwarte osądzanie wszystkiego, co wykraczało poza nie, mówiłam mojej mamie o wszystkim. – Zgodziłam się spotkać z Craigiem na lotnisku w dniu wyjazdu, a on po prostu się nie pojawił. Zadzwoniłam na jego telefon i nikt nie odebrał. To była kropla, która przelała czarę goryczy i kiedy wsiadłam do tego samolotu, skończyłam z nim – ostateczność tego wszystkiego była dla mnie dziwna, ponieważ miesiące po mojej samotnej podróży i zdecydowaniu, że odchodzę od Craiga, w końcu dostałam to, czego zawsze chciałam, byliśmy zaręczeni. Ale oczywiście byłam nieszczęśliwa. Valerie była zaintrygowana, to nie była historia, której się spodziewała. – Jaki facet przepuszcza wycieczkę do raju ze swoją dziewczyną? Ten Craig brzmi jak niezłe ziółko – powiedziała Val, wciągnięta w historię. – Craig był czymś wyjątkowym. Zadzwonił do mnie następnego dnia, żeby powiedzieć, że spotkanie się przedłużyło i wymyślił jakąś wymówkę, żeby nie lecieć późniejszym lotem i do mnie dołączyć. Nie miał zamiaru tam ze mną być i nie mógł tego jaśniej dać do zrozumienia – wracałam do tych uczuć zranienia i odrzucenia. Nie chciałam tam wracać, ale oto jestem. Nie ma sposobu, żeby opowiedzieć historię o tym, jak wylądowałam na Tahiti, nie mówiąc o złamanym sercu. To nie była szczęśliwa historia, nawet jeśli skończyła się na tym, że trzymała na rękach dwójkę pięknych dzieci, była o wiele bardziej skomplikowana, niż myślała. – Jezu, Sky, to niezła historia. Nic dziwnego, że nie interesujesz się randkowaniem. Bardzo mi przykro – Val naprawdę mi współczuła. Popłakała się na myśl o tym, że zostałam porzucona i odrzucona aż na Tahiti. W końcu poczułam, że mogę komuś o wszystkim opowiedzieć. – To nie były wakacje, które zaplanowałam, ale to było to, czego potrzebowałam, wiesz? Czas na refleksję i przemyślenia. Było tak wiele rzeczy, które chciałam zrobić w swoim życiu i wydawało mi się, że do tamtej pory robiłam wszystko, żeby zadowolić moją matkę i Craiga. Smutne, prawda? – żałowałam samej siebie. Kiedy wróciłam do domu, Craig i moja mama sprawili, że wszystko kręciło się wokół nich, a moja ciąża tylko pogorszyła sprawę. – Tahiti było tak wyzwalające, wiesz? Było tam pięknie, nie musiałam udawać i dbać o pozory dla nikogo. Więc robiłam, co chciałam, kiedy tam byłam – dochodziłam do dobrej części i Val o tym wiedziała. Miała apetyt na soczystą wiadomość. – Nie mogę uwierzyć, że prowadzimy taką rozmowę przy kawie – powiedziała Val, żałośnie popijając kawę. – Zamówmy ciasto, żeby to miało sens – dodała z charakterystyczną dla siebie radością. Nie wiedziała, co powiedzieć ani jak mogłaby mi pomóc. Mogłam jej zaufać. – Ciasto to świetny pomysł. Może osłodzi nastrój – chciałam rozluźnić atmosferę, nie chciałam obarczać Val moją przeszłością, ale potrzebowałam przyjaciółki, a ona była najbliższą osobą, jaką miałam od dłuższego czasu. Spojrzała na mnie takim wzrokiem, który mówił mi, że mogę kontynuować, że będzie słuchać. – Bycie na tej wyspie było wzmacniające. Mogłam być kimkolwiek, nie musiałam się z niczego tłumaczyć. Poznałam tam faceta, nigdy nie byłam z nikim innym niż Craig… nigdy! Był moim ukochanym z liceum – myślenie o sobie w liceum jest jak oglądanie filmu, to życie kogoś innego. – To byłoby słodkie, gdybyś nie zaczęła historii od tego, że zostawił cię na lodzie na romantycznym wypadzie samej – Val wybrała stronę. Moją, to było coś nowego, zwykle to Craig otrzymywał współczucie, to ja go zostawiłam po 10 latach. To ja zerwałam zaręczyny. – Dokładnie, gdyby mnie nie wystawił, nie zwróciłabym uwagi na przystojnego nieznajomego w barze pewnej nocy – zaśmiałam się, ale to był pusty śmiech. Wcale nie uważałam tego za zabawne. To było smutne, ale nie chciałam, żeby tak było. Nie byłam wolna w ten sposób, ale byłam zdesperowana i oczywiście pijana. Nie pamiętałam go, ale pamiętam, jak się przy nim czułam. To było tak, jakbym była jedyną osobą w tym barze. On w jakiś sposób sprawił, że to było w porządku, że jesteśmy dwojgiem nieznajomych, którzy wypili o jednego drinka za dużo. Było między nami coś niepowtarzalnego, nie pamiętam jego twarzy, ale rozpoznałabym to uczucie wszędzie. – Witaj w XXI wieku, moja przyjaciółko. Kobiety wybierają, kiedy, gdzie i z kim dzielą łóżko, nie usłyszysz ode mnie żadnych osądów – Val mówiła między kęsami tortu czekoladowego. Moja kawa była zimna, a tort marchewkowy nietknięty. – To cała historia, to wszystko. To wszystko, co wydarzyło się na Tahiti. Wróciłam do domu, a moja mama i Craig mieli tyle pomysłów na to, jak możemy to wszystko naprawić… to było tak irytujące – pamiętałam ich uśmiechniętych i szczęśliwych, czekających na mnie na lotnisku, jakby nic się nie stało. Moja mama uważała, że nie ma sensu marnować dziesięcioletniego związku z powodu jednego błędu, a Craig powiedział, że naprawdę mu przykro. Nic nie mogło wrócić do normy. – A co się stało z twoim facetem z wyspy? – Val wciąż trzymała się jakiejś nadziei na romans. Nie chciałam jej rozczarować. – Zniknął, kiedy się obudziłam – wzruszyłam ramionami. Ja też byłam rozczarowana, ale tak właśnie przypuszczałam, że to działa. – Ale kim on jest? Masz jakieś pojęcie? – Valerie nie chciała się poddać. Widziałam, jak w jej głowie kręcą się koła, wciąż widziała w tym wszystkim szczęśliwe zakończenie. – Nie znam jego imienia, on jest… on jest ojcem bliźniaków – w końcu to powiedziałam na głos i oto była prawda.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Chapter 6 – Świąteczni kochankowie: tajemnicze dziecko milionera | Czytaj powieści online na beletrystyka