Wygląda na to, że przybyłem na przyjęcie w samą porę, by uratować Skyler przed kręgiem plotek, tylko po to, by samemu wpaść w sidła.
– James, jak rzadko cię widujemy! – Miranda niemalże zaśpiewała, a jej głos był bardziej piskliwy i wysoki, niż wcześniej. – Chodź, przysuń krzesło, usiądź. Właśnie będziemy robić tort – powiedziała, odsuwając dla mnie krzesło i krzątając się przy napojach i przekąs
















