Skyler siedziała przy stoliku w barze, wyglądała na opuszczoną, tak jak w dniu, w którym się poznaliśmy. W jej smutku było coś takiego, co sprawiało, że chciałem z nią porozmawiać i sprawić, żeby wszystko było dobrze. Znowu.
"Więc, bywasz tu często?" zażartowałem, podchodząc do stolika.
Uśmiechnęła się słabo, mój żart nie wystarczył, żeby poprawić jej nastrój. "Cześć. Jak tam na targu?" zapytała.
















