[James]
Deszcz bębnił o okno. Był ranek, a ja w końcu kładłem się do łóżka wyczerpany nocną pracą w chińskiej strefie czasowej. Współpraca z podobnie myślącymi ludźmi na całym świecie była jednocześnie ekscytująca i wyczerpująca.
Zadzwonił telefon. To mogła być tylko Sheila. Ona też nie spała, pracowała równie ciężko jak ja i jak zwykle, gdy ja byłem wykończony, ona już myślała o kolejnej wielkiej rzeczy.
"Więc co myślisz o wykorzystaniu chińskich samolotów dla linii lotniczych? To świetna okazja, nie sądzisz?" Umysł Sheili był jak zawsze bystry, ale ja byłem senny.
"Oczywiście, ty nie potrzebujesz snu," powiedziałem tak wyczerpanym tonem, jak się czułem. Nie mogłem nadążyć za Sheilą o tej porze. "Nawet nie zatwierdziliśmy jeszcze przejęcia linii lotniczych, a ty już masz gotową całą nową flotę. Nie mogę za tobą nadążyć, Sheila," zaśmiałem się sennie.
Żyliśmy razem tak dużą część ich życia, że każdy wiedział, co robi drugi, nawet gdy rozmawiali przez telefon. Wiedziałem, że Sheila widzi, jak się rozbieram, starannie składam ubrania i wieszam spodnie na oparciu krzesła. Słyszała brzęk klamry paska i miękkie stąpanie moich bosych stóp po dywanie.
Słyszałem, jak Sheila napełnia szklankę wodą i zażywa witaminy. Nie było słychać stukania, gdy chodziła, ona też była boso. Usłyszałem, jak odkręca kolejny kran, zmywa makijaż i upina włosy. Robiła te wszystkie drobne rzeczy, jednocześnie wygłaszając opinie o możliwościach biznesowych, punktach negocjacji i planowaniu naszego następnego spotkania z Chińczykami, być może wyjazdu do Chin, aby zrobić to osobiście.
Leżałem na plecach, zasypiając i budząc się. Sheila wiedziała, że zasypiam. Często zasypiałem podczas naszych nocnych rozmów, więc nigdy nie była pewna, co słyszałem, a czego nie. Mówiła tak czy inaczej.
"Mam nadzieję, że rozważysz wakacje, gdzieś nad morzem. Może Francja? Alexa potrzebuje przerwy, to miasto ją dusi i myślę, że my też zasługujemy na wakacje," powiedziała Sheila, płynnie przechodząc z rozmowy o interesach do bardziej osobistej rozmowy. Jej ton zmienił się, gdy mówiła. Kiedy mówiła o biznesie, była stanowcza, pewna siebie, ale teraz wątpiła w siebie, robiła pauzy, przeciągała słowa jak roztopiony ser. Używała słów takich jak "rozważysz", "może", szukając mojej zgody i aprobaty, a nie żądając mojego przyzwolenia, jak to robiła w biznesie.
"Hmmmm," byłem zbyt zmęczony, żeby dać konkretną odpowiedź. Zdecydowałem się na niejednoznaczny dźwięk, ani się zgadzając, ani nie sprzeciwiając. Zasnąłem. Na tyle przebudzony, by wiedzieć, że cokolwiek Sheila powie, wymaga ode mnie odpowiedzi.
Przewróciłem się na bok i zapadłem głębiej w sen. Sheila znała ten dźwięk aż za dobrze, wiele razy rozmawiała ze mną, aż zasnąłem. Rozłączyła się.
W jego snach znowu odwiedziłem Tahiti. Białe prześcieradła hotelowe, na których leżała naga Skyler, nieświadoma mojego wzroku. Cienka narzuta zakrywała częściowo jej ciało, pozostawiając odsłonięte jej długie, smukłe nogi. Przeciągnęła się. I w moim śnie pochylił się, aby pocałować ją w usta. Delikatny, pudrowy pocałunek. Czysty.
Przesunąłem palcami po jej ramieniu, było jędrne i długie, jej skóra ciepła i gładka. Jej rude włosy rozłożone na poduszce, lśniące i jasne. Dotknąłem ich, były jedwabiste i gładkie. Była idealna, jak wycięty z magazynu obrazek, który ożył. W moich snach się nie martwiłem, nie uciekałem w pośpiechu. Chłonąłem jej piękno, delektując się widokiem.
"Tato! Idę już do szkoły. Pa!" Alexa krzyknęła pożegnanie zza drzwi. To było z jej strony rozważne i starała się mnie nie obudzić, ale była to żywiołowa dziewczynka, pełna życia i energii. Wybuchała śmiechem, piskiem i radością i rzadko miała cichą chwilę.
Byłem nadal zmęczony i żałowałem, że nie mogę spać spokojnie, ale uśmiech rozciągnął mi usta na dźwięk głosu Alexy, jak myślała, że krzyczenie zza drzwi mniej zakłóci mój sen niż jej zwykłe poranne skakanie po łóżku. Narzuciłem szlafrok i szybko poszedłem ją uściskać na pożegnanie, zanim wyszła.
Alexa wyglądała prawie dorośle w swoim mundurku. Szara spódnica, bordowa marynarka i słomkowy kapelusz, ale w jej oczach zawsze igrała psota. Czasami zastanawiałem się, czy Alexa nie byłaby szczęśliwsza, gdybym miał w swoim życiu kobietę, inną niż Sheila, która byłaby dla Alexy matką. Czy to by ją uspokoiło? Ukoiło? Czy były rzeczy, o które Alexa się martwiła, ale nie mogła omówić ze mną, nianią, a nawet z Sheilą?
Oczywiście Alexa wydawała się całkowicie szczęśliwa. Dawałem jej wszystko, czego chciała i więcej, zanim jeszcze wiedziała, że tego chce. Uczęszczała do ekskluzywnej prywatnej szkoły i wracała do domu do apartamentu na dachu z widokiem na Los Angeles. Jednym z najpotężniejszych ludzi w korporacyjnej Ameryce był jej ojciec i mogła mieć wszystko, czego zapragnęła, ale wiedziałem, że pieniądze nie zastąpią matki.
Patrzyłem, jak Alexa wychodzi z nianią. Nie byłem już w stanie zasnąć, ale byłem zadowolony, że obudziłem się, aby zobaczyć, jak Alexa wychodzi. Zawsze starałem się ją uściskać na pożegnanie i bałem się nie móc być tam, aby pocałować ją na dobranoc. Wiedziałem też, że Sheila wkrótce tu będzie. Zawsze wpadała rano. Chodziła na siłownię przed pójściem do biura, ale wcześniej lubiła zaczynać dzień od omawiania spraw zawodowych. Przed udaniem się do biura planowaliśmy nasze dni, spotkania, które odbędziemy razem, i to, co zamierzamy robić oddzielnie. Sheila byłaby ubrana na siłownię, a ja nadal w szlafroku. Moje życie toczyło się według rutyny.
Jak w zegarku Sheila przyszła, portier widział ją codziennie i nikt nie kwestionował jej przyjść i wyjść. Miała pełen dostęp i bardzo jej się to podobało. Sheila czuła się w apartamencie bardziej jak w domu niż gdziekolwiek indziej. Wprowadziła się na jakiś czas zaraz po śmierci Mich, wyprowadziła się po mojej podróży na Tahiti, ale bywała tu prawie tak często jak ja.
"Zastanawiałeś się nad wakacjami we Francji? Byłoby to wspaniałe dla Alexy, trochę czasu na plaży. Oboje zasługujemy na przerwę, wiesz?" Sheila serwowała kawę i krzątała się po kuchni. Spędzała więcej czasu w kuchni Jamesa niż we własnej. W jej własnym domu lodówka była pusta, kuchenka nigdy nieużywana, a jedynym urządzeniem, którego regularnie używała, był ekspres do kawy.
"Nie wiem, Sheila. Przy tylu sprawach do załatwienia, to po prostu nie jest dobry moment. Ty jednak zasługujesz na oddech. Może powinnaś pojechać sama. Kto wie, francuski romans mógłby ci dobrze zrobić," droczyłem się z nią, wiedziałem, że to się nigdy nie zdarzy. Często żartowałem z jej smutnego życia miłosnego bez żadnego efektu. Sheila po prostu nie była zainteresowana.
"Mogłabym zabrać ze sobą Alexę. Dawno nie była na wakacjach," zaproponowała Sheila. Lubiła towarzystwo Alexy, jej figlarny charakter i ciekawy umysł były bardzo podobne do jej ojca. Sheila wiedziała też, że jeśli Alexa będzie z nią, prawdopodobnie dołączę do nich, nawet jeśli tylko na dzień lub dwa.
Byłem zamyślony. Popijałem kawę w milczeniu. Mój umysł błądził w kierunku Skyler. Co ona o mnie myśli? Czy naprawdę mnie nie rozpoznała? Myślałem o niej tak często po naszym pierwszym spotkaniu, od razu ją rozpoznałem. Z pewnością ona też o mnie myślała.
"James, słuchasz mnie?" Sheila zauważyła, że jestem rozproszony, moje oczy prawdopodobnie zaszły mgłą, byłem wpół senny i wpół marzący, żadna część mnie jej nie słuchała.
"Więc myślisz, że Alexa może pojechać na krótkie wakacje do Francji?" zapytała ponownie.
Ufam Sheili całkowicie. Nigdy nie martwiłem się o Alexę, kiedy była z Sheilą, ale tęskniłem za nią. Gdybym zgodził się, żeby Alexa pojechała do Francji, musiałbym zaplanować dołączenie do nich tam, nawet jeśli tylko na kilka dni. "Oczywiście, nie wybaczyłaby mi, gdybym stanął między nią a wyjazdem na plażę," przyznałem.
Mój umysł nadal był przy Skyler. Przypomniałem sobie nasz czas w barze, rozmowę, której nie mogłem sobie przypomnieć. Przekrzykiwaliśmy muzykę, siedzieliśmy blisko siebie, rozmawiając, uśmiechając się i przytakując bez zrozumienia. Wypiła łyk mojego piwa, marki, której nigdy wcześniej nigdzie nie widziałem, Hinano. Jego bogaty, gorzki smak wykrzywił jej twarz w uroczą grymas. Nie mogłem się powstrzymać, uśmiechnąłem się tylko myśląc o tym, tylko myśląc o niej.
"Cieszę się, że moje plany sprawiają ci tyle radości," powiedziała Sheila sarkastycznie. Chciała mojej uwagi. Coś jej leżało na sercu.
"Myślę o ostatnim razie, kiedy byłem na wakacjach," przyznałem, podnosząc tablet.
"Och, myślisz, że może powinniśmy pojechać wszyscy na Tahiti?" Sheila była podekscytowana. Tahiti i Saint-Malo to dwa różne światy. Jedno romantyczne miejsce, które łączy wieś i morze, a drugie tropikalny raj.
"Nie, nie, nie. Tylko o tym myślałem. Może powinienem wysłać skrzynkę Hinano Skyler. To piwo, które tam mają. Bardzo charakterystyczne," poprawiłem ją od niechcenia, cały czas załatwiając dostarczenie kilku do Skyler w biurach linii lotniczych. Byłem daleko myślami, tak naprawdę nie miało znaczenia, czy Sheila uważa, że jestem teraz śmieszny.
Moje zainteresowanie Skyler i potrzeba ponownego nawiązania z nią kontaktu z jakiegoś powodu zaskoczyły Sheilę. Oczywiście nie znała mnie z tego, że zwracam tak dużą uwagę na kobietę, zwłaszcza na kobietę, którą spotkałem przypadkiem. Ja też nie wiedziałem, że taki jestem.
"To naprawdę nie jest konieczne, James. Ona po prostu podniosła zabawkę, którą upuściłeś. Proste 'dziękuję' wystarczy," Sheila była rozdrażniona, coś jej leżało na sercu.
Wiedziałem, że chciała porozmawiać o czymś więcej niż tylko o planach wakacyjnych.
"Mam wrażenie, że chciałaś odbyć konkretną rozmowę," powiedziałem, kończąc zakup i wysyłając piwo do biura Skyler.
Sheila była zdenerwowana. Nie byłem przyzwyczajony do widoku Sheili zdenerwowanej, to było rzadkie, zmarszczyłem brwi z troski i poświęciłem jej całą swoją uwagę.
"Chciałam tylko porozmawiać... porozmawiać o nas," powiedziała, odwracając wzrok.
Nic nie powiedziałem, chciałem usłyszeć, co ją tak wzburzyło. Sięgnąłem po jej dłonie, oferując jej siłę.
Sheila westchnęła głęboko, zbierając się w sobie. "Wiesz, że bardzo cię kocham, kocham też Alexę. Ale to coś więcej, wiesz?" Sheila spojrzała na mnie, sprawdzając, czy za nią nadążam.
Przytaknąłem, ale wiedziała, że nie rozumiem.
"James, jesteśmy razem od dawna, ale nie tak naprawdę razem. Po prostu... pomyślałam, że to naturalne, wiesz... rozwijają się uczucia i..." Sheila zachowywała się jak uczennica. Mogłem powiedzieć, że tego nienawidzi, była kobietą, która jasno wyrażała swoje myśli, ale teraz nie mówiła sensownie.
Sheila odchrząknęła i opanowała się. "James, jestem w tobie zakochana," Sheila ogłosiła to tak, jakby mówiła o pogodzie. W jej tonie nie było pytania. Nie zadawała pytania, składała deklarację.
Powinienem był się tego spodziewać. Jeśli nie oceniłem tego po jej zachowaniu na przestrzeni lat, jak bardzo zbliżyła się do mnie i Alexy, zwłaszcza po śmierci Mich. Powinienem był to zobaczyć dziś rano. Myślałem, że jej zazdrość o każdą kobietę, którą komplementowałem, to uczucia, które odczuwa w imieniu mojej żony, jej najlepszej przyjaciółki.
"Wiem, nie jesteś osobą, która widzi takie rzeczy nadchodzące. Nie jesteś taki próżny, ale kocham cię od naszego pierwszego spotkania na tej imprezie wiele lat temu. Kochałeś Mich, a ona kochała ciebie, ale ja też cię kochałam," Sheila wyjaśniła swoją miłość, dla niej to było coś, co następowało naturalnie, ale dla mnie to było po prostu mylące.
Zachowałem niewygodne milczenie, nie wiedziałem, co powiedzieć. Mój umysł szukał właściwych słów. Kochałem Sheilę, nie chciałem jej zranić, ale też nie chciałem, żeby cokolwiek się między nami zmieniło. Nie byłem w niej zakochany i kochałem ją zbyt mocno, żeby udawać, że jestem.
"Sheila, nie mógłbym," to wszystko, co mogłem wymyślić. Sheila nie była zraniona. Nie była zdenerwowana. Zamiast tego jej twarz złagodniała ze współczuciem.
"Wiem, tak bardzo kochałeś Mich. Nie chcesz jej zdradzić, ale jej już nie ma i chciałaby, żebyś był szczęśliwy. Chciałaby, żebyś był szczęśliwy," Sheila uśmiechnęła się smutno na wspomnienie o swojej przyjaciółce. "Dam ci czas, żebyś to przetrawił," oznajmiła, wychodząc.
Byłem zaskoczony. Wiedziałem, że Mich chciałaby, żebym był szczęśliwy, chciałaby, żebym poszedł dalej, ale nigdy nie byłem zakochany w Sheili.
















