Pierwszy Rozdział
Jej ciało bolało, a kości były obolałe. Zupełnie jakby całą noc ścigała się konno z pociągiem.
Tammy Anderson niechętnie otworzyła oczy. Zobaczyła przed sobą przystojną twarz o wyraźnie zarysowanej szczęce. Nawet podczas snu jego twarz emanowała seksapilem. Słońce przebijało przez jego potargane włosy, rzucając cień na czoło. Nie mogło jednak ukryć arogancji w jego brwiach.
Tammy podziwiała go. Trzy sekundy później wydarzenia zeszłej nocy uderzyły w jej pamięć i wydała zduszony okrzyk. Natychmiast zakryła usta, aby powstrzymać krzyk.
Ona… On…
Pamiętała wszystko. Chłopak ją zdradził, a ona wściekła poszła do pubu. Pamiętała, że wyszła z modelem, z którym właśnie się przespała.
Tammy uspokoiła się i spojrzała na twarz mężczyzny. Pomyślała, że prawdopodobnie należy do tych z wyższej półki!
Tammy powoli wysunęła się z łóżka. Rozrzucone na podłodze ubrania przypominały jej o gorącym romansie, który przeżyła zeszłej nocy.
Wyjęła banknot z portfela. Potem przez chwilę się zastanawiała i wyjęła kolejny. Położyła pieniądze na kawałku ubrania leżącego na podłodze i wyszła…
Trzy lata później.
Blok A, piętro piąte. Mieszkanie było raczej czyste. W każdym kącie domu leżały dziecięce zabawki i urocze piankowe puzzle ze zwierzętami.
Tammy stała na jednej nodze na piance. Druga noga była uniesiona nad głową. Utrzymywała stabilną pozycję szpagatu w staniu.
Kiedy zamknęła oczy, by cieszyć się spokojem, jaki dawała jej joga, drzwi otworzyły się z hukiem. Sześć małych słodziaków pobiegło w jej stronę.
„Mamo!”
„Mamo!”
„Mamo!”
„Mamo!”
„Mamo!”
„Mamo…”
Chwiejnym krokiem zbliżały się do Tammy swoimi pulchnymi nóżkami.
Tammy wpadła w panikę: „Poczekajcie, poczekajcie, poczekajcie! Ah…!” i usłyszano głośny łomot. Tammy i maluchy upadły razem. Uroczy Benjamin został odrzucony daleko od reszty. Zamarł w kącie z oszołomioną pulchną buzią.
Liam i Clara wspięli się na tułów Tammy. Jednojajowe bliźnięta, Mike i Charlotte również się na nią wspięli, a Laura usiadła jej na talii.
Otoczona szóstką – nie, piątką maluchów, wyglądało to tak, jakby na Tammy rosły dzieci.
Właśnie w tym momencie weszła Fran. Nie mogła powstrzymać śmiechu, widząc, co się dzieje.
Benjamin, który został odrzucony w kąt, usiłował wstać i podejść do Tammy. Wyglądało to tak, jakby poważnie zastanawiał się, czy wspiąć się na nią, czy nie.
Tammy z trudem usiadła, a maluchy spadły na podłogę. Liam wspiął się na plecy Tammy, jakby próbował na niej jeździć. Jego pulchne nóżki usiłowały się jej przyczepić.
„Liam, przestań, bo spadniesz” – przypomniała Tammy.
„Nie boję się, jestem najlepszy ‘wowo’!” Liam uniósł obie ręce i spadł z ciała Tammy.
„To ‘warrior'” – poprawiła Tammy.
„Mamo, mamo, mam mały czerwony ‘kwiatek’!” Clara pokazała Tammy mały czerwony kwiat, który trzymała w ręku. Jej oczy błyszczały i czekała na komplement.
„Wspaniale!” – pochwaliła Tammy.
„Ja też mam mały czerwony ‘kwiatek’!” Mike również wręczył jej mały czerwony kwiat.
„Ja też” – powiedziała cicho Charlotte.
Tammy spojrzała na Laurę, która powiedziała: „Mamo, ja swój dałam komuś innemu”.
Tammy wymusiła uśmiech: „Pewnie dała go jakiemuś chłopcu”.
Liam znowu próbował wspiąć się na plecy Tammy. Pomachał ręką: „Mamo, ja też mam mały czerwony ‘kwiatek’, ale Benjamin nie ma!”.
Benjamin stał tam ze swoim okrągłym, dużym brzuszkiem i poczuł się głęboko zraniony.
