Oryginalny tytuł: Tatuś jest taki dobry w sześcioraczkach. Tej samej nocy, w którą zerwała z nielojalnym chłopakiem, zaszalała w barze i zaszła w ciążę z sześcioraczkami! Trzy lata później okazało się, że ten żigolak to magnat – osoba zarządzająca The KING Group! To była bitwa na spryt, by utrzymać dzieci w ukryciu. Oczywiście, poniosła porażkę. „Ilu ich jest?” „Sześcioro!”. Na chwilę oszołomiony upuścił telefon. Od tamtej pory sześcioraczki stały się jego najcenniejszym skarbem. Zapytany o jego najlepszą cechę, odpowiedział rzeczowo: „płodność”.

Pierwszy Rozdział

Jej ciało bolało, a kości były obolałe. Zupełnie jakby całą noc ścigała się konno z pociągiem. Tammy Anderson niechętnie otworzyła oczy. Zobaczyła przed sobą przystojną twarz o wyraźnie zarysowanej szczęce. Nawet podczas snu jego twarz emanowała seksapilem. Słońce przebijało przez jego potargane włosy, rzucając cień na czoło. Nie mogło jednak ukryć arogancji w jego brwiach. Tammy podziwiała go. Trzy sekundy później wydarzenia zeszłej nocy uderzyły w jej pamięć i wydała zduszony okrzyk. Natychmiast zakryła usta, aby powstrzymać krzyk. Ona… On… Pamiętała wszystko. Chłopak ją zdradził, a ona wściekła poszła do pubu. Pamiętała, że wyszła z modelem, z którym właśnie się przespała. Tammy uspokoiła się i spojrzała na twarz mężczyzny. Pomyślała, że prawdopodobnie należy do tych z wyższej półki! Tammy powoli wysunęła się z łóżka. Rozrzucone na podłodze ubrania przypominały jej o gorącym romansie, który przeżyła zeszłej nocy. Wyjęła banknot z portfela. Potem przez chwilę się zastanawiała i wyjęła kolejny. Położyła pieniądze na kawałku ubrania leżącego na podłodze i wyszła… Trzy lata później. Blok A, piętro piąte. Mieszkanie było raczej czyste. W każdym kącie domu leżały dziecięce zabawki i urocze piankowe puzzle ze zwierzętami. Tammy stała na jednej nodze na piance. Druga noga była uniesiona nad głową. Utrzymywała stabilną pozycję szpagatu w staniu. Kiedy zamknęła oczy, by cieszyć się spokojem, jaki dawała jej joga, drzwi otworzyły się z hukiem. Sześć małych słodziaków pobiegło w jej stronę. „Mamo!” „Mamo!” „Mamo!” „Mamo!” „Mamo!” „Mamo…” Chwiejnym krokiem zbliżały się do Tammy swoimi pulchnymi nóżkami. Tammy wpadła w panikę: „Poczekajcie, poczekajcie, poczekajcie! Ah…!” i usłyszano głośny łomot. Tammy i maluchy upadły razem. Uroczy Benjamin został odrzucony daleko od reszty. Zamarł w kącie z oszołomioną pulchną buzią. Liam i Clara wspięli się na tułów Tammy. Jednojajowe bliźnięta, Mike i Charlotte również się na nią wspięli, a Laura usiadła jej na talii. Otoczona szóstką – nie, piątką maluchów, wyglądało to tak, jakby na Tammy rosły dzieci. Właśnie w tym momencie weszła Fran. Nie mogła powstrzymać śmiechu, widząc, co się dzieje. Benjamin, który został odrzucony w kąt, usiłował wstać i podejść do Tammy. Wyglądało to tak, jakby poważnie zastanawiał się, czy wspiąć się na nią, czy nie. Tammy z trudem usiadła, a maluchy spadły na podłogę. Liam wspiął się na plecy Tammy, jakby próbował na niej jeździć. Jego pulchne nóżki usiłowały się jej przyczepić. „Liam, przestań, bo spadniesz” – przypomniała Tammy. „Nie boję się, jestem najlepszy ‘wowo’!” Liam uniósł obie ręce i spadł z ciała Tammy. „To ‘warrior'” – poprawiła Tammy. „Mamo, mamo, mam mały czerwony ‘kwiatek’!” Clara pokazała Tammy mały czerwony kwiat, który trzymała w ręku. Jej oczy błyszczały i czekała na komplement. „Wspaniale!” – pochwaliła Tammy. „Ja też mam mały czerwony ‘kwiatek’!” Mike również wręczył jej mały czerwony kwiat. „Ja też” – powiedziała cicho Charlotte. Tammy spojrzała na Laurę, która powiedziała: „Mamo, ja swój dałam komuś innemu”. Tammy wymusiła uśmiech: „Pewnie dała go jakiemuś chłopcu”. Liam znowu próbował wspiąć się na plecy Tammy. Pomachał ręką: „Mamo, ja też mam mały czerwony ‘kwiatek’, ale Benjamin nie ma!”. Benjamin stał tam ze swoim okrągłym, dużym brzuszkiem i poczuł się głęboko zraniony.

Odkryj więcej niesamowitych treści