CORA (Matka Nyx)
Łzy szczypały mnie w oczy, gdy trzymałam dłoń mojej małej córeczki. Wyglądała tak słabo i krucho, leżąc w szpitalnym łóżku. Kolor z niej odpłynął, a jej oliwkowa skóra przybrała teraz bladą, szarą barwę. Lekarze twierdzili, że nic jej nie będzie i że wydobrzeje. Potrzebowała tylko regeneracji i odpoczynku.
Jej prawe ramię było owinięte i zabandażowane, a rany zaczęły się już
















