Perspektywa Nyx
Siedziałam przycupnięta na toalecie w mojej łazience, podczas gdy Valerie podkręcała mi włosy. Szykowałyśmy się na imprezę.
Nigdy nie przepadałam za sukienkami, ale Valerie nalegała, abym kupiła szarą, wełnianą spódnicę przed kolano i leśnozieloną bluzkę z rękawami trzy czwarte i głębokim dekoltem w serek. Dekolt był ozdobiony drobnymi kamyczkami, podkreślając moje jędrne piersi. Kazała mi znów założyć czarne kozaki do kolan i pożyczyła mi złoty naszyjnik z zielonymi kamieniami oraz pasujące złote kolczyki.
Muszę przyznać, że strój naprawdę mi się podobał i czułam się w nim bardzo komfortowo. Zrobiłam minimalny makijaż, jak zwykle: trochę tuszu do rzęs i jasnoróżowy błyszczyk. Moja warga wciąż była spuchnięta i nadal miała małe rozcięcie po dzisiejszym popołudniowym treningu, kiedy przyjęłam tamten cios. Nie było tak źle; przynajmniej dzisiaj obyło się bez podbitych oczu!
Valerie miała rozpuszczone brązowe loki, jak zwykle, i miała na sobie czerwoną jedwabną sukienkę sięgającą do połowy ud, dopełniając całości makijażem w stylu kociego oka i głęboką czerwoną szminką. Do tego założyła czarne szpilki z odkrytymi palcami. Wyglądała niesamowicie, jak prawdziwa Luna.
Uśmiechnęłam się do przyjaciółki przez lustro, a ona odwzajemniła uśmiech, kończąc podkręcanie moich włosów. Jedno czarne pasmo zakręciło się i opadało lekko na moją twarz. Westchnęłam, patrząc na nie. Większość ludzi myślała, że farbuję to pasmo, bo było czarne, albo dla buntu, jakbym próbowała nadać sobie wygląd twardzielki, ale tak naprawdę nie obchodziło mnie, co myślą. Wiedziałam, że to pasmo pochodzi od mojej wilczycy. Cząstka Morany, którą mogłam na stałe pokazywać światu. To byłyśmy my i nigdy bym tego nie zmieniła.
Morana i ja byłyśmy inne. Nasza relacja była wyjątkowa. Obie byłyśmy dzikie, silne i sprytne. Z jakiegoś powodu Bogini zdecydowała, że nie musimy kłaniać się nikomu, komu nie chcemy. Ani mojemu ojcu, ani żadnemu Alfie czy Lunie, ani nawet królowi! Nie mieli nad nami władzy. Kłaniałam się królowi jedynie z szacunku.
A Torian... cóż, to było nieco bardziej skomplikowane. Moje uczucia do niego były inne. Dawno temu zdecydowałam się mu podporządkować. Przysięgłam chronić go i kochać jak nikogo innego. A ze względu na moją lojalność wobec niego, obdarzono nas więzią, nierozerwalnym połączeniem. Oddałabym życie za Toriana.
To Morana trzymała mnie na ziemi; była mądra i często pokazywała mi, co jest słuszne, była moją przewodniczką, moją wilczycą, moim duchem. Miałam szczęście, że mam tak silną wilczycę i że zyskałam ją w tak młodym wieku. Chyba połączenie moich rodziców i krew Alfy naprawdę się opłaciły.
Właśnie wtedy Valerie wyrwała mnie z zamyślenia.
— Nie wiem, gdzie teraz błądzisz myślami, Nyx? Ale idziemy na im-pre-zę! — zaśpiewała. — Dziś w nocy będziemy pić, tańczyć i uganiać się za chłopakami! Och, jak bardzo Valerie uwielbiała uganiać się za chłopakami. Zachichotałam do niej. Może dziś w nocy znajdę kogoś do pocałunku. To by było fajne, coś, na co warto czekać.
— Czyli w zasadzie zmuszasz mnie do zabawy? To właśnie mówisz?
Przewróciła oczami. — Wątpię, by ktokolwiek mógł cię do czegokolwiek zmusić, ale tak, zmuszam cię, jeśli tak chcesz to ująć.
— Cóż, moja najlepsza przyjaciółko, chyba nie mam wyboru i muszę dać się wyciągnąć na kilka drinków! — Uśmiechnęłam się szelmowsko, podejmując grę. Za tańcem też nie przepadałam, ale z pewnością potrafiłam pić i nie miałam problemu z zawieszaniem oka na apetycznych facetach, którzy tam będą.
Puk
Puk
— Wejść! — krzyknęłam, doskonale wiedząc, że za drzwiami stoją Torian i Cal.
— Gotowe, panie? — powiedział, wchodząc do środka, a Cal wszedł tuż za nim.
Torian miał na sobie ciemnoniebieskie dżinsy i niebieską koszulkę z długim rękawem, która tylko rozjaśniała jego oceaniczne oczy, a falowane, popielatobrązowe włosy opadały swobodnie po swojemu; wyglądał przystojnie jak zawsze. Jego muskularne ramiona i szerokie barki szczelnie wypełniały rękawy.
Cal miał na sobie czarne dżinsy i ciemnoszarą, zapinaną na guziki koszulę z podwiniętymi rękawami; materiał opinał jego masywne ramiona we wszystkich odpowiednich miejscach. Zostawił rozpięte dwa górne guziki, sugerując twardą i szeroką klatkę piersiową. Jego krótko obcięte, brązowe włosy były ułożone na bok, a piwne oczy błyszczały zawsze obecną u niego psotnością. Był wysoki, miał metr dziewięćdziesiąt wzrostu, był tylko odrobinę niższy niż Tori, a ja nie mogłam powstrzymać się od zastanawiania, jak bardzo jeszcze zmężnieje, gdy jego wilk dojrzeje.
W wieku osiemnastu lat, kiedy byliśmy wystarczająco dorośli, by znaleźć swojego przeznaczonego, nasze wilki dojrzewały i proces ten trwał aż do dwudziestego pierwszego roku życia.
Wraz z dojrzewaniem naszych wilków zachodziły również inne zmiany; stawaliśmy się silniejsi, a samce rozrastały się, osiągając swój prawdziwy potencjał i siłę. Silne samce zyskiwały więcej mocy, a jeśli znalazłeś swoją przeznaczoną i ją naznaczyłeś, stawałeś się jeszcze potężniejszy.
Wilczyce również dojrzewały, ale w inny sposób, stawały się bardziej opiekuńcze, a kiedy znajdowałyśmy naszych przeznaczonych, nasza potrzeba wydania na świat szczeniąt stawała się silniejsza.
Przygryzłam wargę na myśl o tym, że Cal mógłby stać się jeszcze przystojniejszy niż już był, i przeniosłam wzrok z powrotem na Toriana, który patrzył spode łba, ale nie na mnie, tylko na swojego najlepszego przyjaciela. Zastanawiałam się, czy Cal jakoś go wkurzył.
Kto wie, jak to było z tą dwójką; chociaż moja relacja z Torianem była silna, on i Cal... cóż, mieli swój własny bromance.
— Aaa! Chwileczkę, myślę, że nasza czwórka potrzebuje drinka przed wyjściem, zanim tam pójdziemy. — Valerie wyszczerzyła zęby i zaczęła grzebać w swojej dużej torbie leżącej na moim łóżku, wyciągając cztery kieliszki do wódki i butelkę przezroczystego płynu.
— Cholera, mała, o tym właśnie mówię! — Cal radośnie chwycił butelkę, gdy Valerie odstawiła kieliszki, i zaczął je napełniać.
Unieśliśmy kieliszki w górę. — Na zdrowie! — powiedzieliśmy wszyscy. Spojrzałam na Cala, który mrugnął, zanim wychylił swój kieliszek, a ja poszłam w jego ślady. Płyn był ostry i trochę poparzył mi gardło, ale gdy spłynął w dół, pozostawił po sobie przyjemne ciepło w brzuchu.
Jeszcze po jednym do dna i ruszyliśmy do „opuszczonej rezydencji”, która wcale nie była daleko, najwyżej dziesięć minut spacerem.
*****
Perspektywa Cala
Dziewczyny szły przed nami, gdy w zasięgu wzroku pojawiła się zrujnowana rezydencja. To był krótki spacer od akademików i już widziałem, że impreza rozkręciła się na dobre i tętniła życiem.
Imprezy oznaczały alkohol i wilczyce, mnóstwo wilczyc. A mój wilk podzielał ten sam głód na podnieconą samicę.
Chociaż samica, której podniecenia tak naprawdę pragnąłem, szła tuż przede mną. Jej biodra kołysały się podczas marszu, a szara spódnica opinała jej krągłości, sprawiając, że mój kutas już zaczynał pęcznieć. Powiedzieć, że Nyx mnie pociągała, to mało; moje ciało łaknęło poczuć jej ciało, sprawić, by oplotła mnie nogami, poczuć, jak jej pełne wargi oplatają mojego kutasa. Wiedziałem, że prawdopodobnie nie jest moją przeznaczoną, a najpewniej Toriana, co było jedynym powodem, dla którego tak naprawdę powstrzymywałem się przed próbą zaciągnięcia jej do mojego łóżka urokiem osobistym. Zawsze uważałem Nyx za piękną.
Z drugiej strony, który facet nie uważał? Była wysoka, silna, bystra i miała najbardziej ponętne, szmaragdowe oczy. Chyba nawet nie zdawała sobie sprawy, że jej spojrzenie krzyczało chodź i mnie przeleć do każdego napotkanego samca.
Mój kutas drgnął w spodniach, jakby próbował wskazać i poprowadzić mnie do niej. Wziąłem głęboki oddech, spychając obrazy jej długich nóg wokół mnie na dno umysłu. Zawsze była dla mnie jak siostra i nigdy nie myślałem o niej w ten sposób, dopóki pewnego dnia, tuż przed ich szesnastymi urodzinami, zanim wyjechaliśmy na szkolenie Alf i Bet, nie spędzaliśmy czasu przy pałacowym basenie. Czekaliśmy, aż pojawi się Nyx i kilkoro innych znajomych.
Przyciągnęła moje spojrzenie, gdy wychodziła z pałacu i szła w stronę basenu z dwiema przyjaciółkami, uśmiechając się i śmiejąc z czegoś.
Była owinięta ręcznikiem, a gdy dotarła na brzeg basenu, bez namysłu rzuciła go na jeden z leżaków, odsłaniając pomarańczowe bikini, które niewiele pozostawiało wyobraźni. Zostałem w wodzie, a moje oczy chłonęły każdy cal jej ciała, podczas gdy mój kutas twardniał na widok jej ledwo zakrytych cycków. W tamtym momencie zdałem sobie sprawę, jak bardzo Nyx się zaokrągliła i jak stawała się kobietą.
W końcu zdołałem oderwać od niej wzrok i rozejrzałem się, by sprawdzić, czy ktoś inny zauważył moje narastające podniecenie jej osobą. Nie zauważyli. Ponieważ każdy z moich kumpli, łącznie z Torim, odzwierciedlał moje uczucia; każdy pieprzony samiec na basenie miał na nią zwrócone oczy. Oczy pociemniałe z pożądania, śledzące jej ruchy.
Pokręciłem głową na to wspomnienie, co przywróciło mnie do rzeczywistości; tamtego dnia była głównym tematem w szatni. I każda dziewczyna, którą do tej pory pieprzyłem, nie mogła się z nią równać. Jasne, bawiłem się dobrze i sprawiałem przyjemność wilczycom, z którymi byłem, ale to jej tak naprawdę pragnąłem przez ostatnie półtora roku i lubiłem ćwiczyć na innych dziewczynach wszystkie te rzeczy, które chciałem zrobić z nią.
Kiedy dotarliśmy do domu, weszliśmy przez duże drzwi; po ich otwarciu usłyszeliśmy głośniejszą muzykę, co potwierdzało odbywającą się imprezę. Dziewczyny chwyciły
















