HANZO
Moje buty chrzęściły w płytkim śniegu. Zamieć z północnych wiatrów, która wdarła się tu w zeszłym tygodniu, przyniosła śnieg do doliny, okrywając zamek w koc z białej czystości. Oglądanie tego stąd było niezwykle malownicze, więc zatrzymałem się na chwilę, by to podziwiać.
Wracałem z placu treningowego, podczas gdy reszta watahy albo biegała w świetle pełni księżyca, albo zbierała się,
















