Torin
W drodze do lochów znów wyłapywałem ten ciepły zapach brązowego cukru. Żeby użerać się z kolejnymi pieprzonymi wilkami. Byłbym szczęśliwy, gdybym po dzisiejszej nocy do końca życia nie zobaczył już ani jednego pieprzonego wilkołaka.
Im bliżej lochów byłem, tym silniejszy stawał się zapach, od którego ślinka napływała mi do ust. Korg krążył niespokojnie w mojej głowie. Cieszyłem się z j
















