NYX
Impreza trwała w najlepsze, a Valerie i ja wypiłyśmy już kilka drinków. Prowadziła mnie teraz za rękę do dużego pokoju, w którym tańczyli ludzie. Czułam rytm i zaczęłam kołysać biodrami; Valerie zdążyła już nawiązać kontakt wzrokowy z jakimś samcem i subtelnym, uwodzicielskim krokiem tanecznym zmierzała w jego stronę.
Uśmiechnęła się do mnie szeroko jak kot z Cheshire, gdy samiec, którego uwagę chciała przyciągnąć, oplótł ramionami jej talię od tyłu. Zachichotałam pod nosem, gdy oparła się o niego i zaczęła ocierać się o niego tyłkiem.
Pochyliłam się do jej ucha, żeby mogła mnie usłyszeć w hałasie głośnej muzyki.
– Hej, idę po kolejnego drinka.
– OK, nie spodziewaj się, że tu będę, kiedy wrócisz. – Z chytrym uśmiechem na twarzy odwróciła się i wpiła w usta tego faceta. O tak, moja droga przyjaciółko, doskonale wiedziałam, gdzie będzie. Tak czy inaczej, wokół kutasa jakiegoś faceta. Co za puszczalska.
Poklepałam ją porozumiewawczo po ramieniu, gdy ona kontynuowała to namiętne lizanie się, i ruszyłam z powrotem do kuchni po kolejnego drinka. Zaczynałam być trochę wstawiona, a od muzyki lekko rozbolała mnie głowa. Zatrzymało mnie kilku facetów próbujących zwrócić na siebie moją uwagę, gdy przeciskałam się przez tłum ciał i dom, ale po prostu ich zbywałam.
Kiedy w końcu dotarłam do alkoholu, zamiast nalać sobie drinka, po prostu chwyciłam butelkę rumu i wyszłam na zewnątrz zaczerpnąć świeżego powietrza. Minęłam grupę chłopaków i dziewczyn na trawniku, niektórzy pili piwo z beczki stojąc na rękach, podczas gdy inni ich dopingowali. Nie widziałam tam Toriego ani Cala i założyłam, że obaj są już pewnie mocno zajęci jakąś wilczycą.
Minęłam wszystkich i ruszyłam na skraj lasu, z butelką w dłoni, po prostu potrzebując trochę przestrzeni i ciszy. Pociągałam z butelki, aż znalazłam przewróconą kłodę i niezgrabnie na niej usiadłam. Taak, byłam już nieźle zrobiona, dzięki Bogini jutro była sobota i nie musiałam nastawiać żadnych budzików.
Zostało nam trochę mniej niż 6 miesięcy szkolenia na Alfy, zanim skończymy szkołę, a potem mieliśmy wrócić do domu, gdzie Tori i ja mieliśmy świętować nasze osiemnaste urodziny. Może dlatego miałam doła? Fakt, że prawie wszyscy tutaj mieli jakiś plan. Alfy i Bety wrócą do swoich stad i zaczną przejmować obowiązki, by wejść w swoje przyszłe role. Luny wrócą do domów i albo znajdą swoich przeznaczonych, albo wezmą sobie wybranych partnerów o wysokiej randze i również zaczną wypełniać swoje role.
Ale ja? Ja nie byłam Alfą, Betą ani Luną; nie wybrano mnie nawet na Deltę Toriana. Więc co ja tu, kurwa, robiłam? Dlaczego Król i mój ojciec nalegali, żebym tu przyjechała? Kiedy będę kimś więcej niż tylko wojowniczką? Nie żebym miała coś przeciwko byciu wojowniczką, żyłam po to, by walczyć i byłam w tym cholernie dobra!
Nie zraniło moich uczuć to, że Tori wybrał na swojego Deltę mężczyznę; bolało trochę to, że mogłam skopać tyłek każdemu w Pałacu, przez co czułam, że mi nie ufają albo że może jestem ciężarem. Ale wiedziałam też, że zawsze będę u jego boku, a on mnie tam chciał.
– O czym tak rozmyślasz? – Byłam tak pochłonięta swoją butelką i myślami, że nawet nie usłyszałam ani nie wyczułam Cala podchodzącego od tyłu.
– Hej. – Posłałam mu słaby uśmiech, gdy klapnął obok mnie.
– Dlaczego ktoś tak piękny jak ty siedzi tu sam, wyglądając, jakby topił smutki w tej butelce?
– Pewnie dlatego, że tak właśnie robię, głąbie. – Na moją odpowiedź szturchnął mnie ramieniem. – A ty dlaczego nie obłapiasz jakiejś wilczycy, zamiast siedzieć z pijaczką topiącą swoje smutki? – zapytałam, podając mu butelkę.
Wziął spory łyk, odłożył butelkę, a potem objął mnie jednym ze swoich silnych ramion, przyciągając do siebie. Wciągnęłam głęboko powietrze, napawając się jego męskim zapachem. Nie czułam dziś na nim żadnych samic, więc zastanawiałam się, czy może po prostu dostał kosza.
– Jestem dokładnie tam, gdzie powinienem być, z tobą – westchnął.
– Cal, mogę zadać ci pytanie, poważne pytanie, takie, które dręczy mnie od jakiegoś czasu?
– Oczywiście, pytaj o co chcesz. Zawsze będę z tobą szczery. Wiesz o tym. Prawda?
Spojrzałam na niego. Boże, był nieziemsko przystojny. Mógł być podrywaczem, ale był też czuły, opiekuńczy i zawsze był blisko, nie tylko dla Toriego, ale i dla mnie. Wiedziałam, że to, o co zapytam, może być trochę drażliwe, ale miałam nadzieję, że udzieli mi szczerej odpowiedzi. Podniosłam butelkę, znów pociągając z niej łyk, zanim zapytałam:
– Dlaczego nie jestem wystarczająco dobra dla Toriego? Chodzi mi o to, dlaczego nie zostałam wybrana na jego Deltę albo do Gwardii Królewskiej? Czy to dlatego, że jestem dziewczyną? Po prostu nie rozumiem, dlaczego mnie tu przysłano... – Moje ostatnie zdanie powoli ucichło.
Usłyszałam, jak Cal powoli wypuszcza powietrze, robiąc przerwę przed odpowiedzią. Usiadłam trochę prościej, wciąż na niego patrząc, podczas gdy jego ramię nadal spoczywało na moich barkach. Przeczesał dłonią swoje krótkie, ciemne włosy i wbił wzrok w las przed nami. Jego szczęka się zacisnęła, gdy przygotowywał się do odpowiedzi.
– Ponieważ. – Przerwał, przez co uniosłam brew.
– Ponieważ...
– Ponieważ nie jesteś Betą i jesteś lepsza niż Delta, wojownik czy Gwardia Królewska. – Odwrócił się wtedy do mnie, ujął mój podbródek w dłoń i spojrzał mi głęboko w oczy.
– Ponieważ jesteś lepsza niż te wszystkie tytuły, urodziłaś się, by rządzić, by przewodzić. Jesteś Królową, Nyx. Jesteś moją Królową.
Moje serce zaczęło bić jak szalone, a w brzuchu zaczęło narastać ciepłe uczucie, docierając do mojego środka, gdy poczułam wilgoć zbierającą się między udami. Nie chciałam rządzić ani zostać Królową, ale jego słowa działały jak narkotyk, sprawiając, że moja pierś unosiła się gwałtownie. Jego orzechowe oczy wwiercały się w moją duszę, gdy w niego patrzyłam. Jego twarz powoli przybliżała się do mojej. Czy mnie pocałuje? Był tak blisko, że czułam jego ciepły oddech omiatający moje wargi. Powoli oblizałam dolną wargę. Proszę, pocałuj mnie, pomyślałam.
*****
CAL
– Jesteś moją Królową – powtórzyłem, powoli zbliżając twarz do jej twarzy. I miałem na myśli każde wypowiedziane słowo. Ta nieustraszona Bogini przede mną była wszystkim, o czym mogłem myśleć. Przeszukałem jej szmaragdowe oczy swoimi, mając nadzieję, że pozwoli mi się pocałować. Moje spodnie były niesamowicie ciasne od cegły, w jaką zamieniła się moja męskość.
Wszyscy wiedzieliśmy, że najprawdopodobniej będzie przeznaczoną Toriana, ale nie obchodziło mnie to, nie mogłem dłużej trzymać się od niej z daleka. Była zbyt odurzająca; jej usta, nieco bardziej opuchnięte niż zwykle, wciąż wyglądały na miękkie, a gdy wysunęła język i ledwie wyczuwalnie oblizała dolną wargę, jęknąłem.
Zsunąłem ramię z jej barku i przeniosłem dłoń na kark, drugą ręką ujmując jej twarz, gdy przyciągnąłem ją do siebie. Miękko smakując jej soczystych warg.
Bogini, smakowały dokładnie tak, jak to sobie wyobrażałem!
Przejechałem językiem po jej ustach, na co wydała cichy jęk, dając mi głębszy dostęp, pozwalając posmakować własnej słodyczy wymieszanej z rumem. Smakowało jak niebo. Nie spodziewałem się, że pogłębi pocałunek, ale z radością to przyjąłem, przyciągając ją mocniej do siebie. Obudziła mojego wilka, a ja oddałem pocałunek z naglącą potrzebą.
Podniosłem ją z kłody i posadziłem na swoich kolanach. Jej ramiona oplotły moją szyję, a moje dłonie chwyciły garść jej włosów, gdy odchyliłem ją do tyłu, co dało mi jeszcze lepszy dostęp do jej ust, które wydawały się równie głodne co moje. Przechyliłem jej głowę, składając pocałunki na policzku, szczęce i schodząc niżej, na szyję. Jęknęła, gdy mój język polizał miejsce do naznaczenia, a ja całowałem jej miękką skórę aż do obojczyka.
– Czujesz, jak bardzo cię pragnę, Nyx? – wyjęczałem te słowa, wpychając w nią swoją erekcję. To było bardziej stwierdzenie niż pytanie.
Byłem niesamowicie twardy i czułem zapach jej podniecenia. Zjechałem pocałunkami w dół jej klatki piersiowej, do zagłębienia między piersiami, po czym powoli wróciłem do ust. Wsunąłem jedną dłoń pod jej koszulę i stanik, masując jej idealne, piękne piersi, a mój kciuk musnął stwardniały pączek, szczypiąc sutek. Drugą dłoń trzymałem na jej talii, przyciskając ją do siebie. Kiedy zaczęła ocierać się o mojego już nabrzmiałego kutasa, przerwała pocałunek, ale nie odsunęła się.
Pochyliła się do mojego ucha i wyszeptała: – Tak, czuję cię. – Delikatnie possała płatek mojego ucha, puszczając go, ale nie zanim go lekko przygryzła.
Droga Bogini, dojdę w spodniach przez to, jak jej słodki tyłeczek o mnie ociera!
Byliśmy za bardzo na widoku, więc niechętnie wstałem z nią i postawiłem jej stopy na ziemi. Chwyciłem jej dłoń i pociągnąłem głębiej w las, gdzie nikt by nas nie zobaczył, zostawiając rezydencję za sobą.
Gdy tylko upewniłem się, że jesteśmy sami i pod osłoną gęstych drzew, odwróciłem się do niej i wziąłem w ramiona, mocno przyciskając ją do klatki piersiowej. Jej dłonie znów oplotły moją szyję i przyciągnęły z powrotem do siebie, całując mnie mocno. Bogini, nie chciałem, żeby to się kiedykolwiek skończyło, ale nie chciałem też pieprzyć jej w lesie, nie w nasz pierwszy wspólny raz, bo wiedziałem, że jeśli już ją posiądę, nigdy jej nie puszczę. Walczyłbym z każdym samcem, który próbowałby mi ją odebrać.
Ściskałem i przyciągałem ją do mojego fiuta tak mocno, jak tylko mogłem, jednocześnie pożerając jej śliczne, słodkie usta. Jej dłonie badały moje ramiona i klatkę piersiową, aż w końcu znalazły guziki mojej koszuli i zaczęły je rozpinać. Oboje oddychaliśmy ciężko, odurzeni sobą nawzajem.
Popychałem ją do tyłu, aż znalazła się między mną a drzewem. Uniosłem jej nogi, a one oplotły mnie, jakby powinny tam być przez całe moje życie, jakby to było ich miejsce. Zjechałem dłonią w dół, między jej nogi; jej spódniczka była już podciągnięta aż do talii. Jej majtki były przesiąknięte, a ja jednym płynnym ruchem zdarłem je z niej. Dociskając dłoń do jej mokrego środka i pocierając go, wsunąłem w nią palec. Kurwa, jaka mokra. Musiałem ją mieć! Była moją fantazją od czasu, gdy skończyliśmy piętnaście lat.
Moja koszula była rozpięta, a jej dłonie wędrowały po mojej klatce piersiowej, badając każdy mięsień. Zeszły niżej, na mój tułów, drapiąc paznokciami skórę i wywołując na całym moim ciele gęsią skórkę. Wędrując jeszcze niżej, do paska moich spodni.
Zanim zdołała zejść niżej, poczułem, jak zostaję od niej oderwany i rzucony przez las, a głęboki, głośny warkot odbił się od drzew.
Co do kurwy! Byłem gotów zamordować tego, kto nam przerwał!
*****
NYX
Boże, smakował tak dobrze, był tak wspaniały w dotyku. Czułam jego twardy członek pod dżinsami, mocno przyciśnięty do mojej nagiej pochwy, która była dla niego przesiąknięta wilgocią. Moja spódniczka była zadarta wysoko, a ja pragnęłam więcej. Rozpięłam guziki jego koszuli, moimi dłońmi badając jego twarde mięśnie i zjechałam w dół, by móc go uwolnić. Nie obchodziło mnie, że podczas mojego pierwszego razu jesteśmy w lesie, moje potrzeby były ogromne, a głód silny. Pragnęłam go i pragnęłam go teraz.
*Do kurwy nędzy, Nyx!*
Usłyszałam Toriana poprzez naszą więź telepatyczną i starałam się to zignorować, gdy nagle wstrząsający ziemią ryk poruszył drzewa wokół nas, a ja poczułam, jak ciepło ciała Cala błyskawicznie mnie opuszcza. Tak szybko, że upadłam na ziemię. Otworzyłam oczy, by zobaczyć, jak leci w tył, a nade mną stoi poważnie wkurzony Torian, po czym odwraca się i rusza w stronę Cala.
*****
TORIAN
Przyciskałem tę idealną, małą wilczycę do ściany domu, jej duże piersi były obnażone, gdy zagryzałem jej sutki. Doprowadziłem ją już do orgazmu palcami i byłem gotów wejść w nią po same kule.
– Więcej, mój Alfo, więcej! – wykrzykiwała, ocierając się o mnie.
– Jesteś pewna, że poradzisz sobie z całością, maleńki wilczku? – zawarczałem.
Zacząłem rozpinać dżinsy, uwalniając mojego wielkiego, stojącego kutasa. Jej drobne dłonie chwyciły go i zaczęły pieścić, prowadząc w stronę jej mokrej cipki, by ustawić mnie tak, abym mógł w nią wejść, gdy nagle poczułem rosnące ciśnienie za oczami.
Zalały mnie obrazy półnagiego Cala. Wiedziałem, że to obraz od Nyx, jedynej osoby, która mogła współdzielić ze mną obrazy mentalne. Widziałem ciemne z pożądania oczy Cala i jej odbicie w jego tęczówkach; obraz był aż tak wyraźny.
Zalała mnie krew! Ten skurwiel kładł na niej swoje łapy. Zamierzał ją przelecieć! Nie, nie, nie!
Mój wilk dostawał szału na tę myśl, wściekle pragnąc się wyrwać i przejąć kontrolę.
Porzuciłem małą wilczycę, doprowadziłem się do porządku i z moją wzmocnioną prędkością pobiegłem w stronę lasu. Czułem zapach ich obojga.
*Do kurwy nędzy, Nyx!* – po
















