– Nie – powiedziała, a jej ton złagodniał. – Szczerze? Chciałam się z tobą spotkać, bo chciałam porozmawiać. Potrzebowałam kogoś, z kim mogłabym pogadać i upewnić się, że to wszystko tylko siedzi w mojej głowie.
– Co ci leży na sercu? – zapytałam.
Zgryzła dolną wargę i wpatrywała się w swoje dłonie.
– Nie tutaj – powiedziała w końcu po krótkiej chwili milczenia. – Najpierw cieszmy się wieczorem
















