– Gdybyśmy obie były w niebezpieczeństwie, kogo twoim zdaniem Jared uratowałby najpierw? – zapytała nagle. – Co? Nie miałam okazji przetrawić jej słów, ponieważ w następnej minucie poczułam pchnięcie w plecy i straciłam równowagę, zjeżdżając ze schodów, by wylądować na ich dole. ***************** Arielle miała wszystko – kwitnącą karierę utalentowanej szefowej kuchni i udane małżeństwo z miliarderem. Choć jej mąż z natury był powściągliwy, wierzyła, że głęboko się o nią troszczy. Była zadowolona z ich związku i doceniała to, co ich łączyło. Na dzień przed ich trzecią rocznicą ślubu odkryła, że jest w ciąży i wypełniła ją ekscytacja i nadzieja. Z niecierpliwością czekała, by podzielić się tą wiadomością z mężem, pewna, że przyniesie to pozytywne zmiany w ich rodzinie, a może nawet złagodzi jego rezerwę. Jednak los miał inne plany. Zanim zdążyła wyjawić swoją ciążę, pojawiła się niespodziewana postać z przeszłości jej męża – jego „dawna przyjaciółka”. Gdy ta nowa osoba wkroczyła w ich życie, Arielle nie wiedziała, że to niespodziewane przybycie zakwestionuje wszystko, co myślała, że wie o swoim małżeństwie, swoim mężu, i o samej sobie.

Pierwszy Rozdział

(PERSPEKTYWA ARIELLE) Zapach kolacji unosił się w powietrzu, a ja skupiłam wzrok na moim mężu, Jaredzie. Jego ciemne włosy opadały idealnie, okalając prosty nos i wyrazistą linię szczęki. Nawet w zwykłym ubraniu ten mężczyzna emanował niezaprzeczalną prezencją – szerokimi ramionami, wyrzeźbioną klatką piersiową. Mógłby wyjść prosto z magazynu, a jednak był tutaj, ze mną. To była nasza rocznica, i z tej okazji zaproponowałam, żebyśmy zjedli kolację w domu – tylko we dwoje. Pomimo swojej zwykłej powściągliwości, Jared znalazł czas w swoim napiętym harmonogramie pracy, a to był gest, który uznałam za uroczy. Zwłaszcza kiedy patrzył na mnie tymi tlącymi się oczami, trudno było się gniewać. Zdecydowałam się usiąść naprzeciwko niego, zamiast jak zwykle obok, ponieważ chciałam widzieć wszystkie jego reakcje, kiedy w końcu przekażę mu dobrą nowinę. Widzicie, wczoraj dowiedziałam się od naszego lekarza rodzinnego, że jestem w ciąży, i zwlekałam z tą wiadomością, żeby przekazać ją Jaredowi podczas kolacji rocznicowej. Czy mógłby być lepszy sposób? Świętowanie rocznicy i poczęcia dziecka. Brzmi jak podwójna impreza. – To danie jest pyszne, Arielle – skomentował Jared, przerywając moje rozmyślania. – Nie rozumiem, dlaczego zawsze jestem pod wrażeniem twoich umiejętności kulinarnych. W końcu jesteś szefem kuchni. Posłałam mu najpiękniejszy uśmiech, na jaki mogłam się zdobyć, czując się zawstydzona jego komplementem. – Dziękuję, Jared. To wiele dla mnie znaczy, zwłaszcza z twoich ust. Odpowiedział mi uśmiechem, ale jego nie był tak szeroki i promienny jak mój. – Nie musiałaś przygotowywać tylu dań. Dwa lub trzy by wystarczyły. Przecież jesteśmy tylko we dwoje. Prychnęłam językiem, znowu to samo. Już miałam mu odpowiedzieć, powiedzieć, że to nasza rocznica i chciałam, żeby była wyjątkowa, kiedy zadzwonił jego telefon, a przenikliwy dźwięk zakłócił spokojną atmosferę. Twarz Jareda posmutniała, kiedy spojrzał na ekran, a potem jego wyraz stał się przepraszający. – Przepraszam, Arielle. Muszę to odebrać. To praca – powiedział i wstał. Poczułam, jak gula rośnie mi w gardle, kiedy skinęłam głową ze zrozumieniem, próbując ukryć rozczarowanie. – W porządku, idź. Poczekam tutaj – powiedziałam, a mój głos wyszedł bardziej płaski, niż zamierzałam. – Wynagrodzę ci to, przysięgam. Kupię ci nową biżuterię, cokolwiek zechcesz – zawołał, wychodząc pospiesznie z jadalni. Oparłam się na krześle, sfrustrowana i rozczarowana. Jest dziewiąta wieczorem. Kto wychodzi z domu o tej porze do pracy? To nasz wyjątkowy dzień, na litość boską, a on chce mi to wynagrodzić biżuterią? Mimowolnie przewróciłam oczami. Mężczyźni muszą się nauczyć, że prezenty nie zawsze są kluczem do serca kobiety; liczy się poświęcona uwaga. Westchnęłam po raz n-ty. Nie wspomniał, kiedy wróci, jak zwykle. Czy w ogóle będzie pamiętał o naszej rocznicy, kiedy skończy pracę? Jedzenie, które wcześniej wydawało się apetyczne, teraz wyglądało nieapetycznie. Nasza kolacja rocznicowa zrujnowana przez telefon z pracy. Wtedy zaczęłam nakrywać jedzenie. Przy okazji postanowiłam, że poczekam na Jareda w salonie, oglądając mój ulubiony reality show. Poszłam do salonu, żeby poczekać na Jareda. Reakcje ciążowe sprawiły, że byłam senna, i zanim się zorientowałam, zasnęłam i obudziłam się z nagłym szarpnięciem kilka godzin później. Moje oczy ospale otworzyły się na upiornie spokojny dom. Nadal byłam na kanapie, sama. Spojrzałam na zegar i moje serce zamarło. Było kilka minut po północy. Dotarła do mnie bolesna świadomość; nasza rocznica się skończyła. Gniew i rozczarowanie ogarnęły mnie, kiedy zdałam sobie sprawę, że Jareda jeszcze nie ma w domu. Byłam podekscytowana, że podzielę się z nim moją wiadomością, ale teraz i to zostało zrujnowane. Podeszłam do jadalni, gdzie na stole wciąż leżały resztki naszej kolacji rocznicowej. W porządku, chyba to karma za to, że ja, gwiazda kuchni, wzięłam dwa dni wolnego i nie gotowałam dla moich wdzięcznych gości, tylko dla mojego męża. Westchnąwszy z rezygnacją, posprzątałam ze stołu i wyrzuciłam część jedzenia do kosza. Wczesnym rankiem przybyłam do restauracji, a znajomy chaos kuchni powitał mnie jak starego przyjaciela, podobnie jak moi koledzy. Na ich twarzach malowało się połączenie troski i ciekawości. – Arielle! Przyszłaś tak wcześnie! Myślałam, że wzięłaś dwa dni wolnego. Wymusiłam uśmiech, wciąż odczuwając ból z powodu zrujnowanej kolacji rocznicowej. Pan Stone, mój menedżer, wysoki i postawny mężczyzna z uprzejmym uśmiechem, podszedł do mnie, gdy przeglądałam nowo zmodyfikowane menu. – Arielle, masz kilka minut? – zapytał. – Jasne – odpowiedziałam, podnosząc wzrok znad menu. – Jest możliwość studiów zagranicznych, trwających trzy lata. To świetna okazja, żeby się rozwinąć i przenieść swoje umiejętności kulinarne na wyższy poziom. Jesteś zainteresowana? Zawahałam się, pogrążając się w myślach. Trzy lata. Długo być z dala, zwłaszcza z dzieckiem w drodze. Ale ten pomysł poruszył coś głęboko we mnie – szansę, żeby wyjść z cienia Jareda i udowodnić swoją wartość jako szef kuchni na własnych warunkach. Zawsze polegałam na jego wsparciu, i jakkolwiek go kochałam, chciałam wiedzieć, jak to jest odnieść sukces dzięki sobie, a nie dzięki nam. Pan Stone zauważył moje wahanie i położył mi rękę na ramieniu. – Nie spiesz się, moja droga. Pomyśl o tym i porozmawiaj o tym ze swoim partnerem. To decyzja na całe życie i chcę, żebyś była pewna. – Poklepał mnie po plecach i odszedł. Westchnęłam, a moje myśli znów zaczęły szaleć. Próbowałam rozważyć szanse. Czy Jared zgodzi się na samodzielne wychowywanie naszego dziecka, jeśli ostatecznie urodzę? A co z naszym małżeństwem? Czy będzie w stanie przetrwać tę odległość? Wszystkie te i inne myśli wypełniały mój umysł, gdy wróciłam do pracy, a moje ręce były zajęte przygotowywaniem się do lunchu. Kilka godzin później kelnerka wbiegła do kuchni z zaniepokojonym wyrazem twarzy. – Szefowo, jest klientka, która nalega, żeby się z tobą zobaczyć – powiedziała pilnym tonem. – Co się stało? – zapytałam, zaskoczona. – Nie chce powiedzieć i jest naprawdę niegrzeczna – odpowiedziała kelnerka. – Mówi, że chce zobaczyć szefa kuchni. Pośpiesznie zdjęłam fartuch, umyłam ręce i poszłam za kelnerką na salę jadalną. – Dzień dobry, jestem Arielle, szef kuchni – powiedziałam, zatrzymując się przed stolikiem klientki. – Przepraszam, że jest pani niezadowolona. Czy może mi pani powiedzieć, co jest nie tak z jedzeniem? Klientka, kobieta w ciąży, zmierzyła mnie wzrokiem od góry do dołu, a jej oczy płonęły gniewem. – Nie tak? Wszystko! Twoje jedzenie jest takie mdłe – wypluła. – Nie mogę uwierzyć, że nazywasz się szefem kuchni. Słuchałam cierpliwie, a potem broniłam mojej kuchni, wyjaśniając nasze menu i składniki, ale ona pozostała nieugięta. – Nie obchodzi mnie nic, co mówisz – warknęła. – Poczekam, aż przyjdzie mój mąż i cię zwolni. Co? Zmarszczyłam lekko brwi i zachowałam profesjonalny ton. – Proszę pani, zapewniam, że nasze jedzenie jest przygotowywane zgodnie z najwyższymi standardami i z najlepszych składników. Jeśli pani sobie życzy, mogę to pani wynagrodzić darmowym daniem do wyboru. Kobieta nonszalancko odrzuciła włosy. – To nie będzie konieczne. Nadal chcę, żebyś została zwolniona za to, że prawie mnie i moje nienarodzone dziecko otrułaś. Poczekaj, aż przyjdzie mój mąż i on się tobą zajmie. Wzięłam głęboki oddech, przeprosiłam i skierowałam się z powrotem do mojego biura. Cała ta sytuacja była absurdalna. Byłam szefem kuchni od lat i widziałam już wiele nieuzasadnionych skarg, ale to było coś innego. Za kogo ona się uważa i kim jest ten jej wszechmocny mąż, który może mnie zwolnić od ręki? Właśnie miałam wrócić do pracy, kiedy ktoś zapukał do drzwi mojego biura. – On już jest, szefowo – zawołała kelnerka. Westchnęłam. To już był ciężki dzień i miałam tylko nadzieję, że szybko zakończę ten nonsens. Zebrałam się w sobie i wyszłam. Jakąkolwiek władzę myślał, że ma ten jej mąż, nie martwiłam się. Znałam swoją pracę i znałam swoją wartość. Ale kiedy wróciłam na salę jadalną, wstrzymałam oddech, gdy zobaczyłam wysoką postać rozmawiającą z tą kobietą. Ona zobaczyła mnie pierwsza i poinformowała męża, wskazując na mnie gestem. I zanim on odwrócił się, żeby spojrzeć na mnie w pełni, już wiedziałam, kim jest ten mężczyzna. Piekące uczucie wypełniło moją pierś, gdy wpatrywałam się w tę wspaniałą twarz, z którą spałam prawie każdej nocy. To był Jared, mój mąż!

Odkryj więcej niesamowitych treści