Punkt widzenia Addie
Restauracja tętniła niskim mrukiem rozmów i brzękiem kieliszków. Ale przy naszym ustronnym stoliku w rogu energia była elektryzująca. Napięcie, które towarzyszyło mi od tygodni, ciężar upokorzenia i zdrady, w końcu znikało. Tego wieczoru pozwoliłam sobie na uśmiech – szczery i nieskrępowany.
Macy uniosła kieliszek wina, a jej oczy lśniły od psoty. „Za poetycką sprawiedliwość”
















