Echo policzka wciąż unosiło się w powietrzu, pozostawiając płonący znak buntu na twarzy Killiana. Przez chwilę mierzyliśmy się wzrokiem, uwięzieni w cichym starciu furi i niedowierzania. Nie żałowałam tego – ani trochę. Chciałam, żeby poczuł, choć przez sekundę, ułamek upokorzenia i bólu, przez które mnie przeczołgał.
Zanim Killian zdołał dojść do siebie, moją uwagę przykuł gwałtowny ruch po lewej
















