Punkt widzenia Killa
Ból w szczęce pulstował, ale był niczym w porównaniu z furią krążącą w moich żyłach. Caleb miał czelność mnie uderzyć. Na moim własnym terenie. Wciąż oszołomiony ciosami, zobaczyłem Addie – stała tam z szeroko otwartymi oczami, a jej klatka piersiowa unosiła się i opadała w rytm gwałtownego bicia serca.
„Addie...” – wychrypiałem, z głosem zachrypniętym od uderzenia i powodzi e
















