Punkt widzenia Killa
Whisky paliła, gdy spływała mi do gardła – to znajomy piekący ból, do którego przywykłem przez lata. Dzisiejszej nocy nie przyniosła jednak ukojenia, którego szukałem. Już nigdy go nie przynosiła. W barze panował półmrok, a cichy szum stłumionych rozmów i brzęk szklanek zlewały się w monotonną ścianę dźwięku wokół mnie. Oparłem się o oparcie loży, pozwalając, by skórzane obici
















