PUNKT WIDZENIA KILLIANA
Słońce zachodzi za oknem mojego gabinetu. Jego blask rzuca długie cienie na podłogę. Siedzę przy biurku, bębniąc palcami o drewniany blat. Panująca tu cisza jest przytłaczająca, niemal brakuje tchu. Mój wzrok wciąż ucieka ku jej zdjęciu w rogu. Zdjęcie Addie. Nikt go nie dotknął, odkąd to wszystko się stało. Wygląda na nim tak niewinnie, z tymi jasnymi oczami i łagodnym uśm
















