PUNKT WIDZENIA KILLA
Podjechałem pod ogromny dom mojego dziadka, czując, że zbiera mi się na mdłości. Wielkie bramy, idealny trawnik, ta dziwna cisza – wszystko było takie samo, ale dzisiaj wydawało się inne. Dzisiaj żołądek miałem zawiązany w supeł.
Wysiadłem z samochodu i poprawiłem garnitur. Było zimno, ale to nie dlatego drżałem. Wczorajszy telefon od dziadka śmiertelnie mnie przeraził. Kiedy
















