Punkt widzenia Addie
Droga do domu dłużyła się niemiłosiernie. Kill nic nie mówił, ja też milczałam. Było tak cicho, że dałoby się usłyszeć upadek szpilki. Powietrze w aucie wydawało się ciężkie i nieprzyjemne, jak w pokoju, w którym przed chwilą odbyła się wielka kłótnia.
Co jakiś czas zerkałam na Killa. Miałam nadzieję, że coś powie albo chociaż na mnie spojrzy. Ale jego twarz była niczym mur –
















