Punkt widzenia ADDIE
Szepty wypełniły wielką salę, gdy szłam przez tłum z wujem Domem u boku. Ludzie gapili się na mnie, a ich głosy tworzyły cichy szum. Trzymałam jednak głowę wysoko, a serce biło mi miarowo, bez względu na to, jak ciężkie były ich spojrzenia.
Wtedy go zobaczyłam. Killian.
Stał niedaleko baru, wyglądając nienagannie w ciemnym garniturze. Był tym samym potężnym, zimnym mężczyzną,
















