Złamane przysięgi: Odrodzenie byłej żony pana Sterlinga

Złamane przysięgi: Odrodzenie byłej żony pana Sterlinga

Autor: Annypen

Rozdział 4
Autor: Annypen
13 cze 2026
Punkt Widzenia Addie Wahając się przez chwilę, stoję w progu z sercem tłukącym się w piersi. Kill siedzi na kanapie; jego twarz jest lodowata, a oczy witają mnie tym samym mroźnym spojrzeniem. Trzyma szklankę whiskey w jednej dłoni, choć ledwo nastał poranek. – Siadaj – powiedział ostrym, władczym tonem. Nie chcę. Każda cząstka mnie krzyczy, by uciekać, by być jak najdalej od niego, ale nogi niosą mnie same w stronę krzesła naprzeciwko niego. Siadam powoli, zachowując tak duży dystans, jak to tylko możliwe, z wyprostowanymi plecami i dłońmi zaciśniętymi na kolanach. Ból w ciele przypomina mi o tym, co mi zrobił, jak siłą odebrał mi dumę i godność, ale zmuszam się, by to zignorować. Bierze długi łyk ze szklanki, po czym odstawia ją na stolik; dźwięk szkła uderzającego o drewno przerywa ciężką ciszę. – Skoro razem mieszkamy, musimy ustalić pewne zasady – powiedział Kill zimnym głosem, wypranym z empatii. – To małżeństwo nie będzie funkcjonować, jeśli nie będziesz znała swojego miejsca. Czuję, jak klatka piersiowa mi się zaciska, a wewnątrz kipi gniew, ale gryzę się w język. Nie pozwolę mu zobaczyć, jak bardzo ranią mnie jego słowa. Nie po zeszłej nocy. – Jakie zasady? – pytam głosem ledwo przekraczającym szept. Boję się tego, co powie, ale muszę to usłyszeć. Muszę wiedzieć, jak głęboki jest ten koszmar. Kill pochyla się do przodu, kładąc szklankę na stole między nami i mrużąc brwi. – Zasada pierwsza: nigdy nie będziesz kwestionować moich decyzji. Jestem twoim mężem i twoim panem, a ty będziesz robić to, co ci każę. Bez kłótni, bez oporu. Zaciskam dłonie na podołku, wbijając paznokcie w dłonie. Myśl o byciu mu posłuszną, o podporządkowaniu się mu po tym wszystkim, co zrobił, sprawia, że mam ochotę na niego nakrzyczeć. Ale milczę. Zbyt mocno boję się tego, co mogłoby się stać, gdybym posunęła się za daleko. – Zasada druga – kontynuuje ostrym, lodowatym tonem – nie będziesz z nikim rozmawiać o tym, co dzieje się między nami. Ani z przyjaciółmi, ani ze służbą, z nikim. Nasze sprawy są prywatne i takimi pozostaną. Czuję, jak ściany zaciskają się wokół mnie, a jego słowa pętają mnie coraz mocniej, sprawiając, że braknie mi tchu. Więzi mnie, odcinając wszelkie drogi ucieczki. Gardło mi się zaciska, ale wciąż milczę. – I trzecia – głos Killa cichnie, a jego oczy ciemnieją od czegoś, co sprawia, że skóra mi cierpnie – publicznie będziesz zachowywać się jak idealna żona. Nikt nie ma prawa podejrzewać, że coś jest nie tak. Będziesz się uśmiechać, będziesz uprzejma i będziesz wypełniać swoje obowiązki jako pani Killian Sterling. Rozumiesz? Czuję pieczenie łez pod powiekami. Przytakuję, bo głos uwiązł mi w gardle. – Dobrze – mówi, opierając się na oparciu. Jego postawa nieco się zmienia, jakby rozmowa była zakończona, a on czuł się usatysfakciony moim posłuszeństwem. Ręce mi drżą, paznokcie wbijają się w skórę, by powstrzymać łzy. On ma to za nic. Nie powinnam być zdziwiona, ale usłyszenie tego tak bez ogródek sprawia, że serce boli mnie w sposób trudny do opisania. – A zeszła noc? – pytam, a głos mi drży mimo wysiłków, by zachować spokój. – Czy to też część tych zasad? Przez moment w jego oczach coś błyska, ale znika, zanim zdążę zrozumieć, co to było. Pochyla się do przodu, opierając łokcie na kolanach; ma twardy, zimny wyraz twarzy i patrzy na mnie groźnie. – Zeszła noc była błędem. Za dużo wypiłem, a ty tam byłaś. To nie moja wina, że nie potrafisz pilnować swoich spraw i postanowiłaś mnie sprowokować. Moje usta otwierają się ze zdumienia. – Sprowokować? Ja nie... – Ty nie co? – warczy, przerywając mi. – Nie chciałaś tego małżeństwa? Ja też go nie chciałem, Addie! Ale oto jesteśmy, uwięzieni w tym bagnie, bo twoja rodzina potrzebuje kontraktu i pragnie władzy, a mój dziadek zmusił mnie do podjęcia decyzji. Myślisz, że tylko ty cierpisz? Nie jesteś wyjątkowa. Czuję, jak krew uderza mi do twarzy, a tętno przyspiesza z gniewu. Jak on może tu siedzieć i obwiniać mnie za to, co zrobił? Jak może udawać, że zeszła noc była tylko jakimś wypadkiem, konsekwencją sytuacji, w której oboje zostaliśmy uwięzieni? Nie chciałam tego małżeństwa tak samo jak on; nigdy nie planowałam dzielić przestrzeni z takim draniem. – Ja też o to nie prosiłam – mówię głosem drżącym od złości i frustracji. – Ale to nie daje ci prawa do... – Do czego? – Jego głos staje się jeszcze zimniejszy. – Do traktowania cię jak żałosną małą dziewczynkę, którą jesteś? Do brania tego, co moje? Jesteś teraz moją żoną, Addie. Czy ci się to podoba, czy nie, to oznacza, że należysz do mnie. Twoje ciało, twój umysł, twoje życie... to wszystko jest moje. Wziąłem tylko to, co należało do mnie, Addie... Z trudem łapię powietrze, czuję, jak krew we mnie wrze. Jak on śmie mówić mi takie rzeczy, zamiast przeprosić za swoje winy? Postanowiłam powiedzieć mu, co o tym myślę. – Nie jestem twoją własnością, Kill. Jestem człowiekiem. Mam uczucia, a to, co mi zrobiłeś... – To nic takiego – mówi, znów mi przerywając. – Wyolbrzymiasz to. Zachowujesz się jak ofiara, podczas gdy ja tylko przypomniałem ci o twoim miejscu. Urodziłaś się, by być czyjąś żoną, czyimś narzędziem. Takie życie wybrałaś, milcząc przez te wszystkie lata i robiąc wszystko, co kazali ci ojciec i macocha. Moje ciało drży z furią, łzy pieką w oczach, gdy walczę, by ich nie wylać. – Nic o mnie nie wiesz. Nie wiesz, przez co przeszłam. – I nic mnie to nie obchodzi – odpowiada Kill głosem zimnym jak lód. – Jesteś tutaj teraz i będziesz przestrzegać moich zasad. Jeśli się wychylisz, jeśli w jakikolwiek sposób mi się sprzeciwisz, sprawię, że twoje życie będzie jeszcze bardziej nędzne, niż jest obecnie. Rozumiesz? Wpatruję się w niego, serce wali mi w piersi. Chcę na niego nakrzyczeć, powiedzieć mu, jak bardzo go nienawidzę, jak gardzę tym małżeństwem i tym życiem. Ale tego nie robię. Nie mogę. Bo wiem, że nieważne co powiem, niczego to nie zmieni. Kill już zdecydował w swoim umyśle, kim jestem: własnością, narzędziem, czymś, co można użyć i odrzucić. – Rozumiem – szepczę łamiącym się głosem. Kill przytakuje, usatysfakcjonowany moją odpowiedzią, i opiera się na krześle. – Dobrze. A teraz zejdź mi z oczu. Nie chcę cię widzieć do kolacji. Wstaję z krzesła, nogi trzęsą się pode mną, gdy odwracam się i idę w stronę drzwi. Ciało boli mnie przy każdym kroku, ale ból w sercu jest gorszy. Docieram do drzwi, otwieram je i wychodzę z pokoju, nie oglądając się za siebie.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 – Złamane przysięgi: Odrodzenie byłej żony pana Sterlinga | Czytaj powieści online na beletrystyka