Punkt widzenia Addie
Przemierzałam wielki hol z wujkiem Domem, czując na plecach palące szepty tłumu. Każdy mój krok był pewny i celowy, ale pod maską spokoju serce waliło mi jak oszalałe. Po latach ukrywania się, uginania pod ich wolą, byłam wreszcie gotowa stawić im czoła.
Gdy dotarliśmy do parkingu, mój wzrok przykuła znajoma sylwetka Killiana; jego ostre spojrzenie przeszywało mnie na wylot. O
















