— Jak możesz tak mówić? Nie ma mowy! — Eleanor wpadła w panikę. — Julian to mój syn. Powinien zostać ze mną. Nigdzie się nie wybiera.
— Eleanor, robię to dla jego dobra. Sprawa załatwiona. Porozmawiam o tym z Sebastianem.
W końcu wciąż był to bratanek Killiana. Nie chciał patrzeć, jak do końca życia zachowuje się jak człowiek bez ogłady.
— Nie ma mowy! — krzyknęła Eleanor. — Killianie, nawet jeśli
















