Kira wypuściła powietrze z napompowanych policzków, stojąc niezręcznie w kącie, jak szara myszka. Postanowiła schronić się w tym kącie po tym, jak obijano ją jak w kotle podczas koncertu metalowego. Tu było bezpieczniej, spokojniej. Chociaż i tak czasem ktoś na nią wpadał. Zamieszała drinkiem w szklance, zauważając, że zdążył się zwietrzyć, zanim Rhys wrócił.
A nie wrócił.
Minęło już ponad piętnaś
















