Gorzkie pocałunki o północy

Gorzkie pocałunki o północy

Autor: cumin

ROZDZIAŁ TRZECI
Autor: cumin
15 cze 2026
Rozdział trzeci: Myślę, że czasami zapominają, że sami są rodzicami trójki zburzowanych hormonami nastolatków. Nie powiedziałabym, że miasto, w którym mieszkałam, było jakąś prężnie rozwijającą się metropolią. Wręcz przeciwnie. Miasto, w którym żyłam od urodzenia, było cichym, małym miasteczkiem położonym wśród wzgórz. Nie było też jednak jedną z tych małych i odciętych od świata osad, w których wszyscy znają wszystkich. Oakhaven było miastem średniej wielkości, miało dwa licea, trzy szkoły podstawowe i kilka przedszkoli. Na obrzeżach Oakhaven znajdował się również mały, prestiżowy college, który nie przyjmował wielu aplikacji, a co za tym idzie, miał mniej studentów w porównaniu z dużymi uniwersytetami. Oakhaven z trzech stron otaczały gęste lasy. Las miał kształt półksiężyca, gdyby spojrzeć na niego z góry, wysoko z nieba. Obfitość drzew w okolicy sprawiała, że miasto było chłodniejsze niż inne pobliskie miejscowości, a opady deszczu były tu dość częste. Najbliższe duże miasto znajdowało się prawie sześć godzin drogi stąd, było o wiele bardziej zindustrializowane, miało wielkich biznesmenów, ogromne budynki i większą populację. Drugie najbliższe miasto leżało pół dnia drogi i było bardziej spokojnym, małym miasteczkiem. Gdyby się tam przenocowało i jechało kolejne sześć godzin na wschód, trafiłoby się na kwitnące miasteczko nadmorskie, które miało najpiękniejsze plaże pod słońcem. To nadmorskie miasteczko, Solana Bay, było ulubionym miejscem wakacyjnym dla nas, mieszkańców Oakhaven. Wyjechałam samochodem z terenu szkoły i skierowałam się do domu. Mój dom znajdował się dwadzieścia minut drogi od szkoły. Nuciłam melodię popularnej piosenki pop, parkując moje BMW na podjeździe. Samochód był moim oczkiem w głowie, ponieważ zapłaciłam za niego całkowicie sama (z małą pomocą rodziców), odkładając tygodniówki z pracy w L’Aube Pâtisserie. Pracowałam tam odkąd tylko mogłam legalnie podjąć pracę, więc no, prawie od trzech lat. Wysiadłam z auta i otworzyłam drzwi do domu. Weszłam do dwupiętrowego, pomalowanego na jasnoniebiesko budynku i skierowałam się w stronę kuchni. I wtedy moim oczom ukazali się moi rodzice obściskujący się w najlepsze na kuchennym blacie. To jest widok, którego nigdy nie chcesz oglądać. Nigdy. Ohyda. Zachowywali się jak napaleni nastolatkowie. Myślę, że czasami zapominają, że sami są rodzicami trójki zburzowanych hormonami nastolatków. Moi rodzice byli szkolną miłością i trwali w udanym związku od czasów studiów. Kochali się tak bardzo, że momentami rodzinne obiady stawały się nie do zniesienia. Naprawdę nie chcecie oglądać, jak wasi rodzice robią do siebie maślane oczy i posyłają sobie uwodzicielskie gesty, kiedy siedzicie z bratem przy jednym stole. Ale chyba miałam szczęście, skoro moi rodzice kochali się do szaleństwa. Pozwolili mi uwierzyć w miłość. Kiedy tak tam stałam, nie mogłam powstrzymać się od pragnienia, by mieć taką samą chemię i miłość z moim mężem, gdy sama będę dobijać do czterdziestki. "Cześć", powiedziałam najgłośniej jak tylko potrafiłam, mając pewność, że w ten sposób zwrócę ich uwagę. Gdy tylko to powiedziałam, oboje odskoczyli od siebie w pogniecionych ubraniach, z zarumienionymi twarzami i nerwowymi uśmiechami. Mój tata odchrząknął niezręcznie i uśmiechnął się do mnie nerwowo. "Uch, ja tylko, ee, pomagałem, um t-twojej mamie przygotować obiad." Nie mogłam się powstrzymać; moje usta same wygięły się w szerokim, kpiącym uśmiechu. "Och, jestem pewna tatusiu, że dokładnie to robiłeś." Podrapał się nerwowo po karku i praktycznie wybiegł z kuchni z udawanym kaszlem. Spojrzałam na mamę i obie wybuchnęłyśmy chichotem. "Musisz być delikatniejsza dla ojca, kochanie." "O mój Boże, ale to było przezabawne." Moja mama zachichotała znowu. "Tak, ale nie mów ojcu, że to powiedziałam." Zasalutowałam jej żartobliwie. "Zawołaj, jak obiad będzie gotowy." Skinęła głową, a ja zaczęłam wspinać się po schodach do swojego pokoju. Po drodze zajrzałam do Toby'ego, mojego czternastoletniego brata, żeby sprawdzić co u niego, ale zastałam go śpiącego w swoim pokoju. Ten chłopak ciągle śpi. Potrząsnęłam głową z uśmiechem. Moja rodzina była daleka od normalności, ale bardzo się kochaliśmy. Jasne, od czasu do czasu mieliśmy drobne kłótnie, ale mimo wszystko nie zamieniłabym ich na nic innego. *** Następnego ranka obudziłam się spóźniona o czterdzieści minut. Nie zamierzam brać za to winy; winny jest Netflix. Moi rodzice wychodzą do pracy zanim ja wyjdę do szkoły, a mój młodszy brat, Toby, był najmniej godną zaufania osobą na świecie, więc oni nie mogli mnie obudzić. I teraz miałam się spóźnić i przegapić pierwszą lekcję. Absolutnie wspaniale. Pierwsze dwa dni ostatniego roku nauki zapowiadają się po prostu cudownie! Gorączkowo zerwałam się z łóżka i odświeżyłam w kilka minut. Kiedy wzięłam prysznic i wcisnęłam się w ubrania, zbiegłam po schodach i wypadłam z domu. Wsiadłam do samochodu i wystrzeliłam z podjazdu. Prowadziłam jak wariatka, żeby być w szkole chociaż na piętnaście minut przed drugą lekcją. W rekordowym czasie znalazłam się na szkolnym parkingu. Pośpiesznie wysiadłam z auta i przebiegłam całą drogę od parkingu do głównych drzwi szkoły. Wpadłam przez nie i sprawdziłam godzinę, jednocześnie rozpaczliwie próbując złapać oddech. Tak! Miałam piętnaście minut, zanim zacznie się druga lekcja. Zatańczyłam z radości, zanim zdałam sobie sprawę, że muszę oddychać, by zrekompensować organizmowi całe to bieganie. Tak, nie jestem wysportowaną osobą. Gdy upewniłam się, że nie umrę z niedotlenienia, niespiesznym krokiem ruszyłam w stronę swojej szafki. Korytarze świeciły pustkami, bo wszyscy byli w swoich klasach. Wystukałam kombinację do szafki i zaczęłam układać wszystko w tej małej przestrzeni, bo w zeszłym roku narobiłam w niej niezłego bałaganu. Poukładałam książki i pozbyłam się wszystkich śmieci, których już nie potrzebowałam. Właśnie wyciągałam książki, których miałam potrzebować na kolejną lekcję, kiedy usłyszałam dźwięk czyichś szybkich kroków. Czy bieganie po korytarzach nie jest zabronione? Ktoś biegł, jakby od tego zależało jego życie. Wyciągnęłam szyję, żeby lepiej przyjrzeć się osobie biegnącej na oślep, jakby goniły ją ogary. Osoba zbliżała się i pewnie wpadłaby prosto na ścianę. Killian Vance pojawił się w moim polu widzenia na końcu korytarza i nawet nie był zdyszany. Znaczy, wiedziałam, że był w szkolnej drużynie futbolowej i miał świetną kondycję, ale żeby chociaż trochę nie stracić tchu?! Ja dyszałabym jak parowóz, gdybym biegła w taki sposób. Kiedy Killian się zatrzymał, po swoim morderczym biegu, po prostu stał tam przez chwilę i patrzył prosto na mnie. Nie wiem dlaczego, ale nie potrafiłam odwrócić wzroku. On po prostu cały czas patrzył na mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy, mroczny i zamyślony. Ale jak zwykle wyglądał przystojnie. Mogę mówić, że jest playboyem i dupkiem, ale nawet ja nie potrafię zaprzeczyć, jak bardzo jest seksowny. Ach! Gdyby nie ta jego zepsuta osobowość! Ubrany w szary dekolt w serek i podarte niebieskie dżinsy, wyglądał na równie onśmielającego co seksownego. Przez ułamek sekundy zastanawiałam się, czy może patrzy na kogoś za mną, ale szybko odrzuciłam tę myśl, przypominając sobie, że wszyscy uczniowie wciąż są na lekcjach. Zaczął iść w moim kierunku wyliczonym, równym krokiem. Szedł jak drapieżnik, a ja byłam jego ofiarą. Przełknęłam ślinę. Nie miałam zielonego pojęcia dlaczego ze wszystkich ludzi to akurat Killian Vance miałby poświęcić dwie minuty ze swojego życia playboya, żeby podejść ze mną porozmawiać. Zatrzymał się, stając tuż obok mnie. Zdecydowanie za blisko. Nasze buty się stykały, a nasze klatki piersiowe dzieliło zaledwie kilka centymetrów. Okej, zdecydowanie zbyt blisko jak na moje upodobania. Mimo że był tak blisko, jakoś nie mogłam zmusić się, by zrobić krok w tył i zwiększyć odległość między nami. Jego miętowy oddech owiewał mi twarz. Chciałam się odsunąć. Zrobić krok w tył. Naprawdę chciałam. Ale w jakiś sposób jego oczy trzymały mnie w transie. Były magnetyczne i domagały się całej mojej uwagi. I były naprawdę piękne. Miały miękki, zielony kolor, a gdy padało na nie światło, wyraźnie widziałam w nich złote plamki. Były czymś więcej niż pięknem; były po prostu czarujące. "Jak masz na imię?" Ochrypły głos Killiana wyrwał mnie z zamyślenia. To pytanie wyrwało mnie z transu. Czy on kurwa mówi poważnie?! Szczerze mówiąc, poczułam się urażona. Mieszkam w tym samym mieście co Killian, chodziłam z nim do tego samego gimnazjum, a teraz do liceum. Nawet siedzieliśmy razem przez te wszystkie lata i wspólnie robiliśmy różne projekty w drugiej klasie. Wczoraj nawet ze mną flirtował. Ale czego dokładnie się spodziewałam? Że zapamięta imię każdej dziewczyny, z którą się przespał albo flirtował?! Mógłby pewnie napisać własną księgę IMION DZIEWCZYN. Zerwałam kontakt wzrokowy, wepchnęłam książki do torby, zamknęłam szafkę i mruknęłam pod nosem: "Dupek". Odwróciłam się, by odejść, kiedy Killian złapał mnie za nadgarstek i odwrócił mnie tak, bym stanęła z nim twarzą w twarz. Co z nim było nie tak? "Co?" – syknęłam. "Okej, naprawdę przepraszam, że nie pamiętam twojego imienia i że nie zadzwoniłem. Ale przysięgam, daj mi jeszcze raz swój numer, a na pewno do ciebie zadzwonię." W jego głosie pobrzmiewała desperacja, a oczy wręcz błagały. Jego różowe wargi ułożyły się w uroczy dzióbek, który, byłam tego pewna, sprawiał, że dziewczyny padały mu do stóp, na prawo i lewo. "Co?" Okej, teraz byłam autentycznie zdezorientowana. Co tu się do cholery działo?! Podrapał się po karku i zaśmiał nerwowo. "Przespałem się z tobą i nie oddzwoniłem następnego dnia. To znaczy, właśnie dlatego jesteś na mnie taka zła, prawda?" Zaraz, co? Co za tupet tego niedojrzałego dupka! Gniew przetoczył się przeze mnie na jego ignorancką i arogancką postawę. "Nigdy się z tobą nie przespałam, Killianie, i nigdy tego nie zrobię. A teraz będzie najlepiej, jeśli puścisz moją rękę i pozwolisz mi odejść" – syknęłam. Wyglądał na kompletnie zaskoczonego i przez sekundę zastanawiałam się, co mu właśnie krąży po głowie. Że zostały jeszcze w szkole jakieś dziewczyny, z którymi jeszcze się nie przespał? Albo że odrzuciłam go, chociaż nawet się z nim nie przespałam? Albo dlaczego go nie pragnę jak każda inna dziewczyna w tym mieście? Jego brwi zmarszczyły się w dezorientacji, jakby to, co powiedziałam, było kompletnie niewiarygodne. Prychnęłam. Killian zgubił się w swoim własnym świecie, a ja poczułam, jak uścisk na mojej dłoni słabnie. Wyrwałam mu rękę, gdy tylko zadzwonił dzwonek, i skierowałam się do swojej klasy.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

ROZDZIAŁ TRZECI – Gorzkie pocałunki o północy | Czytaj powieści online na beletrystyka