Ręka Lyry znieruchomiała na klamce.
Usłyszała, jak kobieta mówi do Alarica słodkim głosem: — Alfo, czy ty nigdy nie męczysz się tą pracą? Na zewnątrz jest taki piękny dzień. Chodźmy na piknik. Albo zapolujmy w lesie.
— Mam pracę do wykonania — głos Alarica był chłodny, ale nie odepchnął kobiety. — W ogóle nie powinno cię tu być, Solaro. Dlaczego moi strażnicy cię nie zatrzymali?
Solaro zachichotał
















