„Wszyscy, zebraliśmy się tutaj dzisiaj, aby osądzić Lunę Sloane za dopuszczenie się cudzołóstwa z jej strażnikiem, Sorenem”.
...Co?!
Sloane gwałtownie podniosła głowę z niedowierzaniem, wpatrując się w blondwłosą, piękną kobietę siedzącą na tronie z aroganckim uśmiechem.
To była Blair, ukochana kochanka jej męża.
A ona sama była Luną Watahy Argent Edge. Jej mężem był Alfa Archer.
Dziś rano, gdy Archer patrolował granice, Blair nakazała żołnierzom eskortować ją do tej sali rozpraw.
Weszła i zastała pomieszczenie pełne ministrów, sług i służących z domu watahy.
Sloane wiedziała, że dzisiejsza wizyta w sądzie nie zwiastuje niczego dobrego... Ale cudzołóstwo?!
Blair oszalała, wrabiając ją w coś takiego! Nikt w to nie uwierzy!
„Nonsens!” – warknęła Sloane, zszokowana i wściekła. „Wiem, że chcesz zająć moje miejsce jako Luna, ale musisz znaleźć lepszą wymówkę! Soren został mi przydzielony przez Alfę Archera jako strażnik. Jesteśmy niewinni! Cały dwór może za mnie poświadczyć!”
„Doprawdy? Na przykład kto?” – zachichotała Blair, a jej głos brzmiał słodko, lecz drwiąco.
Sloane skinęła na swoją służącą, Jennę, by wystąpiła naprzód: „Jenno, jesteś moją służącą od blisko pięciu lat. Powiedz im zatem – czy kiedykolwiek byłam niewierna Alfie Archerowi?!”
Jenna ostrożnie postąpiła krok naprzód z pochyloną głową, a jej oczy nerwowo biegały dookoła.
„...Luna Sloane... rzeczywiście zdradza Alfę...” – wyszeptała.
„CO?” – krzyknęła Sloane.
Wśród ministrów i dworzan zawrzało. Szeptali między sobą, a wszystkie oczy utkwione były w nich.
Sloane chwyciła Jennę za rękę, jej twarz była bardzo blada: „Jenno! O czym ty mówisz? Wiesz, że ja nigdy—”
Jenna nagle upadła na kolana, a z jej oczu popłynęły łzy:
„Ja... Widziałam Lunę Sloane i Sorena... wczoraj w pokoju Sorena. Soren był półnagi... i dotykali się nawzajem... Chciałam ich wydać, ale Luna Sloane groziła mi śmiercią... Panno Blair! Musi mnie pani chronić!”
„Oczywiście. Zostaniesz uhonorowana za swoją odwagę, Jenno” – uśmiechnęła się Blair.
Sloane kręciło się w głowie z niedowierzania.
Nie mogła uwierzyć, że jej najbardziej zaufana służąca ją zdradziła.
„Kłamstwa... KŁAMCZUCHA!” – zawołała, drżąc z gniewu. „Nic nie zrobiłam—”
Blair uśmiechnęła się drwiąco, a w jej oczach zalśnił triumf: „Kłamstwo? Czy byłaś wczoraj w pokoju Sorena, Luno Sloane?”
„Tak! Ale...”
Ale poszła do pokoju Sorena tylko po to, by sprawdzić, jak się czuje!
Soren został ranny podczas patrolu niedługo wcześniej. Wczoraj poszła sprawdzić, czy już wydobrzał i zmienić mu opatrunki, dlatego właśnie był półnagi.
Ale między nimi nie wydarzyło się nic dziwnego!
Jednak Blair nie dała Sloane szansy na obronę.
Machnęła ręką i powiedziała donośnym głosem: „Nie tylko Jenna, są też inni, którzy mogą zaświadczyć!”
Skinęła na kilku służących, by wystąpili. Wymienili spojrzenia, ale ostatecznie przytaknęli:
„My też to widzieliśmy, Lunę z Sorenem...”
„Tak, słyszałem wczoraj ich chichoty w pokoju Sorena... Brzmieli bardzo intymnie...”
„Robią to już od dłuższego czasu...”
Sloane zachwiała się i cofnęła.
...Wszyscy ci ludzie zostali zastraszeni lub przekupieni przez Blair!
„Chcę widzieć Sorena!”
Zawołała Sloane, a w jej oczach błysnęła determinacja. „Przyprowadźcie tu Sorena, a wyjaśnimy to wszystko przy wszystkich!”
Soren był dla niej jak starszy brat, zawsze się nią opiekował. Sloane była pewna, że powie wszystkim prawdę i oczyści jej imię!
„No dobrze”.
Blair zarechotała. Co dziwne, w ogóle nie wyglądała na przestraszoną ani spanikowaną.
„Luna Sloane chce widzieć Sorena. Zatem przyprowadźcie go do niej!” – rozkazała żołnierzom.
Sloane spojrzała na nią podejrzliwie. Dlaczego nie wyglądała na przerażoną?
Czy Sorena też przekupiła?
Nie, to niemożliwe.
Soren nigdy by jej nie zdradził!
Chwilę później do sali weszli żołnierze. Nie prowadzili jednak Sorena, lecz nieśli nosze przykryte białym płótnem.
Serce Sloane zamarło.
„Co... co to jest?” – jej głos zadrżał, a w oczach pojawiło się przerażenie.
Blair wstała z triumfalnym uśmiechem. „Och, Luno Sloane, zdaje się, że jeszcze nie wiesz. Soren popełnił dziś rano samobójstwo z poczucia winy!”
W sali rozpraw wybuchł chaos, wszyscy wlepili wzrok w nosze.
Sloane poczuła zawroty głowy, żal niemal zwalił ją z nóg.
Soren... NIE ŻYJE?!
Ale przecież nigdy nie popełniłby samobójstwa z poczucia winy, bo absolutnie nic ich nie łączyło!
Zostało więc tylko jedno wyjaśnienie – Blair zabiła Sorena, żeby ją wrobić! Żeby mieć pewność, że straci swojego jedynego świadka!
Wczoraj, kiedy widziała się z Sorenem, czuł się dobrze, nawet ją pocieszał, mówiąc, że Alfa Archer w końcu zrozumie jej miłość i przejrzy na oczy.
A dziś ciało Sorena leżało tutaj... zimne i bez życia...
Nie żył... przez nią!
„ZABIŁAŚ GO!!!”
Sloane odwróciła się gwałtownie i ryczała w stronę Blair, a jej oczy były przekrwione z bólu i oburzenia. „On nic nie zrobił! Był miły i lojalny! Zabiłaś niewinną osobę, Blair!”
Blair nie wykazała najmniejszych oznak zdenerwowania. Zachichotała: „Ja go zabiłam? To szaleństwo. Sam się zabił. Bo bał się kary, jaka go spotka, gdy wszyscy dowiedzą się o waszym romansie. To tchórz”.
„BZDURA!” – głos Sloane drżał, łzy napłynęły jej do oczu. „Jesteś morderczynią! Straże, zdejmijcie ją z tronu i zakujcie w kajdany!!!”
Jej wściekły głos poniósł się echem po sali.
Jednak nikt nie drgnął.
Niemal każdy minister, sługa i żołnierz patrzył na Blair, czekając na jej rozkaz.
Z radosnym śmiechem Blair elegancko wstała, patrząc na Sloane z góry:
„Wasza Wysokość, zaprzeczasz faktom? Ciało Sorena tu jest. I mam całą rzeszę świadków. A ty co masz?”
...Nic.
Sloane nie miała nic.
Jej służąca ją zdradziła. Jedyna osoba, która mogła dowieść jej niewinności, nie żyła. Teraz wszyscy gapili się na nią z podejrzliwością i obrzydzeniem.
„Zdejmijcie ze Sloane jej szaty Luny!” – zawołała głośno Blair. „I wtrąćcie ją do więzienia!”
Żołnierze natychmiast rzucili się na Sloane.
Sznupiąc, Sloane błagała ministrów: „Nadal jestem waszą Luną! BŁAGAM – nie pozwólcie Blair mi tego zrobić!”
Jeden z ministrów zauważył chłodno: „Jesteś żoną Alfy Archera od prawie roku, a wciąż nie dałaś mu dziedzica. Może nadszedł czas, by Alfa Archer miał nową Lunę”.
Sloane czuła, jak jej serce rozpada się na kawałki.
Te słowa uderzyły w jej najgłębszą ranę.
Tak bardzo starała się dać Archerowi dziecko. Ale Archer był dla niej bardzo chłodny. Nie spali ze sobą od trzech miesięcy! W ten sposób nie miała szans na zajście w ciążę.
Upadła na kolana, a łzy zamazały jej obraz.
„I jesteś plebejką! Nigdy nie zasługiwałaś na Alfę Archera!” – drwił minister. „Zanim zostałaś jego partnerką, cieszyłaś się opinią nieposłusznej! Nawet rodzice cię nie lubili! Żaden mężczyzna w mieście nie chciał się z tobą ożenić! Twoja więź z Alfą uratowała cię przed piekłem. Jak śmiesz teraz zdradzać Alfę Archera?!”
„NIE! JA NIE—”
„Na co czekacie?!” – wrzasnęła Blair. „Zabierzcie ją do więzienia! JUŻ!!!”
Żołnierze ruszyli naprzód, chwytając Sloane mimo jej oporu i krzyków, i ciągnąc ją w stronę drzwi—
HUK!
W tym samym momencie drzwi do sali rozpraw otworzyły się z hukiem.
W progu stanęła wysoka, przystojna postać—
Alfa Archer.