Lyra zamarła w miejscu.
– Nie. Żartujesz – powiedziała sztywno po chwili. – To była trucizna. Nie afrodyzjak.
– Posłuchaj mnie.
Krixus położył obie dłonie na jej ramionach, a na jego twarzy malował się silny niepokój.
– Wiem co nieco o truciźnie renegatów. Z pewnością może zabić zwykłe wilkołaki, ale nie kogoś z linii Alfy. Jego krew alfy wezbirze i zacznie walczyć z toksyną. Jego wilk poczuje chu
















