– NIEMOŻLIWE...
Skarn był w połowie wściekłego ryku, gdy jego ciało nagle zesztywniało.
Powoli spuścił wzrok na własną klatkę piersiową.
Wilcza łapa przebiła go na wylot. Z tej śmiertelnej rany trysnęła parująca krew.
Oczy Skarna lekko się rozszerzyły. Wszystko potoczyło się zbyt szybko. Nie zdążył nawet poczuć bólu.
Alaric stał tuż przed nim. Jednym mocnym szarpnięciem wyciągnął łapę z piersi Ska
















