– Puść ją – powiedziała lodowato Lyra, wpatrując się w dłoń, którą Belial położył na ramieniu Maevy.
Belial splunął w jej stronę.
– Co ty, kurwa, masz do tego? Pilnuj własnego nosa, Lyra. To mój żołnierz!
– Nie będę tu stać i patrzeć, jak się nad nią znęcasz. Zabieraj od niej rękę, już! – upierała się surowo Lyra.
Belial zaśmiał się, podnosząc głos tak, by słyszeli go wszyscy wokół.
– To ci nowość
















