Natalie została siłą wciągnięta do samochodu. W szoku zamierzała zamachnąć się w odwecie, ale druga strona była szybsza.
Jej ramię zostało mocno zablokowane przez mężczyznę. Jego palący, gorący oddech musnął jej ucho i poczuła, jak jego usta na krótko się z nim stykają.
– Puszczaj mnie! Co z ciebie za żałosny facet, żeby uciekać się do porwania? – drwiła Natalie. Im bardziej próbowała się wyrwać, tym mocniejszy stawał się jego uścisk. Luka między jej plecami a jego klatką piersiową powoli znikała.
Jego głos był magnetyczny, a głęboki śmiech musnął jej ucho. – Kwestionujesz moją męskość? Chciałabyś sprawdzić sama?
– Jak mam to zrobić, skoro unieruchomiłeś mi ręce? – Natalie przewróciła oczami.
Nie mógł temu zaprzeczyć i puścił jej ramiona.
W następnej sekundzie obróciła się i zamachnęła pięścią w jego stronę. Jednak on z łatwością ją przechwycił. Trzymając jej pięść, przyciągnął ją do swojego boku, a dystans między nimi ponownie się zmniejszył.
– Masz całkiem niezły charakterek – skomentował.
Spojrzała na niego wściekłym wzrokiem.
Jego rysy były wyraziste i niedoścignione. Były po prostu idealne, bez żadnych wad, do których można by się przyczepić. Jego spojrzenie było lodowate i nieprzeniknione, z oczami głębokimi jak ocean. Pieprzyk pod prawym okiem tylko dodawał mu elegancji.
Na jego twarzy widniał zuchwały uśmiech. Zarówno dobre, jak i złe intencje malowały się na jego zimnym obliczu. Wszystko w nim było tak tajemnicze.
Przez ostatnie dwadzieścia pięć lat życia Natalie spotkała wielu atrakcyjnych mężczyzn. Mimo to mężczyzna przed nią był szczytem perfekcji.
Jego spojrzenie migotało, gdy wpatrywał się w oszołomioną Natalie.
– Od dłuższego czasu zamierzałem zaprosić panią na posiłek, panno Nichols. Jednak ciągle mi pani odmawiała, więc nie miałem wyboru i musiałem to zrobić, żebyśmy się spotkali – wyjaśnił Samuel, puszczając jej bladą pięść. – Nazywam się Samuel Bowers.
W chwili, gdy Natalie usłyszała to nazwisko, w końcu wróciła do zmysłów.
– Więc to pan jest Samuel Bowers? – Natalie cofnęła się i przycisnęła jak najmocniej do drzwi samochodu. Wyraźnie zachowywała dystans. – Nawet pana nie znam. Czy pan poważnie twierdzi, że porwał mnie tylko po to, żeby zjeść razem posiłek?
Samuel widział w swoim życiu najróżniejsze kobiety – dystyngowane, kokieteryjne, delikatne, a nawet kruche. Łączyło je to, że wszystkie chciały być z nim. Jednak kobieta przed nim była jedyną, której jasne oczy były pełne ostrożności wobec niego.
Daleko jej było do piękności, ale zaintrygowało go jej jasne i logiczne rozumowanie.
Chciał się jej lepiej przyjrzeć, więc pochylił się i powoli przysunął w jej stronę. Z drugiej strony Natalie cofała się gorączkowo, aż nie było już gdzie uciec. W dłoni schowanej za plecami trzymała igłę. Gdyby zbliżył się jeszcze bardziej, wbiłaby mu ją prosto w szyję.
Właśnie wtedy, gdy Natalie miała wykonać ruch, on nagle się zatrzymał. Jego ręka powędrowała za jej plecy i wyrwała jej igłę.
– Ej! – zaprotestowała.
Nie spodziewała się, że będzie tak spostrzegawczy.
– Zbyt wiele sobie pani wyobraża, panno Nichols. Jestem ojcem Sophii Bowers. Zapraszam panią na posiłek jedynie w podziękowaniu za opiekę nad moją córką na lotnisku – wyjaśnił.
<i>Sophia Bowers?</i> Natalie przypomniała sobie uroczą małą dziewczynkę z afazją z lotniska w chwili, gdy usłyszała to imię.
– Nie musi mi pan dziękować. Sophia to urocza dziewczynka. Każdy by jej pomógł. – Natalie nie mogła powstrzymać uśmiechu na myśl o Sophii, a jej wyraz twarzy złagodniał. – Ciekawe, jak się miewa. Jest tak posłuszna, że nie sposób jej nie rozpieszczać.
Samuel wpatrywał się w nią. Miała pospolitą twarz, ale jej lśniące spojrzenie go fascynowało.
Lubiła Sophię bardziej, niż początkowo się spodziewał. Nie wynikało to z pochlebstwa ani ukrytych motywów. Zamiast tego płynęło prosto z serca.
Sprawiło to, że Samuel poczuł się nieco nierealnie.
<i>Wydaje się, że Natalie lubi Sophię nawet bardziej niż Yara.</i>
W tym momencie samochód nagle skręcił ostro w prawo. Kobieta natychmiast straciła równowagę i wpadła na niego.
Niestety, doprowadziło to do tego, że twarz Natalie wylądowała prosto w kroczu Samuela.
Billy, który prowadził samochód, powiedział coś przez system głośnomówiący. – Przepraszam, szefie. Ciężarówka nagle zmieniła pas i nie zdążyłem wyhamować.
Przegroda w samochodzie nie opuściła się, a Hummer pędził dalej drogą.
Jednak na tylnym siedzeniu Natalie i Samuel tkwili w niesamowicie dwuznacznej pozycji.
















