logo

beletrystyka

Obietnica szczęścia

Obietnica szczęścia

Autor: Anya Moreau

Rozdział 10 Sprawdź sam
Autor: Anya Moreau
21 sty 2026
Natalie została siłą wciągnięta do samochodu. W szoku zamierzała zamachnąć się w odwecie, ale druga strona była szybsza. Jej ramię zostało mocno zablokowane przez mężczyznę. Jego palący, gorący oddech musnął jej ucho i poczuła, jak jego usta na krótko się z nim stykają. – Puszczaj mnie! Co z ciebie za żałosny facet, żeby uciekać się do porwania? – drwiła Natalie. Im bardziej próbowała się wyrwać, tym mocniejszy stawał się jego uścisk. Luka między jej plecami a jego klatką piersiową powoli znikała. Jego głos był magnetyczny, a głęboki śmiech musnął jej ucho. – Kwestionujesz moją męskość? Chciałabyś sprawdzić sama? – Jak mam to zrobić, skoro unieruchomiłeś mi ręce? – Natalie przewróciła oczami. Nie mógł temu zaprzeczyć i puścił jej ramiona. W następnej sekundzie obróciła się i zamachnęła pięścią w jego stronę. Jednak on z łatwością ją przechwycił. Trzymając jej pięść, przyciągnął ją do swojego boku, a dystans między nimi ponownie się zmniejszył. – Masz całkiem niezły charakterek – skomentował. Spojrzała na niego wściekłym wzrokiem. Jego rysy były wyraziste i niedoścignione. Były po prostu idealne, bez żadnych wad, do których można by się przyczepić. Jego spojrzenie było lodowate i nieprzeniknione, z oczami głębokimi jak ocean. Pieprzyk pod prawym okiem tylko dodawał mu elegancji. Na jego twarzy widniał zuchwały uśmiech. Zarówno dobre, jak i złe intencje malowały się na jego zimnym obliczu. Wszystko w nim było tak tajemnicze. Przez ostatnie dwadzieścia pięć lat życia Natalie spotkała wielu atrakcyjnych mężczyzn. Mimo to mężczyzna przed nią był szczytem perfekcji. Jego spojrzenie migotało, gdy wpatrywał się w oszołomioną Natalie. – Od dłuższego czasu zamierzałem zaprosić panią na posiłek, panno Nichols. Jednak ciągle mi pani odmawiała, więc nie miałem wyboru i musiałem to zrobić, żebyśmy się spotkali – wyjaśnił Samuel, puszczając jej bladą pięść. – Nazywam się Samuel Bowers. W chwili, gdy Natalie usłyszała to nazwisko, w końcu wróciła do zmysłów. – Więc to pan jest Samuel Bowers? – Natalie cofnęła się i przycisnęła jak najmocniej do drzwi samochodu. Wyraźnie zachowywała dystans. – Nawet pana nie znam. Czy pan poważnie twierdzi, że porwał mnie tylko po to, żeby zjeść razem posiłek? Samuel widział w swoim życiu najróżniejsze kobiety – dystyngowane, kokieteryjne, delikatne, a nawet kruche. Łączyło je to, że wszystkie chciały być z nim. Jednak kobieta przed nim była jedyną, której jasne oczy były pełne ostrożności wobec niego. Daleko jej było do piękności, ale zaintrygowało go jej jasne i logiczne rozumowanie. Chciał się jej lepiej przyjrzeć, więc pochylił się i powoli przysunął w jej stronę. Z drugiej strony Natalie cofała się gorączkowo, aż nie było już gdzie uciec. W dłoni schowanej za plecami trzymała igłę. Gdyby zbliżył się jeszcze bardziej, wbiłaby mu ją prosto w szyję. Właśnie wtedy, gdy Natalie miała wykonać ruch, on nagle się zatrzymał. Jego ręka powędrowała za jej plecy i wyrwała jej igłę. – Ej! – zaprotestowała. Nie spodziewała się, że będzie tak spostrzegawczy. – Zbyt wiele sobie pani wyobraża, panno Nichols. Jestem ojcem Sophii Bowers. Zapraszam panią na posiłek jedynie w podziękowaniu za opiekę nad moją córką na lotnisku – wyjaśnił. <i>Sophia Bowers?</i> Natalie przypomniała sobie uroczą małą dziewczynkę z afazją z lotniska w chwili, gdy usłyszała to imię. – Nie musi mi pan dziękować. Sophia to urocza dziewczynka. Każdy by jej pomógł. – Natalie nie mogła powstrzymać uśmiechu na myśl o Sophii, a jej wyraz twarzy złagodniał. – Ciekawe, jak się miewa. Jest tak posłuszna, że nie sposób jej nie rozpieszczać. Samuel wpatrywał się w nią. Miała pospolitą twarz, ale jej lśniące spojrzenie go fascynowało. Lubiła Sophię bardziej, niż początkowo się spodziewał. Nie wynikało to z pochlebstwa ani ukrytych motywów. Zamiast tego płynęło prosto z serca. Sprawiło to, że Samuel poczuł się nieco nierealnie. <i>Wydaje się, że Natalie lubi Sophię nawet bardziej niż Yara.</i> W tym momencie samochód nagle skręcił ostro w prawo. Kobieta natychmiast straciła równowagę i wpadła na niego. Niestety, doprowadziło to do tego, że twarz Natalie wylądowała prosto w kroczu Samuela. Billy, który prowadził samochód, powiedział coś przez system głośnomówiący. – Przepraszam, szefie. Ciężarówka nagle zmieniła pas i nie zdążyłem wyhamować. Przegroda w samochodzie nie opuściła się, a Hummer pędził dalej drogą. Jednak na tylnym siedzeniu Natalie i Samuel tkwili w niesamowicie dwuznacznej pozycji.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 10 Sprawdź sam – Obietnica szczęścia | Czytaj powieści online na beletrystyka