Pięć lat później mały chłopiec ubrany w niebieskie ogrodniczki i kraciastą koszulę przyciągał wiele uwagi w głównym terminalu Międzynarodowego Lotniska w Dellmoor.
Jego falowane włosy, wykwintne rysy i długie rzęsy, podkręcone ku górze jak u lalki, sprawiały wrażenie, że gdy dorośnie, będzie wymarzonym facetem wielu dziewczyn.
W chwili, gdy wszyscy byli ciekawi urody jego matki, kobieta z płaskim nosem, grubymi ustami i piegami rozsianymi po całej twarzy zawołała do niego: – Kupiłeś colę, kochanie?
– Tak, kupiłem, Mamo.
Słysząc to, wszystkim paniom w tłumie opadły szczęki z niedowierzania. <i>Czy to możliwe, żeby tak przystojny chłopiec miał tak nieatrakcyjną kobietę za matkę?</i>
Odkąd jego matka zaczęła nosić tę ohydną, hiperrealistyczną maskę, takie sceny zdarzały się cały czas, więc Xavian Nichols był już do tego przyzwyczajony.
Pdszedł do Natalie i podał jej napój gazowany, po czym posłusznie napił się wody.
– Mamo, jak długo zamierzasz nosić to brzydactwo?
– Sugerujesz, że jestem brzydka, kochanie?
– Oczywiście, że nie, Mamo. Po prostu martwię się, że będzie ci duszno, nosząc to przez tak długi czas.
<i>Nie mam prawa komentować wyglądu Mamy!</i>
Xavian był najmniej atrakcyjny w porównaniu ze swoim starszym bratem, Claytonem, i Natalie.
Dlatego czuł, że nie ma ani prawa, ani odwagi, by komentować jej eteryczne piękno.
– To dobrze, że jesteś świadomy swojego braku atrakcyjności, skarbie.
Przechodnie byli całkowicie osłupiali. <i>Czy coś jest nie tak z moimi standardami piękna? Matka jest o wiele brzydsza od swojego dziecka!</i>
Kąciki ust Natalie uniosły się nieznacznie, gdy obserwowała znajome, a jednak obce miasto przez sięgające od podłogi do sufitu okna lotniska.
<i>Minęło całe pięć lat. Czas wrócić i wyrównać rachunki!</i>
Właśnie wtedy, gdy Natalie była pogrążona w myślach, urocza mała dziewczynka wpadła na nią, potknęła się i upadła na ziemię.
Widząc to, Natalie szybko przykucnęła i pomogła dziewczynce wstać.
– Nic ci nie jest? Skaleczyłaś się?
Oczy Sophii Bowers zamigotały, gdy wpatrywała się intensywnie w Natalie.
Nie robiła zamieszania, jedynie wydukała: – M-Mamusiu...
– Nie możesz tak po prostu nazywać każdego swoją mamą. Ona jest moją mamusią, nie twoją! – wykrzyknął Xavian, wyglądając na niezwykle zazdrosnego.
Sophia zignorowała jego słowa i objęła Natalie ramionami.
Natalie poczuła siłę jej uścisku, jakby dziewczynka bała się, że ją straci.
Twarz Xaviana wykrzywiła się z zazdrości, ale po wymownym spojrzeniu Natalie niechętnie został na miejscu i pił swoją wodę.
– Zgubiłaś się? Gdzie jest twoja mama? Zaprowadzę cię do niej, dobrze?
Sophia energicznie potrząsnęła głową, wyglądając na nieco zaniepokojoną.
Zakładając, że dziewczynka czuje się niepewnie, Natalie pogłaskała ją po policzku. – Zaufaj mi, dobrze? Pomogę ci znaleźć twoją mamusię.
Pięcioletnia dziewczynka nigdy wcześniej nie mówiła ani nie wydawała z siebie dźwięku.
Jednak od razu polubiła Natalie od momentu ich spotkania i nawet zdołała wypowiedzieć to słowo.
Z jakiegoś powodu Sophia poczuła silne pragnienie, by na niej polegać.
Dlatego uparcie mruczała do Natalie: – Mamo... Mamusiu...
W przeciwieństwie do Natalie, która była jedynie zaskoczona zachowaniem dziewczynki, Xavian poczuł przypływ intensywnej zazdrości.
Tymczasem drugi syn rodziny Bowersów, Steven, odczuł ogromną ulgę, gdy dostrzegł Sophię. <i>Gdybym jej nie znalazł, Sam urwałby mi głowę!</i>
Zauważając, że dziewczynka jest z obcą osobą, miał zamiar ją zabrać, gdy po raz pierwszy usłyszał jej głos, jak gaworzyła: – Mamusiu...
Steven nie mógł uwierzyć własnym uszom. Kucając, położył rękę na ramieniu Sophii.
– Co powiedziałaś? Możesz to powtórzyć?
Widząc, że po nią przyszedł, dziewczynka wskazała na Natalie. – Mamo... Mamusiu...
Steven podążył za kierunkiem jej palca i zobaczył pospolitą twarz pełną piegów.
<i>Co do diabła? Nazywa tę kobietę Mamusią?</i>
Wyrwawszy się z transu, zapytał: – Co zrobiła pani Sophii?
– Pan musi być jej ojcem. Skąd czelność, by mnie przesłuchiwać? – Wciąż myśląc, że dziewczynka czuje się niepewnie, nie mogła powstrzymać się od uwagi: – Dlaczego nie dba pan o taką słodką dziewczynkę? Musiała mieć ciężkie życie, skoro zwraca się do mnie jak do matki.
Steven znów zaniemówił. – Zwróciła się do pani jak do matki?
Natalie przewróciła oczami. – Do kogo innego miałaby to skierować? Do pana?
Jej uwaga odebrała Stevenowi mowę.
Potrzebował kilku potwierdzeń, by w końcu rozwiać swoje niedowierzanie.
– Pozwoli pani, że się przedstawię. Jestem wujem Sophii, Steven Bowers. Byłem tak zaskoczony przed chwilą, ponieważ ona od dzieciństwa cierpi na afazję i nigdy z nikim nie rozmawiała.
Gdy tylko Natalie to usłyszała, zrobiło jej się żal dziewczynki.
– Czy można mu ufać, Sophio?
Mała dziewczynka kiwnęła głową.
– Czy to prawda, że masz afazję, Sophio?
Otrzymała kolejne kiwnięcie w odpowiedzi.
– Skoro cię szukał, powinnaś pójść z nim do domu – powiedziała Natalie, głaszcząc małą dziewczynkę po głowie.
Bez robienia zamieszania Sophia patrzyła, jak Natalie odchodzi z Xavianem.
Gdy Steven miał zapytać małą dziewczynkę, jak nagle odzyskała mowę, podświadomie zerknął na nią i był zaskoczony tym, co zobaczył.
Oczy Sophii były pełne łez, gdy szlochała bezgłośnie.
















