logo

beletrystyka

Obietnica szczęścia

Obietnica szczęścia

Autor: Anya Moreau

Rozdział 2 Spotkanie ślicznotki na lotnisku
Autor: Anya Moreau
14 sty 2026
Pięć lat później mały chłopiec ubrany w niebieskie ogrodniczki i kraciastą koszulę przyciągał wiele uwagi w głównym terminalu Międzynarodowego Lotniska w Dellmoor. Jego falowane włosy, wykwintne rysy i długie rzęsy, podkręcone ku górze jak u lalki, sprawiały wrażenie, że gdy dorośnie, będzie wymarzonym facetem wielu dziewczyn. W chwili, gdy wszyscy byli ciekawi urody jego matki, kobieta z płaskim nosem, grubymi ustami i piegami rozsianymi po całej twarzy zawołała do niego: – Kupiłeś colę, kochanie? – Tak, kupiłem, Mamo. Słysząc to, wszystkim paniom w tłumie opadły szczęki z niedowierzania. <i>Czy to możliwe, żeby tak przystojny chłopiec miał tak nieatrakcyjną kobietę za matkę?</i> Odkąd jego matka zaczęła nosić tę ohydną, hiperrealistyczną maskę, takie sceny zdarzały się cały czas, więc Xavian Nichols był już do tego przyzwyczajony. Pdszedł do Natalie i podał jej napój gazowany, po czym posłusznie napił się wody. – Mamo, jak długo zamierzasz nosić to brzydactwo? – Sugerujesz, że jestem brzydka, kochanie? – Oczywiście, że nie, Mamo. Po prostu martwię się, że będzie ci duszno, nosząc to przez tak długi czas. <i>Nie mam prawa komentować wyglądu Mamy!</i> Xavian był najmniej atrakcyjny w porównaniu ze swoim starszym bratem, Claytonem, i Natalie. Dlatego czuł, że nie ma ani prawa, ani odwagi, by komentować jej eteryczne piękno. – To dobrze, że jesteś świadomy swojego braku atrakcyjności, skarbie. Przechodnie byli całkowicie osłupiali. <i>Czy coś jest nie tak z moimi standardami piękna? Matka jest o wiele brzydsza od swojego dziecka!</i> Kąciki ust Natalie uniosły się nieznacznie, gdy obserwowała znajome, a jednak obce miasto przez sięgające od podłogi do sufitu okna lotniska. <i>Minęło całe pięć lat. Czas wrócić i wyrównać rachunki!</i> Właśnie wtedy, gdy Natalie była pogrążona w myślach, urocza mała dziewczynka wpadła na nią, potknęła się i upadła na ziemię. Widząc to, Natalie szybko przykucnęła i pomogła dziewczynce wstać. – Nic ci nie jest? Skaleczyłaś się? Oczy Sophii Bowers zamigotały, gdy wpatrywała się intensywnie w Natalie. Nie robiła zamieszania, jedynie wydukała: – M-Mamusiu... – Nie możesz tak po prostu nazywać każdego swoją mamą. Ona jest moją mamusią, nie twoją! – wykrzyknął Xavian, wyglądając na niezwykle zazdrosnego. Sophia zignorowała jego słowa i objęła Natalie ramionami. Natalie poczuła siłę jej uścisku, jakby dziewczynka bała się, że ją straci. Twarz Xaviana wykrzywiła się z zazdrości, ale po wymownym spojrzeniu Natalie niechętnie został na miejscu i pił swoją wodę. – Zgubiłaś się? Gdzie jest twoja mama? Zaprowadzę cię do niej, dobrze? Sophia energicznie potrząsnęła głową, wyglądając na nieco zaniepokojoną. Zakładając, że dziewczynka czuje się niepewnie, Natalie pogłaskała ją po policzku. – Zaufaj mi, dobrze? Pomogę ci znaleźć twoją mamusię. Pięcioletnia dziewczynka nigdy wcześniej nie mówiła ani nie wydawała z siebie dźwięku. Jednak od razu polubiła Natalie od momentu ich spotkania i nawet zdołała wypowiedzieć to słowo. Z jakiegoś powodu Sophia poczuła silne pragnienie, by na niej polegać. Dlatego uparcie mruczała do Natalie: – Mamo... Mamusiu... W przeciwieństwie do Natalie, która była jedynie zaskoczona zachowaniem dziewczynki, Xavian poczuł przypływ intensywnej zazdrości. Tymczasem drugi syn rodziny Bowersów, Steven, odczuł ogromną ulgę, gdy dostrzegł Sophię. <i>Gdybym jej nie znalazł, Sam urwałby mi głowę!</i> Zauważając, że dziewczynka jest z obcą osobą, miał zamiar ją zabrać, gdy po raz pierwszy usłyszał jej głos, jak gaworzyła: – Mamusiu... Steven nie mógł uwierzyć własnym uszom. Kucając, położył rękę na ramieniu Sophii. – Co powiedziałaś? Możesz to powtórzyć? Widząc, że po nią przyszedł, dziewczynka wskazała na Natalie. – Mamo... Mamusiu... Steven podążył za kierunkiem jej palca i zobaczył pospolitą twarz pełną piegów. <i>Co do diabła? Nazywa tę kobietę Mamusią?</i> Wyrwawszy się z transu, zapytał: – Co zrobiła pani Sophii? – Pan musi być jej ojcem. Skąd czelność, by mnie przesłuchiwać? – Wciąż myśląc, że dziewczynka czuje się niepewnie, nie mogła powstrzymać się od uwagi: – Dlaczego nie dba pan o taką słodką dziewczynkę? Musiała mieć ciężkie życie, skoro zwraca się do mnie jak do matki. Steven znów zaniemówił. – Zwróciła się do pani jak do matki? Natalie przewróciła oczami. – Do kogo innego miałaby to skierować? Do pana? Jej uwaga odebrała Stevenowi mowę. Potrzebował kilku potwierdzeń, by w końcu rozwiać swoje niedowierzanie. – Pozwoli pani, że się przedstawię. Jestem wujem Sophii, Steven Bowers. Byłem tak zaskoczony przed chwilą, ponieważ ona od dzieciństwa cierpi na afazję i nigdy z nikim nie rozmawiała. Gdy tylko Natalie to usłyszała, zrobiło jej się żal dziewczynki. – Czy można mu ufać, Sophio? Mała dziewczynka kiwnęła głową. – Czy to prawda, że masz afazję, Sophio? Otrzymała kolejne kiwnięcie w odpowiedzi. – Skoro cię szukał, powinnaś pójść z nim do domu – powiedziała Natalie, głaszcząc małą dziewczynkę po głowie. Bez robienia zamieszania Sophia patrzyła, jak Natalie odchodzi z Xavianem. Gdy Steven miał zapytać małą dziewczynkę, jak nagle odzyskała mowę, podświadomie zerknął na nią i był zaskoczony tym, co zobaczył. Oczy Sophii były pełne łez, gdy szlochała bezgłośnie.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2 Spotkanie ślicznotki na lotnisku – Obietnica szczęścia | Czytaj powieści online na beletrystyka