logo

beletrystyka

Obietnica szczęścia

Obietnica szczęścia

Autor: Anya Moreau

Rozdział 13 Mój tata jest zniedołężniały
Autor: Anya Moreau
16 sty 2026
Franklin zamarł, gdy to usłyszał. Następnie odwrócił się, by spojrzeć na Samuela, który wchodził do jadalni. Samuel wciąż trzymał telefon w dłoni, a dwa górne guziki jego czarnej koszuli były rozpięte. Wyglądał niezwykle groźnie, a jego ciemne oczy wypełniał gniew. Mały chłopiec zacisnął usta, po czym nadął policzki, wołając niechętnie: – Tatusiu. Natalie wzdrygnęła się w duchu, gdy napotkała te ciemne i bezdenne oczy mężczyzny. „Ten mały chłopiec z wężem to syn Samuela? To znaczy, że on ma bliźnięta? Sophia nie jest jego jedynym dzieckiem?”. Samuel spojrzał na Franklina chłodno, po czym powiedział: – Co ty sobie w ogóle wyobrażasz tym swoim niedorozwiniętym mózgiem? Ty, bierzesz ją za swoją kobietę? Co sprawia, że myślisz, że możesz to zrobić? Franklin wyraźnie bał się Samuela. Jednak kiedy przypomniał sobie, że wcześniej tak odważnie zadeklarował chęć ochrony Natalie, zdał sobie sprawę, że nie może zachować się zbyt tchórzliwie przed ojcem. Zebrał więc się na odwagę i odpowiedział: – Tatusiu, lubię ją. Chcę, żeby została. Samuel zmarszczył brwi jeszcze mocniej. – Czy ty w ogóle rozumiesz, co mówisz? – Oczywiście, że tak! – Franklin dotknął płatków uszu, a jego policzki poczerwieniały. – Tatusiu, nie możesz być tak uprzedzony. Jestem już dorosły, więc wiem, że muszę być proaktywny w zdobywaniu kobiety, którą lubię. – Kto cię tego nauczył? – zapytał Samuel chłodno. – Um... – Franklin poczuł się nieco winny pod spojrzeniem ojca. – Franklinie Bowers. Kto. Cię. Tego. Nauczył? Chłopiec rozejrzał się gorączkowo dookoła, zanim ostatecznie zdecydował się wsypać Stevena. – To wujek Steven. Słyszałem, jak mówił to innej pani. Ta pani była bardzo szczęśliwa, kiedy to usłyszała. Pomyślałem, że ona też będzie szczęśliwa, jeśli jej to powiem. Wtedy zostanie przy mnie i dotrzyma mi towarzystwa. Słysząc to, Samuel zanotował w pamięci, żeby wyjaśnić sobie pewne rzeczy ze Stevenem. – Wracaj do swojego pokoju. Mam coś do omówienia z panną Nichols. – Mówiąc to, zerknął na Franklina nonszalancko. Ten wciąż chciał spędzić trochę czasu z Natalie, ale skoro ojciec upierał się przy odesłaniu go, zaczął podejrzewać, że jego tacie również podoba się ta kobieta. „Czy on mnie spławia, bo chce ją zachować dla siebie? Jestem jego biologicznym synem!”. Nadąsał się, po czym mruknął niemal niesłyszalnie: – Chcesz ją dla siebie, więc nadużywasz swojej pozycji jako mój tata, żeby to zrobić. Jeszcze zobaczymy... – Franklin, co tam mamroczesz? Zamiast odpowiedzieć, Franklin jedynie potrząsnął potulnie głową. – I-idę do swojego pokoju. Zanim wyszedł, jeszcze z pełną powagą przypomniał Natalie: – Tatuś nie pozwala mi zostać, więc muszę się z tobą na razie pożegnać. – Mimo że to właśnie powiedział, wyraz jego oczu zdawał się mówić: „Tatuś jest stary i zdziwaczały. Proszę, zrozum”. Natalie przykucnęła i jeszcze raz pogłaskała chłopca po głowie. – Pa! Kiedy odwróciła się, odprowadziwszy Franklina wzrokiem, zobaczyła, że Samuel wpatruje się w nią w milczeniu. Wyraz jego oczu był nieodgadniony, co sprawiło, że ciarki przeszły jej po plecach. – Panno Nichols, wydaje się, że ma pani wprawę w opiece nad dziećmi? – Być może? Natalie nie uważała się za eksperta w opiece nad dziećmi. Kiedyś myślała o dobrej opiece nad tą dwójką w domu, ale teraz, gdy Xavian i Clayton nieco podrośli, to oni opiekowali się nią. Po skończonej kolacji poszła za Samuelem do gabinetu na drugim piętrze. W środku, poza typowymi meblami biurowymi, znajdował się cały rząd wysokich regałów na książki, sięgających niemal pięciu metrów. Przy tej wysokości książki można było zdjąć tylko za pomocą drabiny. Nie mogła powstrzymać się od zachwytu na ten widok. Spojrzenie Samuela było chłodne, lecz skupione. – Panno Nichols, mam do omówienia z panią pewien interes. Potrzebuję, aby wyleczyła pani dla mnie pewną osobę. Natalie uszczypnęła się w nasadę nosa. „Przez cały ten czas całkiem nieźle ukrywałam swoją tożsamość jako wykwalifikowanego lekarza. Jak ten człowiek dowiedział się o tej mojej roli? I ile o tym wie? Czy to możliwe, że zna już mój prawdziwy wygląd pod maską?”. Postanowiła grać na zwłokę. – Panie Bowers, sprawdził pan moją przeszłość, więc powinien pan wiedzieć, że jestem koronerem, a nie lekarzem. To, czym się zajmuję, jest zupełnie inne. Samuel podszedł bliżej, przez cały czas wlepiając w nią swoje skośne oczy. Z jakiegoś powodu Natalie czuła się pod jego intensywnym spojrzeniem jak noworodek, naga jak w dniu narodzin. Studiował ją tak poważnie, że poczuła się wręcz nieco winna. – Sophia cierpi na afazję od najmłodszych lat. Zabierałem ją do niezliczonej liczby lekarzy i wszyscy mówili mi, że jej stan nie jest fizyczny, lecz psychiczny. – Po chwili przerwy Samuel kontynuował: – Jest pani pierwszą osobą, która sprawiła, że przemówiła, wypowiadając słowo „Mamusiu”. – Sprawiłam, że przemówiła? – Nie widzę potrzeby, bym miał panią w tej kwestii okłamywać. – Zerknął na Natalie, po czym powiedział lodowato: – Chcę tylko, by sprawiła pani, że Sophia się otworzy. Słysząc to, odetchnęła z ulgą w duchu. „Na szczęście nie chodzi o spalenie mojej przykrywki”. – Dopóki wyleczy pani Sophię, spełnię każde pani życzenie. – Nie ma takiej potrzeby. – Natalie pokręciła głową i uśmiechnęła się. – Ludzka chciwość jest niezmienna. Wiem o tym. – Samuel uniósł brwi, mówiąc to głosem pełnym powściągliwości i obojętności. – Jakie ma pani życzenie, którego nawet rodzina Bowersów nie jest w stanie spełnić? – Myślę, że to pan jest tutaj chciwy. – Przewróciła oczami. – Mówiłam poważnie. Nie potrzebuję rodziny Bowersów do zaspokojenia moich potrzeb. Natalie brzmiała stanowczo, gdy odpowiadała Samuelowi, a jej oczy wypełnił lodowaty blask. – Panie Bowers, jestem gotowa leczyć przypadłość Sophii za darmo. – Za darmo? Bystre oczy Natalie błyszczały, gdy odpowiedziała: – Lubię Sophię i nie mam nic przeciwko temu, by mieć więcej okazji do widywania się z nią. To wszystko. Nie interesuje mnie nic, co ma związek z panem lub rodziną Bowersów.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 13 Mój tata jest zniedołężniały – Obietnica szczęścia | Czytaj powieści online na beletrystyka