Natalie wyłączyła zielone światło w sali sekcyjnej, po czym zdjęła maskę i gogle, kierując się do części biurowej.
Kiedy miała już usiąść i podpisać raport z autopsji, zauważyła pojemniki z jedzeniem ułożone w stos na jej biurku. Na wszystkich plastikowych torbach widniał nadruk „Acapella”.
– Co to jest, Brandon? – zapytała, marszcząc brwi.
– Ktoś zamówił dla ciebie dostawę, szefowo. – Z zazdrością przyglądał się pojemnikom, kontynuując: – Acapella to najbardziej wykwintna restauracja w Dellmoor. Podobno wstęp mają tylko członkowie, a karta członkowska kosztuje milion. Ciekawe, co za człowiek jest na tyle wpływowy, żeby skłonić Acapellę do dostarczenia jedzenia tak późno w nocy.
– Dla mnie? – Natalie była jeszcze bardziej zdezorientowana. – Kto to zamówił?
Brandon podniósł małą wizytówkę leżącą obok pudełek i przeczytał na głos: – „Praca do tak późna musi być ciężka, panno Nichols. Pozdrowienia, Samuel Bowers”.
Po przeczytaniu tego był całkowicie oszołomiony, a Effie też nie mogła tego zrozumieć.
Nie mogli zaprzeczyć faktowi, że Natalie była niesamowicie utalentowana jako koroner. Jednak pod względem wyglądu w ogóle się nie wyróżniała. Jej twarz była definicją przeciętności. Po prostu nie mogli uwierzyć, że Samuel miałby tak kiepski gust, by uganiać się za kimś takim jak Natalie. Jednak pudełka z jedzeniem z Acapelli zmusiły ich do zaakceptowania faktu, że między tą dwójką istnieje jakaś szczególna więź.
Brandon zebrał się na odwagi, by zapytać: – Szefowo, co cię łączy z Samuelem?
– Nie znamy się – upierała się.
– Chyba żartujesz, szefowo.
– Wierzcie, w co chcecie.
Wyrwała wizytówkę z ręki Brandona i wrzuciła ją do kosza. Następnie omiotła wzrokiem pojemniki przed sobą i lodowatym tonem rozkazała: – Rozdaj to ludziom pracującym po godzinach w dziale kryminalistyki, Brandon. Jeśli będzie za dużo nawet dla nich, daj trochę strażnikom.
Następnie wyjęła z torebki krakersy i zaczęła je chrupać.
Brandon nie mógł pojąć, co się dzieje. – Nie zjesz tego jedzenia z Acapelli, szefowo? Dlaczego jesz krakersy?
Natalie przewróciła oczami. – Masz z tym jakiś problem?
Potrząsnął głową gwałtownie. – Żadnego. Zaraz pójdę to rozdać.
Natalie dalej żuła krakersy. Nawet nie zaszczyciła pojemników jednym spojrzeniem.
Nie miało znaczenia, jak luksusowa była Acapella. Odmawiała przyjęcia czegoś, na co nie zasłużyła. Jednak biorąc pod uwagę, jak trudno było zdobyć takie jedzenie, uznała, że najlepiej będzie podzielić się nim z innymi.
Effie w ogóle nie tknęła jedzenia. Zamiast tego wpatrywała się w Natalie bez mrugania.
Nie mogła oprzeć się wrażeniu, że w Natalie jest coś niezwykłego. Nie tylko była świetna w swojej pracy, ale też traktowała szychy takie jak Gerald czy Samuel całkowicie neutralnie. Wiedziała, gdzie postawić granicę. Mimo że nie wyróżniała się zbytnio, wciąż potrafiła przyciągnąć uwagę innych, nie robiąc właściwie nic.
– Dasz mi krakersa, szefowo? – zapytała Effie.
Natalie napotkała jej wzrok i uśmiechnęła się szeroko. – Nie zamierzasz zjeść jedzenia, które kupił Samuel?
– Nie znam go przecież. Byłam po prostu ciekawa relacji między wami. Skoro mówisz, że się nie znacie, to oczywiście muszę stanąć po twojej stronie, szefowo. – Jako ktoś, kto osobiście był świadkiem profesjonalizmu i postawy Natalie, zaakceptowała ją już jako swoją przełożoną.
Natalie uznała Effie za dość interesującą i podała jej krakersa. – Proszę bardzo.
Jedząc bezsmakowe krakersy, nie mogły powstrzymać uśmiechu, patrząc na siebie.
Effie nagle zdała sobie sprawę, że oczy Natalie są po prostu przepiękne, mimo jej przeciętnego wyglądu. Szczególnie gdy się uśmiechała. Aura jej spojrzenia i ten przebiegły błysk w oczach były trudne do zapomnienia.
Następnego ranka Samuel stał przed szklaną ścianą wewnątrz ogromnego biurowca, spoglądając w dół na potok samochodów w mieście.
Czarna koszula, którą miał na sobie, jeszcze wyraźniej podkreślała jego szerokie ramiona i wąską talię, a jego lodowata, przystojna twarz nadawała mu aurę lidera.
– Myślę, że ona może korzystać z sieci 2G, szefie – zameldował ponuro Billy. – Natalie nie zna wagi, jaką rodzina Bowersów ma w Dellmoor, i nie sądzę, by wiedziała, jak luksusową restauracją jest Acapella. Wczoraj w nocy widziałem, jak rozdawała jedzenie strażnikom w swoim miejscu pracy.
Kącik ust Samuela drgnął. – To niekoniecznie musi być prawda.
Billy zacisnął zęby, po czym wyraził swoją śmiałą opinię: – Jeśli to prawda, że Natalie jest świadoma, to istnieje duża szansa, że po prostu zgrywa niedostępną. Robi to, żeby cię uzależnić i wzbudzić twoją ciekawość. Jeśli jest tak przebiegła, może nawet wykorzystać Sophię dla własnych korzyści.
Samuel rozejrzał się, po czym zapukał rytmicznie w stół. – Widzę, że masz bardzo bujną wyobraźnię, Billy.
– Szefie...
– Nawet nasi ludzie nie mogą zdobyć o niej żadnych informacji. Nadal myślisz, że jest zwykłą osobą? – przerwał mu Samuel. Siedział w fotelu biurowym z mrocznym spojrzeniem, a na jego twarzy pojawił się ledwo zauważalny uśmieszek. – Jej praca jako koronera to nic innego jak wierzchołek góry lodowej.
Billy w końcu doznał olśnienia po usłyszeniu tych słów. – Nie doceniłem jej, szefie. Przepraszam.
– W porządku. – Samuel skrzyżował ramiona. – Przełóż mój harmonogram na dzisiejszy wieczór. Odbiorę ją osobiście.
















