logo

beletrystyka

Obietnica szczęścia

Obietnica szczęścia

Autor: Anya Moreau

Rozdział 3 Wołanie mamy
Autor: Anya Moreau
20 sty 2026
Steven zabrał Sophię do domu. Odkąd rozstali się z nieznajomą kobietą, mała dziewczynka dąsała się. Była ewidentnie w złym humorze, gdyż odrzuciła nawet swoje ulubione lody, biegnąc do swojego pokoju z zaczerwienionymi oczami, gdy tylko dotarli do domu. Widząc jej żałosną minę, Steven miał przeczucie, że brat zrobi z niego miazgę. Po cichu odwrócił się i spojrzał na mężczyznę siedzącego na kanapie. Samuel miał na sobie czarną koszulę i proste spodnie. Jego strój idealnie podkreślał szerokie ramiona, wąską talię i długie nogi. Mimo jego wyrzeźbionych rysów twarzy, lodowate spojrzenie, jakie rzucił bratu, mroziło krew w żyłach. – Mów. Co zrobiłeś Sophii? – Na litość boską, Sam. Nie odważyłbym się jej nic zrobić! Dziękowałbym niebiosom, gdyby to ona mnie oszczędziła! Mimo że Steven był drugim synem rodziny Bowersów, czuł się, jakby został zdegradowany do roli niani, odkąd Samuel wrócił z Franklinem i Sophią pięć lat temu. Dopóki jedno z nich wpadało w kłopoty, to on brał na siebie całą winę, bez względu na powód. Jednak Steven uznał za rozsądne przejść od razu do rzeczy, zanim zostanie obarczony winą. – Stało się coś zdumiewającego, Sam. Sophia potrafi mówić. Słysząc to, spojrzenie Samuela złagodniało, a kącik jego ust uniósł się nieznacznie. – Czy to dlatego, że metoda leczenia okazała się skuteczna, gdy zabrałeś Sophię do profesora Jamesa w Ferropene tym razem? – Nie, to nie przez to. – Steven potrząsnął głową, po czym kontynuował: – Byłem tam podczas interwencji psychologicznej. Profesor James zastosował tym razem jedynie konwencjonalne leczenie, które nie różniło się od poprzednich. – Co w takim razie było przyczyną? – Sophia spotkała dziś na lotnisku kobietę około dwudziestki, Sam. Polubiła ją tak bardzo, że kilka razy nazwała ją Mamusią. Powinieneś był widzieć jej nadąsaną minę, gdy miały się rozstać. Jej oczy były zalane łzami, które ciągle spływały po twarzy! Wracając myślami do wcześniejszych wydarzeń, Steven wciąż czuł, że wszystko to było bardzo dziwne. Chociaż rodzina Bowersów nigdy publicznie nie ogłosiła, kto jest biologiczną matką bliźniąt, gdy Samuel wrócił z nimi wtedy, byli doskonale świadomi, że była to córka rodziny Nicholsów, Yara. <i>Sophia nigdy nie odezwała się słowem do swojej matki, więc dlaczego zwracała się do zupełnie obcej osoby „Mamusia”?</i> Podobnie jak jego brat, Samuel również był zaintrygowany. – Opowiedz mi o tej kobiecie – powiedział, mrużąc oczy. – Nie powiedziałbym, że jest brzydka. Ale miała piegi na całej twarzy i wyglądała pospolicie – odpowiedział Steven, starając się jak najlepiej przypomnieć sobie jej wygląd. – Jej rysy twarzy były bardzo zwyczajne. Nie było w nich nic charakterystycznego. – Nie pytałem o jej wygląd, Steven. Steven zaniemówił. Samuel dodał poważnie: – Skoro wiesz, że ta kobieta jest dla Sophii kimś wyjątkowym, Steven, dlaczego nie wysłałeś kogoś, by sprawdził jej przeszłość? Miał przeczucie, że ta pospolicie wyglądająca kobieta będzie kluczem do wyleczenia afazji Sophii. Steven klepnął się w udo, gdy tylko usłyszał słowa brata. – Cholera. Jak mogłem zapomnieć o tak ważnej sprawie? Zajmę się tym natychmiast. W sypialni na drugim piętrze Franklin Bowers temperował kredki dla Sophii. Ze względu na swój status najstarszego wnuka rodziny Bowersów, był stawiany na wyższym piedestale w porównaniu do siostry. Było to jednak tylko zachowanie na pokaz dla osób z zewnątrz, ponieważ był idealnym ucieleśnieniem nadopiekuńczego brata. Biorąc kredkę od Franklina, Sophia narysowała kobietę na kartce papieru. Kobieta była szczupła, miała płaski nos, grube usta i twarz usianą piegami. Co dziwne, mała dziewczynka uśmiechała się szeroko przez cały czas, gdy rysowała. To nie wszystko. Narysowała nawet żółte linie wokół kobiety, symbolizujące światło. Sophia zakończyła rysunek słowem nabazgranym nad głową kobiety: <i>Mamusia.</i> – Mamusia? – Oczy Franklina zaszły mgłą dezorientacji. Jego siostra rozpromieniła się, kiwając głową. – Czy rysujesz kobietę, o której mówił nam Tatuś? – Mimo pytania był sceptyczny, ponieważ nie wyglądała ona wcale jak ich matka. Chociaż bliźniaki nie lubiły Yary, nie mogli zaprzeczyć, że miała ładną twarz bez żadnych skaz. Uśmiech Sophii zniknął na wzmiankę o Yarze. W odpowiedzi energicznie potrząsnęła głową. <i>Jak Yara mogłaby się kiedykolwiek równać z mamusią z mojego rysunku?</i> – Jeśli to nie ona, to kto to może być? – zapytał Franklin. Sophia pragnęła opowiedzieć bratu o swoich uczuciach, gdy spotkała Mamusię, ale stwierdziła, że nie może wydusić z siebie ani słowa. Ponownie pozbawiona zdolności komunikacji, poczuła lekkie zniechęcenie. Niemniej jednak zwinęła rysunek i przycisnęła go do piersi, traktując jak swój najcenniejszy skarb. Franklin był niezwykle ciekawy fascynacji siostry piegowatą kobietą. <i>Jaki specjalny urok ma ta kobieta, że Sophia ma na jej punkcie taką obsesję?</i> W tym samym czasie Natalie głośno kichnęła, gdy tylko zerwała z twarzy hiperrealistyczną maskę. – Ktoś musi znowu o mnie myśleć. W tym momencie Xavian, który pisał kody przed komputerem, zerknął na treść maila i powiedział: – Ktoś na pewno cię szuka, Mamo. Oferuje ci sto milionów za pomoc!

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki