logo

beletrystyka

Obietnica szczęścia

Obietnica szczęścia

Autor: Anya Moreau

Rozdział 7 Przerażona do granic możliwości
Autor: Anya Moreau
15 sty 2026
Yara pchnęła drzwi i weszła do środka. Nie przepadała za bliźniakami. Jednak przykleiła uśmiech do twarzy, próbując zyskać ich przychylność, i powiedziała: – Witajcie, moje drogie dzieci. Przyszłam was zobaczyć. Bliźniaki, które siedziały na wełnianym dywanie, poczuły dreszcz na plecach, słysząc słowa Yary. Mimo że Samuel osobiście przyznał, że Yara jest ich matką, po prostu jej nie lubili. Właściwie można by powiedzieć, że jej nienawidzili. Franklin przewrócił oczami, a w jego spojrzeniu błysnęła zuchwałość. – Możesz tu podejść? – zapytał. Yara nie miała pojęcia, co knuje Franklin, ale mimo to podeszła. – Mam ci do pokazania coś naprawdę ważnego – oświadczył. Starał się jak mógł, by ukryć chytry wyraz twarzy, przybierając najbardziej niewinną minę, na jaką było go stać. Widząc, że Franklin opuścił gardę, Yara chciała wykorzystać szansę, by się do niego zbliżyć. Łagodnym tonem powiedziała: – Oczywiście. Pokaż, co to jest. Franklin wyciągnął rękę zza pleców, na której owinięty był mały, śnieżnobiały wąż. – To moje zwierzątko, Moony – wyjaśnił. Wyglądało to tak, jakby wąż zrozumiał, że Franklin go przedstawia. Jego bursztynowe oczy utkwiły w Yarze i zaczął podekscytowany machać językiem. Na ten widok Yara przeżyła szok życia i natychmiast się cofnęła. – Zabierz to ode mnie! Szybko! Nie zbliżaj się! – wrzasnęła. Franklin pogłaskał Moony'ego kilka razy, po czym celowo ruszył w stronę Yary. – Sophia i ja bardzo lubimy tego węża. Jeśli się go boisz, to wyjdź – stwierdził. Sophia nie mogła mówić, ale przytaknęła z boku. Yara wpatrywała się w knujące bliźniaki i była tak sfrustrowana, że mogłaby wybuchnąć. Miała ogromną ochotę spoliczkować oboje, ale powstrzymała się, rozważając konsekwencje. – Jestem waszą matką! Przekraczacie teraz granice – ostrzegła. Po czym wpadła w szał i wybiegła z ich pokoju. Na twarzy Franklina malowała się irytacja. – Ona jest naprawdę beznadziejna. Nie mogę uwierzyć, że tak się wystraszyła tylko z powodu Moony'ego. Tatuś musiał być ślepy, żeby polubić kogoś takiego jak ona. Sophia kiwnęła głową na znak zgody, ponownie myśląc o kobiecie, na którą wpadła na lotnisku. Naprawdę żałowała, że to tamta kobieta nie jest jej matką zamiast Yary. Tymczasem zegar wybił jedenastą w nocy. Samuel właśnie wrócił do domu, a Gavin poinformował go, że Yara odwiedziła Franklina i Sophię. – Jak długo została tym razem? – zapytał Samuel. – Trochę dłużej niż zwykle. Myślę, że około piętnastu minut – odpowiedział Gavin. – Rozumiem. Możesz odejść. Samuel rozpiął koszulę i zdjął ją, odsłaniając idealnie zarysowaną linię szczęki i obojczyki. Sześć lat temu został odurzony narkotykami. W chwili, gdy czuł, że zaraz spłonie od gorąca trawiącego jego ciało, poszedł do Yary po antidotum. Nieoczekiwanie skończyło się to pojawieniem Franklina i Sophii. Wtedy był oczarowany tym młodym, uwodzicielskim ciałem. Nieważne, jak skomlała i błagała, on nadal ją dominował. Jednak przez ostatnie pięć lat nie czuł do Yary kompletnie nic, mimo że była tą samą osobą. Myślał o niej wyłącznie jako o matce swoich dzieci. Samuel nie dbał teraz o nią zbytnio, bardziej martwiła go Natalie, która tego ranka potraktowała go chłodno. Myśląc o tym, zadzwonił do Billy'ego. – Co u Natalie, Billy? – zapytał. – Jeszcze nie wyszła z pracy. Podobno bada rozczłonkowane zwłoki. Wygląda na to, że ma dużo roboty – zameldował. Samuel zerknął na zegar wiszący na ścianie. Z tajemniczym wyrazem oczu powiedział: – Wyślij jej kolację w moim imieniu. Jego słowa wprawiły Billy'ego w osłupienie. – Szefie, ona jest niewdzięczną osobą. Dlaczego pan... Samuel przerwał mu chłodno: – Od kiedy masz prawo mnie pouczać? – Nie to miałem na myśli. Przepraszam – odpowiedział pospiesznie Billy. Samuel rozłączył się, a Billy przystąpił do organizowania kolacji dla Natalie. Wstał i stanął przed oknem sięgającym od podłogi do sufitu, by spojrzeć na kwitnące białe róże na dziedzińcu. Nie obchodziło go, jak trudna w obejściu jest Natalie ani jaką cenę przyjdzie mu zapłacić. Liczyło się dla niego tylko przekonanie jej, by pomogła w leczeniu afazji Sophii. Nie chciał, by jego cenna córa przez całe życie nie mogła mówić. Chciał przynajmniej usłyszeć, jak nazywa go „tatusiem”.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 7 Przerażona do granic możliwości – Obietnica szczęścia | Czytaj powieści online na beletrystyka