logo

beletrystyka

Obietnica szczęścia

Obietnica szczęścia

Autor: Anya Moreau

Rozdział 6 Poczucie niepokoju
Autor: Anya Moreau
17 sty 2026
Natalie i pozostała dwójka udali się na ósme piętro budynku Wydziału Poważnych Przestępstw. Ósme piętro było dzielone przez koronerów i dział kryminalistyki. W ostrym świetle sufitowych lamp panował tu większy chłód niż na innych kondygnacjach, prawdopodobnie ze względu na bliskość kostnicy. Natalie nie traciła czasu na podziwianie nowego biura. Zamiast tego szybko się zdezynfekowała i była gotowa zabrać dwoje koronerów do sali sekcyjnej. W chwili, gdy się odwróciła, zauważyła, że Effie stoi przed oknem z wzrokiem wbitym w Bentleya, który wciąż tam stał. – Nadal myślisz o Samuelu? Choć Natalie przejrzała Effie na wylot, ta zaprzeczyła: – N-nie. Nie gadaj bzdur. – Tylko ty wiesz, czy gadam bzdury, czy nie. – Natalie spojrzała na nią chłodnym wzrokiem i ciągnęła: – Nie będę ingerować w życie prywatne moich podwładnych, ale jeśli twoje emocje wpłyną na twoje obowiązki, każę ci się spakować i wyjść w trybie natychmiastowym. Zrobię to, nawet jeśli twój dziadek jest szefem Wydziału Poważnych Przestępstw. Effie niechętnie przygryzła wargi, ale nie odpowiedziała. Zanim Natalie oficjalnie objęła nowe stanowisko, Gerald radził już Effie, by panowała nad swoim temperamentem i pilnie uczyła się od nowej koroner. Jeśli Natalie wystawiłaby jej ocenę niedostateczną na koniec roku, Gerald nie zamierzał jej kryć i zwolniłby ją zgodnie z procedurami. Poza tym bała się, że Natalie poskarży się na nią Geraldowi. Myśląc o tym, porzuciła myśli o Samuelu i skupiła się na pracy. W sali sekcyjnej jaskrawoczerwona krew została zneutralizowana przez zielone światło chirurgiczne nad stołem sekcyjnym. Natalie zaczęła układać części ciała zwłok na stole. Następnie zaczęła je zszywać. Jej ruchy były wprawne, bardzo profesjonalne i wyrafinowane. Brandon i Effie byli zszokowani tym, jak bezbłędnie poruszała się igła z nicią chirurgiczną w jej dłoni. Choć wiedzieli, że Natalie musi być wybitna, skoro została specjalnie powołana na stanowisko koronera, nie spodziewali się, że jest aż tak profesjonalna. <i>Cyk, cyk, cyk. Czy ona nie czuje tego potwornego smrodu trupa?</i> Gdy zwłoki zostały zszyte, zaczęli badać uszkodzone tkanki, co zajęło im sporo czasu. Wieczorem Yara pospieszyła do rezydencji Bowersów po zakończeniu sesji zdjęciowych zaplanowanych na ten dzień. Oficjalnie Yara odwiedziła rezydencję Bowersów, by zobaczyć bliźniaki. W rzeczywistości jej prawdziwą intencją nie były odwiedziny u dzieci, lecz spotkanie z Samuelem. Pięć lat temu myślała, że uda jej się wykorzystać bliźniaki, by zostać żoną Samuela. Jednak Samuel uznał bliźniaki jedynie za swoje dzieci, a nie Yarę za ich biologiczna matkę. Nikt z zewnątrz nie wiedział, że jest matką Franklina i Sophii. Nawet w rodzinie Bowersów wszyscy uważali ją tylko za matkę bliźniaków, ale nikt nie traktował jej jak pani domu rodziny Bowersów. Przez te wszystkie lata Yara traktowała bliźniaki dobrze z ukrytym motywem, mając nadzieję, że dopóki jest ich matką, Samuel w końcu ją zaakceptuje. Niemniej jednak minęło pięć lat, a ona wciąż nie została panią Bowers. – Jest pani, panno Nichols. – Gavin Ford wprowadził Yarę przez wejście. – Gavin, czy Samuel jest w domu? – Pan Samuel jeszcze nie wrócił, ale pan Franklin i panna Sophia są w domu. – Gavin traktował Yarę z szacunkiem należnym biologicznej matce bliźniaków. – Dawno ich pani nie widziała, prawda? Kiedy Yara usłyszała, że Samuela nie ma, a są tylko bliźniaki, natychmiast się skrzywiła. W końcu bliźniaki nie były jej biologicznymi dziećmi, a mimo to ciągle wpędzały ją w kłopoty. Było w porządku, gdy Samuel był w pobliżu, ale pod jego nieobecność bliźniaki ignorowały ją i nie odzywały się do niej. Mimo że chciała dać im nauczkę, nie mogła tego zrobić, ponieważ były oczkami w głowie Samuela. Panicznie bała się, że jeśli je ukarze, Samuel nie wpuści jej więcej do rodziny Bowersów. – Panno Nichols. – Tak? – Yara wróciła do rzeczywistości i odpowiedziała z uśmiechem: – Gavin, właśnie obwiniałam się, że będąc ich matką, nie mogę być przy nich cały czas, gdy dorastają. Mimo że bardzo za nimi tęsknię, nie mam prawa bywać tu często. W gruncie rzeczy Yara była zręczną aktorką, która z łatwością potrafiła grać ofiarę. Myśląc, że Yara naprawdę się obwinia, Gavin pocieszył ją: – Panno Nichols, proszę nie myśleć o tym zbyt wiele. Zaprowadzę panią do nich. – Dziękuję. Po tych słowach Yara poszła za Gavinem na drugie piętro. Następnie Gavin zapukał do drzwi pokoju Franklina i Sophii. – Panie Franklinie, panno Sophio, proszę otworzyć drzwi. Wasza mamusia przyszła was odwiedzić. Wierzyła, że zignorują ją jak zwykle, ale z wnętrza pokoju dobiegł głos. – Panie Gavin, niech wejdzie sama. Sophia i ja chcemy zostać z nią sam na sam. Słysząc to, Gavin odetchnął z ulgą i powiedział: – Panno Nichols, w końcu między matką a dziećmi zawsze istnieje więź. Pani dzieci również bardzo za panią tęsknią. Yara wymusiła uśmiech w odpowiedzi, ale miała co do tego złe przeczucia.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 6 Poczucie niepokoju – Obietnica szczęścia | Czytaj powieści online na beletrystyka