Samuel miał na sobie biały dres i wyglądało to tak, jakby jego ciało było skąpane w złotym blasku, gdy padały na niego promienie słońca.
Jednak nawet jeśli promienie były ciepłe, aura, którą roztaczał, natychmiast to niwelowała. Teraz był jak król, który górował nad wszystkimi.
– Co z tego, że jesteś Samuelem Bowersem? Puszczaj mnie! Nie pozwolę, by Yanie groziło niebezpieczeństwo!
Czerwone, nabrz
















