George nie mógł powstrzymać grymasu niezadowolenia. – Angelo, uważaj na swój ton.
Angela była przez chwilę zaskoczona, po czym uśmiechnęła się i zapytała: – Czy moje zachowanie jest niesatysfakcjonujące, panie Kins?
Twarz Scarlet wykrzywiła się w kwaśnym grymasie. – Angelo, to twój ojciec. Jak możesz się do niego tak odzywać?
Trzeci syn, Zacharias, zadrwił: – Co jest? Angelo, znowu stroisz fochy, zachowując się jak rozpieszczona księżniczka? Spójrz, jak ci pofolgowaliśmy. A teraz wyrzekłaś się nawet własnych rodziców. Jeśli odejdziesz z rodziny Kinsów, będziesz niczym.
– Tak, masz rację. – Angela położyła się z powrotem i zaczęła ich odprawiać. – Jeśli nie macie nic więcej do powiedzenia, proszę, wyjdźcie. Muszę odpocząć. Do widzenia.
Chroniąc Fanny, próbowała uciec, ale została jeszcze dotkliwiej pobita przez zbirów. Wciąż leżała w szpitalu, podczas gdy oni przyszli domagać się sprawiedliwości dla Fanny, która stała tam bez draśnięcia.
Przeżywała swoje minione życie na nowo. Jeszcze nie wypisano jej ze szpitala, a oni już celowali w jej szansę na przemówienie w Brundelii.
Angela nie chciała mieć nic wspólnego z tymi odrażającymi kreaturami. Chciała tylko, żeby wyszli jak najszybciej.
Wszyscy zmarszczyli brwi, a Samuel wybuchnął. – Angelo, postradałaś zmysły? Wiesz, co mówisz? Naprawdę chcesz nas wyrzucić. Za kogo ty się uważasz?
Angela odwróciła się, odmawiając dalszej komunikacji z nimi.
W tym życiu nie pozwoli Fanny dostać szansy na udział w tym konkursie krasomówczym. Nie ma mowy, piekło prędzej zamarznie.
Fanny uniosła lekko wzrok, omiatając plecy Angeli spojrzeniem, w którym czaiła się nuta dezorientacji.
Potem uśmiechnęła się. Wygląda na to, że Angela wcale nie jest taka głupia.
Kinsowie byli zdenerwowani. Widząc, że Angela nie reaguje, rzucili kilka ostrych słów i wyszli.
Drzwi zostały zatrzaśnięte z hukiem tak głośnym, że aż kawałek tynku odpadł ze ściany.
Można sobie było wyobrazić, jak wściekli byli w tej chwili członkowie rodziny Kinsów.
Gdy drzwi się zamknęły, Angela otworzyła oczy. Jej serce było w tym momencie spokojne.
Okazało się, że brak tęsknoty za ciepłem rodzinnym i porzucenie roli pochlebcy może przynieść tak wielką satysfakcję.
W poprzednim życiu była zbyt arogancka, zawsze myśląc, że jeśli będzie wystarczająco rozsądna i doskonała, zdoła zintegrować się z tą rodziną. Ale co otrzymała w zamian?
Zrobiła dla rodziny Kinsów wszystko, co w jej mocy.
Skoro mam szansę zacząć od nowa, muszę żyć innym życiem i nie powtarzać tych samych błędów.
Drzwi zostały ponownie pchnięte i Angela z niecierpliwością odwróciła się, by spojrzeć na wchodzącego Josepha, który dopiero co wyszedł i wrócił.
Pdszedł do łóżka i powiedział do Angeli: – Angelo, nie bądź taka uparta. Przeproszenie Fanny i obiecanie, że więcej nie zrobisz takich rzeczy, nie powinno być aż tak trudne. Jeśli to zrobisz, wszyscy nadal będą na ciebie patrzeć przychylnie, a mama i tata nie będą cię ignorować.
Ale jedyną odpowiedzią, jaką otrzymał Joseph, było milczenie. Angela zamknęła oczy i nie chciała z nim rozmawiać.
Joseph westchnął i powiedział: – Odpoczywaj dobrze. Wychodzę.
Drzwi znów się zamknęły. Po całym tym zamieszaniu Angela poczuła pragnienie i wstała, by znaleźć trochę wody.
Szpitalny korytarz był pełen najróżniejszych ludzi.
W tamtym okresie w szpitalu nie było podziału na oddziały ambulatoryjne i stacjonarne, a przestrzeń była ograniczona. Nie było rzadkością, że kilka osób dzieliło jedną salę.
Po nabraniu zimnej wody z dystrybutora w rogu, Angela wzięła kilka dużych łyków i poczuła się znacznie lepiej.
Następnie nabrała gorącej wody i miała już odejść, gdy odwróciła się i zobaczyła mężczyznę siedzącego na wózku inwalidzkim za nią.
Mężczyzna miał wyraziste rysy twarzy i ubrany był w schludnie skrojoną koszulę. Rękawy miał niedbale podwinięte, odsłaniając długie i jasne nadgarstki.
Nawet na wózku inwalidzkim nie dało się ukryć jego arystokratycznego, chłodnego temperamentu.
– Witaj, Jonathanie – wydukała Angela na powitanie.
Słysząc głos Angeli, Jonathan o atramentowych oczach uniósł wzrok i spojrzał na nią. – Hmm?
– Jestem Angela. Spotkaliśmy się wcześniej w Rezydencji Sandersów – powiedziała Angela, czując presję pod onieśmielającym spojrzeniem Jonathana, z trudem dobierając słowa.
Angela widziała go wcześniej dwa razy. Był przyrodnim bratem Christophera. Mówiąc ściślej, bardzo interesowało ją wszystko, co było związane z Christopherem.
Krążyły plotki, że Jonathan od dzieciństwa cierpiał na przewlekłą chorobę, ale posiadał wybitny talent do interesów.
Trzymał w swoich rękach losy rodziny Sandersów, więc zajmował w niej najwyższą pozycję. Chociaż był najstarszym synem rodu Sandersów, z jakiegoś nieznanego powodu nie nosił ich nazwiska.
A co najważniejsze, Jonathan miał umrzeć młodo z powodu choroby za dwa lata.
Na tę myśl serce Angeli zabiło szybciej; zerknęła na niemal idealny profil Jonathana, dostrzegając w jego oczach złożoność.
W poprzednim życiu Angela była całkowicie oddana swojej rodzinie i nie miała pojęcia, kiedy Jonathan zmarł. Później, gdy o tym usłyszała, przez pewien czas nie mogła przestać czuć żalu.
Jonathan odpowiedział beznamiętnie: – Znajoma Christophera z rodziny Kinsów?
Angela skinęła głową z wahaniem, nieco zaskoczona, że wiedział. – Tak...
Chociaż mężczyzna miał wyjątkowo przystojną powierzchowność, jego oczy były zbyt zimne, emanując mrożącą aurą. Angela poczuła się nieswojo, bezwiednie ściskając kubek w dłoni.
W poprzednim życiu zakochała się w Christopherze i nieustępliwie go goniła, o czym wiedzieli niemal wszyscy.
Podczas dwóch wizyt u jego rodziny próbowała zdobyć ich przychylność, będąc przesadnie uczynną i schlebiającą. Myślała, że dobrze jej poszło.
Ale później dowiedziała się, że uważali ją za pośmiewisko.
Drwili z niej za plecami, mówiąc, że jako dziewczyna nie ma szacunku do samej siebie, uganiając się tak za mężczyzną, i że jest pusta oraz prymitywna.
Zerkając na dystrybutor wody, a potem na wózek Jonathana, Angela uprzejmie wzięła kubek z jego ręki i nabrała dla niego wody.
Jonathan trzymał kubek w dłoni, jego wąskie oczy poruszyły się nieznacznie, gdy spokojnie powiedział: – Nie musisz mnie zadowalać; nie mam żadnego wpływu na sprawy Christophera.
















