Nagle zapadła cisza, jakby wszyscy obudzili się ze snu. James wystąpił naprzód, interweniując, by powstrzymać George'a.
– Tato, patrzy na nas mnóstwo ludzi. Nie będzie to dobrze wyglądać, jeśli sprawa wyjdzie na jaw.
George prychnął zimno, a jego gniew stopniowo opadał.
– Okazywałem ci wcześniej szacunek, ale to nie znaczy, że masz wolną rękę, by szaleć. Jeśli będziesz upierać się przy sprawianiu
















