[Z perspektywy Genevieve]
Zaraz, chwileczkę...
Jeśli jakimś cudem Arthur nasłuchiwał, co działo się na dole w salonie, to z pewnością oznaczało to, że zostałam poddana kolejnemu cholernemu testowi.
Sama ta myśl sprawiła, że krew we mnie zawrzała.
Jaki to miało sens? Czy w ten sposób próbował zmusić mnie do wycofania się z małżeństwa?
Inne potencjalne Luny nigdy nawet nie dotarły do ołtarza, a co d
















