[Z perspektywy Genevieve]
Śmiech w jakiś sposób usunął większość napięcia z pokoju, wraz z bolesnym wysiłkiem, który rozdzierał moje nogi i stopy. Przeniosłam ciężar ciała z powrotem na pięty i oparłam się o ścianę dla lepszego podparcia.
Gdy Arthur w końcu zdołał się opanować, spokojnie odchrząknął i przemówił. – Ponownie, wydaje mi się, że za bardzo to analizujesz. Jesteś tak pochłonięta faktem,
















