[Z perspektywy narratora]
Julian kipiał ze złości.
Był pewien, że los jest niczym okrutna, zimna suka z mrocznym poczuciem humoru.
Wiedział, że wypadnięcie z jadalni w tak chamski sposób nie zrobi mu najlepszej wizytówki. Ale w miarę jak jego cierpliwość i powściągliwość ulatywały z każdą sekundą, musiał szybko wycofać się do tyłu. Nie chciał, by Genevieve ujrzała tę konkretną stronę jego natury.
















