[Genevieve]
Pytanie nie zdążyło nawet spłynąć z moich ust, a Beatrice już skwapliwie zadała śmiertelny cios.
– To Alfa Arthur z Watahy Winterbourne.
Przerażające dzwonienie eksplodowało w moich uszach. To imię nie zawisło po prostu w powietrzu; spadło gwałtownie niczym gilotyna. Zapomniałam, jak się oddycha. Krew odpłynęła mi z twarzy tak szybko, że myślałam, iż moje kolana roztrzaskają się o deski podłogi.
*Arthur Sterling.*
Trzy miesiące temu sama myśl o związku między naszą nędzną watahą a absolutnym tytanem Watahy Winterbourne byłaby pośmiewiskiem. Arthur był Bogiem Wojny. Oszałamiająco śmiercionośny, bezlitośnie poszerzający swoje terytoria i dziesiątkujący każdego niekompetentnego Alfę na tyle głupiego, by wejść mu w drogę.
Ale to było przed katastrofalnym wypadkiem samochodowym.
Teraz szepty, które niosły się echem w cieniach, malowały makabryczny obraz. Mówiono o poważnie zdeformowanej, sparaliżowanej bestii uwięzionej na wózku inwalidzkim. Upadłym królu, którego agonia zmutowała jego temperament w coś niestabilnego i krwiożerczego. Od czasu swojej niepełnosprawności zdążył już sterroryzować dwie niedoszłe panny młode, zmuszając je do ucieczki, zanim w ogóle dotarły przed ołtarz. Nikt nie był w stanie poradzić sobie z potworem, w jakiego się zmienił.
– Ale... dlaczego ja? – wykrztusiłam, a mój głos brzmiał obco dla moich własnych uszu. – Z pewnością nie mam do zaoferowania nic więcej niż kobiety, które już przegonił.
– Ponieważ jest to porozumienie nakazane przez samego Króla Alfów – zbyła mnie Beatrice lekkim machnięciem wypielęgnowanej dłoni.
*Król.* Nagle nabrało to podłego, przerażającego sensu. Błyskawiczna ekspansja Arthura zagrażała koronie. Zeswatanie go z wyrzutkiem z umierającej watahy było ostateczną obelgą ze strony Króla – wykalkulowanym ruchem, by upewnić się, że Arthur nie zyska absolutnie żadnej władzy politycznej dzięki swojej Lunie.
– Król dołączył do tego związku dość... oszałamiającą nagrodę – oczy Beatrice błysnęły niefiltrowaną chciwością. – Naturalnie, szansa o takiej skali nie mogła zostać zignorowana. Jako starsza siostra, jest to twój bezsprzeczny obowiązek. Pozwól Arabelli wziąć Theodore'a; my po prostu przestawiliśmy figury na szachownicy.
*Przestawiliśmy figury na szachownicy.* Zamienili moje życie, moją przyszłość na sakiewkę królewskich monet. Zawsze traktowano mnie jak ducha nawiedzającego obrzeża tej watahy, ale żeby sprzedać mnie okaleczonemu, brutalnemu Alfie dla zysku?
Czysta czelność rozpaliła we mnie uśpiony ogień. – Nie możecie mnie zmusić, bym poszła na rzeź – warknęłam, odwracając się na pięcie w stronę ciężkich dębowych drzwi. – Zatrzymujcie sobie te przeklęte pieniądze.
– A co z Percivalem?
Lodowaty głos mojego ojca sparaliżował moje kończyny.
Odwróciłam się gwałtownie, a moja klatka piersiowa falowała. – Nie waż się wciągać w to mojego brata.
Arthur nie był jedyną ofiarą tamtego makabrycznego wypadku sprzed trzech miesięcy. Mój brat bliźniak, Percival, również znalazł się w tym wraku. Leżał w sterylnej sali, całkowicie zależny od specjalistycznych maszyn, by w ogóle zaczerpnąć kolejny oddech.
– Percival od trzech miesięcy jest wegetującym ciężarem – stwierdził mój ojciec, a jego twarz była pozbawiona jakiegokolwiek ojcowskiego ciepła. – A wczoraj lekarz potwierdził, że Beatrice nosi zdrowego męskiego dziedzica. Czy naprawdę pragniesz, abym odłączył aparaturę podtrzymującą życie twojego brata?
Zdławiony szloch wyrwał się z mojego gardła.
Nie ukrywał faktu, że oddaje mnie potworowi. Zrobił broń z jedynej osoby, którą kochałam bardziej niż samo życie. *Wyjdź za bestię, zabezpiecz złoto Króla, a Percival będzie żył.* To było bezbłędne, demoniczne ultimatum.
Moje kolana w końcu się ugięły, lecz mój duch złamał się na długo przed tym, jak ciało uderzyło w podłogę.
– Dobrze – mój głos zadrżał, całkowicie wyzuty z emocji. – Zrobię to.
[Arthur]
Wiele mil stąd, skąpany w świetle księżyca zalewającym jego prywatny gabinet, Arthur Sterling stał wyprostowany.
W zasięgu wzroku nie było żadnego wózka inwalidzkiego. Zabójczo przystojne rysy jego twarzy pozostawały całkowicie nieskalane, co stanowiło ostre przeciwieństwo dla makabrycznych legend krążących obecnie po terytoriach. Wpatrywał się w masywne okna sięgające od podłogi do sufitu, a jego postawa emanowała śmiercionośną dominacją.
Sebastian, jego zawsze lojalny Beta, opierał się swobodnie o mahoniowe biurko. – A więc, kolejna odważna dusza zgodziła się oddać ci swoje życie.
– Dlaczego? – zapytał Arthur, a jego głos był mrocznym, aksamitnym pomrukiem, który zwiastował przemoc.
Sebastian wzruszył cynicznie ramionami. – Chodzą słuchy, że nagroda wyznaczona przez Króla była na tyle pokaźna, by zaślepić jej rodzinę. Pieniądze czynią ludzi niezwykle odważnymi, Alfo.
Arthur wypuścił niecierpliwie powietrze, a na jego ustach wykwitł elegancki, szyderczy uśmiech. Celowo zaaranżował tę fasadę, udając paraliż, by wywabić zdrajców, którzy sabotowali jego pojazd trzy miesiące temu. Ciągłe wtrącanie się Króla w te zaaranżowane małżeństwa było niczym więcej jak żałosną uciążliwością.
– Nieważne – odwrócił się Arthur, a jego szafirowe oczy błysnęły niebezpiecznymi intencjami. – Dopilnuj, by wszystko przebiegło zgodnie z małym porozumieniem Króla. Nie chciałbym wyjść na niewdzięcznika.
Podszedł do swojego biurka, knując nadciągające upokorzenie.
Arthur bez wysiłku zniszczył determinację poprzednich dwóch kobiet. Zamierzał zaaranżować kolejny teatr grozy, upewniając się, że ta lekkomyślna nowa panna młoda rozsypie się w ten sam sposób. Był zdeterminowany złamać jej ducha, zanim jeszcze słowa przysięgi zostaną wypowiedziane, ucząc ją dokładnie tego, ile kosztuje igranie z potworem.
Przed nadejściem nocy będzie uciekać, ratując własne życie.
















