[Z perspektywy Genevieve]
Z Arthurem podzieliliśmy wspólne, dezorientujące wejrzenie. No dobrze... To z pewnością był jeden ze sposób na to by być przywitanym poprzez osobę znikomą nam... A mimo to, nie miałam bladego pojęcia co miała przez to na myśli.
Brwi me poszybowały z zakłopotaniem.
– Yhm, wybacz. O co...
– Zechcesz objaśnić mi powód tego oto pytania, Penelopo? – odezwał się mocnym głosem i
















