Powietrze wokół Killiana wibrowało od niebezpieczeństwa. — Czy ty mi grozisz?
Elara z trudem łapała oddech, przytłoczona jego dominacją. — Proszę, nie zmuszaj mnie do robienia czegoś, czego nie chcę.
Killian zmrużył oczy, patrząc na nią.
Jej nieskazitelna, urocza twarz przypomniała mu, jak Genevieve wyglądała jako dziecko.
W oszołomieniu uśmiechnął się do niej wieloznacznie. — Przyznaję, że wykonałaś świetną robotę, upodabniając swoją twarz do niej z czasów dzieciństwa. Nic dziwnego, że babcia tak bardzo cię lubi.
Do niej z dzieciństwa?
Elara zastanawiała się, o kim on mówi.
Gdy była rozproszona, Killian odpowiedział spokojnie: — Dobrze, zgadzam się.
Po tych słowach odwrócił się i wyszedł wraz z Rowanem.
Elara była osłupiona jego odpowiedzią. Nie rozumiała, na co Killian się zgodził.
Czy zgodził się na rozwód, czy na wspólne życie jako mąż i żona?
Nadeszła noc, a przez pokój przemknął łagodny powiew wiatru.
Rowan przyniósł kolację do pokoju Elary. Gdy skończyła jeść, znalazła książkę o strategiach wojskowych i czytała ją do późnej nocy.
Kiedy w końcu poczuła zmęczenie, postanowiła wziąć prysznic. Gdy skończyła pół godziny później, zdała sobie sprawę, że nie ma czystych ubrań na zmianę.
Uprała więc swoje brudne rzeczy i powiesiła je przy oknie w łazience, by wyschły, po czym owinęła się ręcznikiem i wyszła na zewnątrz.
Zamarła na widok, który ukazał się jej oczom, a jej twarz natychmiast zapłonęła.
Killian właśnie zdejmował koszulę, obnażając wyrzeźbione ciało. Blizny na jego torsie tylko dodawały mu męskości.
Elara była zaskoczona tym widokiem i nie wiedziała, jak zareagować.
Killian zmarszczył brwi, patrząc na nią. Jej wyraźnie zaczerwienione policzki i niewinne oczy nie wyglądały na grę aktorską.
Jego wzrok spoczął na jej odsłoniętych ramionach, po czym powędrował w dół ku gładkim nogom.
Był pod wrażeniem umiejętności jej chirurga. Mimo licznych operacji plastycznych, jej figura i wygląd wciąż prezentowały się zniewalająco, a zarazem naturalnie.
Odwracając wzrok, Killian odchrząknął i wyjął z szafy komplet sportowego ubrania, po czym ruszył w stronę łazienki.
Gdy mijał ją, wcisnął jej ubrania w ramiona.
Zaskoczona, natychmiast mocno je chwyciła.
Była zdezorientowana jego zachowaniem, dopóki nie usłyszała rozkazu: — Włóż to.
Elara odwróciła się i patrzyła, jak Killian idzie do łazienki. — Co pan robi w moim pokoju, panie Sterling?
Odpowiedział jej, nie odwracając się: — A kto prosił o wspólne życie jako mąż i żona?
Ona.
Jednak jej zamiarem było dążenie do rozwodu, a nie cierpienie w małżeństwie bez miłości, w którym obecna jest kochanka.
Gdy Killian wszedł do łazienki i zamknął drzwi, Elara wypuściła głęboko powietrze, jakby uwalniała nagromadzoną frustrację.
Położyła dłoń na kołaczącym sercu, a potem ze zmieszaniem dotknęła swojej rozpalonej twarzy.
Piętnaście minut później Killian wyszedł z łazienki w piżamie.
Elara wstała nerwowo. — Panie Sterling, możemy porozmawiać?
Choć wzdychała do niego od trzech lat, rozsądek podpowiadał jej, że kontynuowanie tego małżeństwa przyniesie jej tylko ból.
Killian podszedł do szafy i wyciągnął drugi koc, po czym skierował się do łóżka. — Jest późno. Porozmawiamy jutro.
Elara była kłębkiem nerwów. Jej palce zacisnęły się na rąbku koszuli, gdy patrzyła na niego z załzawionymi oczami. Zapytała cicho: — Czy my się nie rozwodzimy?
Killian rozłożył swój koc i położył się po jednej stronie łóżka, zamykając oczy. — Na razie nie.
Czując niepokój, Elara odparła: — W takim razie lepiej zacznij odgrywać swoją rolę.
— Dobrze. — Killian zgodził się bez wahania.
Elara nie spodziewała się tak bezpośredniej odpowiedzi. Poczuła się nieswojo, patrząc, jak on leży.
Ostrożnie chwyciła swój koc oraz poduszkę i położyła je na podłodze.
Skoro Killian kochał inną kobietę, najprawdopodobniej nie chciałby spać z nią w jednym łóżku.
Elara nie miała więc innego wyjścia, jak spać na podłodze. Po przygotowaniu posłania zgasiła światło i po omacku, w przygaszonym świetle księżyca, wróciła na swoje miejsce.
Sekundę później światło znowu się zapaliło.
Elara otworzyła oczy i ujrzała srogą twarz Killiana, który stał tuż obok niej.
Niezadowolony, zapytał: — Co ty wyprawiasz?
Elara była skonsternowana. Odpowiedziała: — Śpię, oczywiście!
Killian natychmiast kucnął i podniósł ją wraz z kocem. Jego ramiona były szerokie i silne.
Zanim zdążyła zareagować, poczuła, że zostaje rzucona na łóżko. Odbiła się od materaca, od czego zakręciło jej się w głowie i zabolały rany.
Wtedy Killian pochylił się nad nią.
Przestraszona, odruchowo pchnęła go w pierś. — Pan...
Obniżył się na łóżko, aż uwięził ją swoim ciałem.
Gdy tylko Elara poczuła kontakt z jego twardą klatką piersiową, cofnęła dłonie, czując zawstydzenie. Trzymając ręce przed piersią, patrzyła na niego nerwowo.
Jej serce waliło, a oddech stał się nieregularny. Jej ciało napięło się pod wpływem zarówno strachu, jak i oczekiwania.
Nie wiedziała, co on zamierza. Czy planował skonsumować małżeństwo?
















