Gdy Julian ją puścił, Genevieve wybuchnęła kaszlem. Łapiąc powietrze, brała głębokie oddechy.
Ogarnęła ją panika i nie odważyła się już więcej drażnić Juliana.
Julian kontynuował jazdę, jakby nic się nie stało. Wymamrotał spokojnie: „Nie masz już wstępu do bazy. Ojciec chce, żebym zabrał cię do domu. Poza tym, ona nie może nigdy pojawić się przed moimi rodzicami”.
„Dlaczego?” – zapytała lękliwie
















