O czwartej nad ranem pod komisariatem panowała martwa cisza.
Genevieve wyszła z budynku wraz z Julianem i wsiadła do luksusowego samochodu.
Zapięła pas z poirytowaną miną. „Dlaczego tak późno?”.
Julian prychnął. „Przelot tutaj zajmuje trochę czasu”.
„Dziadek się dowiedział?” – Genevieve przewróciła oczami.
„Dowiedział się”. Julian westchnął ciężko.
„Zignoruj go. Zawieź mnie do bazy” – fuknęła Ge
















